Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

121624 miejsce

Przedwyborczy bałagan: plakaty i ulotki zalewają ulice

Wizerunki kandydatów atakują nas na każdym kroku. Wszechobecne, duże, małe, młode, stare, kobiece, męskie lub takie nijakie

Twarze



Ostatni tydzień kampanii do wyborów samorządowych charakteryzuje się ogólnopolskim wysypem papierowych twarzy. Pojawiły się nagle jak grzyby po deszczu. W oka mgnieniu opanowały najbardziej ruchliwe punkty naszych miast i wsi, miejsca w okolicach świateł drogowych oraz przelotowe arterie.

Wielkoformatowe tablice, banery, duże i mniejsze plakaty, plakaciki i mini plakaciki. Tabliczki powbijane w trawnik obok samochodów stojących na czerwonym świetle. Do tego dochodzą ulotki wysypujące się z zapełnionych skrzynek pocztowych, podrzucane do przychodni lekarskich, uczelni, zakładów pracy, sklepów, autobusów, tramwajów i pociągów i publikowane w gazetach. W efekcie, gdziekolwiek człowiek nie spojrzy tam napotyka wzrok kolejnego kandydata. Twarze przybierają tysiące pozycji i form wyrazu : wiszą, trzęsą się, trzepoczą, smętnie zwisają, leżą na chodnikach, fruwają, czasami gniją w błocie, niektóre
nie mają części twarzy, innym wykłuto oczy, a jeszcze innym deszcz i wilgoć dodały zmarszczek i deformacji.Obok wizerunków szczytne hasła wyborcze i logo komitetu wyborczego, podobnie jak twarze, zmaltretowane deszczem, wiatrem i gorliwością przeciwników politycznych.

Płyta pilśniowa superstar



Przebojami kampanii są płyta pilśniowa i drut. Producenci i hurtownie zacierają ręce. Szał
zakupów był ogromny, bo płyty używa każdy komitet wyborczy i każdy kandydat. Po ilości zakupionej, a potem wykorzystanej płyty od razu widać status majątkowy kandydatów. Nawet ci najbogatsi nie poprzestają na ogromnych podświetlanych tablicach i wielkich banerach. Wołem roboczym kampanii jest i tak zwykła płyta. Tnie się ją na różne kawałki, nakleja plakat
i w teren! Zawsze się ją gdzieś wciśnie. Im bliżej wyborów, tym większa desperacja komitetów i mniejsze opory co do legalności działań.

Sztuka wieszania.



Z rozlepianiem plakatów jest problem, bo wszystkie legalne słupy i tablice ogłoszeniowe już na wiele miesięcy przed kampania zostały zarezerwowane, nielegalne naklejanie na mury i ściany jest ryzykowne, poza tym kosztowne jest późniejsze oczyszczanie miejsc. Dużo wygodniejsze jest więc wieszanie, bo nawet jak nielegalne, to bez śladu można szybko zdjąć.
Tak się złożyło, że w ciągu dwóch ostatnich dni przejechałem nieomal 1000 kilometrów wzdłuż osi północ - południe. Mogę więc stwierdzić, że najbardziej popularne są trzy rodzaje plakatowego wieszania: ogrodzeniowo - barierkowe, nadrzewne i słupowe.

Bezpardonowa walka przedwyborcza znajduje swoje ujście w totalnym zaśmieceniu wyglądu naszych miast i wsi. W ruchliwych punktach większość płotów, barierek, drzew i latarni ulicznych obwieszonych jest płytami pilśniowymi, „gustownie” przydrutowanymi do lub wokół podłoża. A na płytach przyklejone, opisane na wstępie mniej lub bardziej zmaltretowane twarze, bo komitety chyba nie pamiętają, że listopad jest zazwyczaj deszczowy i wietrzny, co nie najlepiej wpływa na cerę i kształt wydrukowanych twarzy. No i ta wspaniała przepychanka, czyli sztuka złapania odpowiedniego dla oczu wyborców poziomu. W efekcie, lampy i drzewa wyglądają jak mutanci choinek, dwa kawałki płyty złączonej drutem robią za tło plakatu, a wiatr obraca nimi jak chce. Płyty z plakatami kontrkandydatów są zsuwane jak najniżej, najlepiej aż do poziomu gruntu, tak, by sikające pieski dopełniły dzieła. Na płotach i barierkach podobna masakra, niektóre płyty ledwo wiszą, pokrzywione, inne - nasiąknięte wodą - powyginały się w trąbkę. Trudno o lepszy kontrast ich wyglądu z wielce optymistycznymi hasłami. Ciekawe, czy ktokolwiek wyrażał formalne zgody na takie upodlenie przestrzeni publicznej?

