Facebook Google+ Twitter

Przegląd prasy

Od powrotu wicepremiera Andrzeja Leppera do rządu w połowie października, jego Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zajmuje się jedynie wydawaniem publicznych pieniędzy na zaspokajanie urzędniczych potrzeb.

Głównym tematem dzisiejszej prasy – zgodnie z oczekiwaniami – jest wczorajsze zwycięstwo naszych siatkarzy nad reprezentacją Rosji. Sukces Polaków porównywany jest do tego sprzed 30 lat. Polacy zdobyli wówczas olimpijskie złoto wygrywając w finale 3:2. Jaki medal wywalczą Polacy w tegorocznych mistrzostwach pokaże czas.

Nie samymi sukcesami sportowymi Polska żyje. Z każdej strony otacza nas polityka i o tej również pisze dzisiejsza prasa.


Sondaże popularności


fot. Adam PlonaPolskie sympatie polityczne wydają się być całkowicie niezrozumiałe. Oto w ostatnich wyborach największy sukces odnosi PSL, a za przegranego uważać się może PiS. Tymczasem sondaż popularności partii politycznych pokazuje rzecz zdumiewającą. Na PiS chce głosować niemal co trzeci wyborca, a PSL nie wchodzi do Sejmu - pisze „Rzeczpospolita”. W sondażu przeprowadzonym dla „Rz” przez GfK Polonia w dniach 24- 26 listopada na pytanie: „Na które z ugrupowań oddałbyś swój głos?” padły następujące odpowiedzi: PiS 31% (o 7 pkt. proc. więcej niż w poprzednim sondażu sprzed dwóch tygodni), PO - 28% (-2), Lewica i Demokraci - 9% (+2), Samoobrona - 8% (-2), PSL - 4% (-1), LPR - 4% (+1).


Po męsku z Rokitą


Pokłosiem ostatnich wyborów jest sytuacja w Platformie Obywatelskiej. W obszernym wywiadzie dla „Faktu” lider PO Donald Tusk został m.in. zapytany o to kiedy zamierza po męsku - jak zapowiadał - porozmawiać z Janem Rokitą. W historii Platformy minione dni i tygodnie były kluczowe. Po wygraniu wyborów do sejmików bylła już o włos od mocnej puenty - wygrania wyborów warszawskich. I wtedy nagle Jan Rokita poparł kandydata PiS w Krakowie.

- W przyszłości od wszystkich polityków Platformy będę oczekiwał maksymalnej odpowiedzialności i skupienia się na tym, co wspólne. Ocenimy, jakie skutki przyniosły niespodziewane deklaracje Jana Rokity - powiedział Tusk. Zapowiedział też, że zaproponuje klubowi i zarządowi PO bardzo poważną rozmowę o tym, co się zdarzyło. Podkreślił, że po raz pierwszy bardzo twardo postawi warunki zakładające współpracę wszystkich na rzecz dobra wspólnego: - Zobaczymy, czy wszyscy są gotowi te warunki spełnić. Jeśli nie, będziemy szukali nowych ludzi, bo tych w Platformie jest dzisiaj bardzo wielu.


W Czeladzi PiS z SLD i Porozumieniem Obywateli


Wybory samorządowe sprawiły PiS wiele kłopotów. Przegrana Kazimierza Marcinkiewicza w Warszawie daje asumpt do rozważań nad przyszłością tego polityka. Swoją przyszłość poznała już działaczka PiS z Czeladzi. Dzięki głosom lewicowych radnych przewodniczącą rady miejskiej w Czeladzi została działaczka PiS - informuje „Gazeta Wyborcza”. W Czeladzi koło Katowic na pierwszej sesji rady miejskiej doszło do porozumienia radnych Prawa i Sprawiedliwości, SLD i lokalnego stowarzyszenia Porozumienie Obywateli. Razem mają 12 głosów i tyle dostała wybrana na przewodniczącą Teresa Kosmala z PiS.

- Nie wiem, kto na mnie głosował, wybory były tajne, żadnej koalicji nie zawierałam - mówi Kosmala. - Liczę się z tym, że będą mnie chcieli wyrzucać z partii, ale niech ktoś udowodni, że jest jakiś związek między wynikami tajnego głosowania a koalicją - dodała. Wczoraj władze okręgu sosnowieckiego, któremu podlega Czeladź, usunęły Kosmalę z PiS.


Prezydent: solidarni z Ameryką


Szczyt NATO w Rydze nie przyniósł zaskakujących rozstrzygnięć. Potwierdziło się podczas spotkania, że Ameryka może liczyć na Polskę, czy z wzajemnością? Prezydent Lech Kaczyński w wywiadzie dla „Dziennika” broni decyzji o wysłaniu polskich sił do Afganistanu. Musimy być solidarni z sojusznikami - powiedział prezydent, który przebywa w Rydze na szczycie NATO. Zapowiedział jednak, że podobne akcje z udziałem polskich wojsk będą w przyszłości mniej liczne. Wracamy z Konga, gdzie nasza żandarmeria świetnie się spisała. Nowe misje będą raczej na skalę Konga niż Afganistanu - dodał.