Niestety, nie jesteśmy narodem estetów, bo wizualny efekt kampanii wyborczej jest
przygnębiający . Dużo banalnej, tandetnej i kiczowatej formy a mało treści. Taki jest jednak główny grzech wszelkiej polityki. Nie cieszmy się, że wybory już w niedziele, bo plakatowe śmieci będą nas jeszcze straszyć przez kilka tygodni a działania wielu nowych „polityków’ przez cały okres kadencji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Ryszardzie, jadąc do pracy mijam przystanek PKS, a tam wciąż naklejone dwie głowy Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej.
Jechałem tydzień temu przez miejsca, które stały się bodźcem do tego artykułu i o dziwo, bałagan plakatowo-banerowy zniknął..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciechu, a jak jest po wyborach? Dokładniej, jak będzie...
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plakaty wirtualne mają tę zaletę że trudno je sponiewierać ale rzadko kogo na nie stać . Te z tablic, drzew, wiat przystankowych zrywa wiatr lub konkurencja a potem obsikują psy, koty a niekiedy kontr kandydaci. Ciekawe jak się czują osoby których plakaty, bilbordy, ulotki zostały potraktowane właśnie w ten sposób.???

A pieniądze nie są wyrzucone w błoto tylko co cztery lata do kasy producentów owych materiałów. Szkoda tylko że dojone z pieniędzy podatników anie pretendentów.

Za kilkanaście lat i w Polsce to się unormuje bo przecież nasz kraj to nie samotna wyspa na Atlantyku tylko nieomalże pępek Europy.
Drugi aspekt to że polityk stał się zawodem i pchają się tam przeważnie ci co niewiele poza tym umieją a tu znaleźli formułę na życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Siergieju, również żałuję, że nie zrobiłem fotek, ale jechałem sam samochodem, bez aparatu i niestety nie mogłem i kierować i zdjęć komórką robić.
A tabliczki to takie około 30x25 cm na listwach wysokich na 50 cm widziałem w kilku miejscach w Trójmieście .Stały w szeregu wzdłuż jezdni, w miejscach gdzie była sygnalizacja (ja akurat przeleciałem te miejsca od razu na zielonym)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2010 11:47

Interesujący materiał,lecz ,jak dla mnie brakuje zdjęć tej agitacji;na przykład nigdy nie widziałem takiego know how,jak:"Tabliczki powbijane w trawnik obok samochodów stojących na czerwonym świetle".

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda - miasto zasmiecone, drzewa kancerowane metalowymi spinaczami, świeżo pomalowane ściany budynków ze strzępami plakatów i taśmy klejącej. Do tego niespodziewane dzwonki do drzwi i osobista wizyta kandydatów wtykajacych swoje ulotki, wizytówki, folderki...
Rzeczywiście, pieniądze w błoto!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.11.2010 18:27

Czyli jest jak zawsze:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.11.2010 18:24

Chyba po raz pierwszy zgadzam się z Romanem Koźmińskim: pieniądze wyrzucone w błoto. Mało który kandydat organizuje spotkanie wyborcze, na którym prezentuje siebie i swój program.
Kilka lat temu przejeżdżałem przez Niemcy w okresie kampanii wyborczej. Tam wydawało się wszystko uporządkowane. Tablice z plakatami i zdjęciami kandydatów zaczepione były na jednakowej wysokości (około 3-4 m) i były tego samego formatu. Zero zaśmiecania chodników, ogrodzeń, miejsc przed skrzyżowaniami.
U nas przecież też można by to uregulować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja dzisiaj dostałam 4 sztuki calcium wraz z ulotką, w ramach kampanii przedwyborczej.
Zastanawiam się jak rozumieć tę nagłą troskę o moje zdrowie.
Artykuł 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożminski
  • Roman Kożminski
  • 19.11.2010 17:13

Pieniądze wyrzucone w błoto - dosłownie! I tak nikt tego nie czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.