Białoruskie KGB: to prowaokacja


Niezbyt wiele informacji przecieka do prasy o białoruskim szpiegu, który działał na szkodę Polski. „Dziennik” pisze, że białoruski szpieg zatrzymany na Litwie nazywa się Siergiej Monicz. Polska, która chce wystąpić o jego ekstradycję, ma miesiąc na sformułowanie wniosku. Gazeta pisze jednak, że wniosek ekstradycyjny zostanie złożony już w najbliższych dniach. Rozpatrzy go litewski sąd. Prokurator Krajowy twierdzi, że zgromadzono materiał dowodowy poważnie obciążający zatrzymanego. Białoruskie KGB oświadczyło tymczasem, że sprawa jest prowokacją i nie będzie miała dalszego biegu. Według „Dziennika”, polska prokuratura podejrzewa, że Monicz działał przeciwko Polsce ponad 4 lata.


Likwidatorzy w prasie o WSI


Nie opublikowano jeszcze pełnego raportu z likwidacji WSI, a opinia publiczna dysponuje wiedzą na temat WSI nie mniejszą niż członkowie komisji likwidacyjnej. Dwaj członkowie komisji likwidacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych: Sławomir Cenckiewicz i Piotr Woyciechowski, piszą w „Rzeczpospolitej” o działalności WSI i jej powiązaniach z radzieckimi i rosyjskimi służbami specjalnymi. Autorzy zwracają uwagę, że funkcjonariusze WSI nie przeszli weryfikacji po zmianie ustroju ani nie ponieśli żadnych konsekwencji za udział w zbrodniach komunistycznych i prześladowaniu „Solidarności”. Tak więc w strukturach wywiadu i kontrwywiadu wojskowego pozostało około 300 żołnierzy i oficerów wykształconych w Związku Radzieckim na kursach KGB i GRU. Byli wśród nich dowódcy WSI: generałowie Bolesław Izydorczyk i Konstanty Malejczyk, kontradmirał Kazimierz Głowacki i generał Marek Dukaczewski. Część szkolonych na Wschodzie oficerów została zwerbowana do współpracy. Zdaniem autorów artykułu, WSI bardziej zajmowała się własnymi interesami niż działaniami wywiadowczymi. Werbowała do współpracy dziennikarzy mediów publicznych i komercyjnych, a także ludzi mających wpływ na życie gospodarcze. WSI zakładała też i kontrolowała czasopisma, próbowała ingerować w procesy legislacyjne, a jej funkcjonariusze dopuszczali się malwersacji i lokowali pieniądze służb w firmy służące prywatnym interesom.


Młodzieży Wszechpolskiej zabawy w fazsyzm


Skandalu wobec LPR i Młodzieży Wszechpolskiej ciąg dalszy. Wznoszą nazistowskie okrzyki i palą pochodnie w kształcie swastyki. Młodzi ludzie urządzają piknik, palą ognisko. Spotkanie odbywa się latem 2004 r. Pod koniec imprezy krzyczą: „Sieg heil!”, podnoszą ręce w faszystowskim pozdrowieniu. Wspólnie śpiewają: „Jedyna słuszna droga dla kraju - narodowy socjalizm”. Nazistowskiej zabawie przygląda się dziecko - relacjonuje „Dziennik”. Wśród bawiących się jest asystentka eurodeputowanego LPR Macieja Giertycha, działaczka Młodzieży Wszechpolskiej. pisze gazeta „Dziennik”. Czy film z imprezy to wystarczający dowód, by uznać, że Młodzież Wszechpolska propaguje nazizm? - stawia pytanie „Dziennik”. Zdaniem Marka Edelmana, legendarnego przywódcy powstania w warszawskim getcie, pora powiedzieć dość takim praktykom. „Jeśli Młodzież Wszechpolska jeszcze nie jest zdelegalizowana, to za takie postępowanie powinna być” - powiedział „Dziennikowi”.


Wydatki Leppera


Andrzej Lepper zniknął nieco z publicznej sceny. Nie oznacza to jednak, że o wicepremierze zrobiło się cicho. Od powrotu wicepremiera Andrzeja Leppera do rządu w połowie października, jego Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zajmuje się jedynie wydawaniem publicznych pieniędzy na zaspokajanie urzędniczych potrzeb – pisze „SuperExpress”. Dwa nowiutkie volkswageny passaty za 200 tys. złotych trafią do ministerstwa lada dzień. Nowe auta to prawdziwe cacka! Oficjalnie limuzyny mają służyć m.in. do... rozwożenia dokumentów do Sejmu i Kancelarii Premiera, bieżącej obsługi ministerstwa i wyjazdów w delegacje. Na bilety dla urzędników ministerstwa wydamy w najbliższych miesiącach, bagatela ok. 2,5 mln złotych. Na hotele „tylko” 200 tys. zł. Zaplanowano aż 375 noclegów w Brukseli oraz po 50 w Paryżu, Genewie, Londynie i Rzymie. Hotele dla urzędników ministerstwa i samego Leppera muszą być najwyższej klasy. Według planów ministerstwa, z hoteli urzędnicy mają skorzystać 625 razy w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Kolejne miliony pochłonie inwestycja, która ma zabezpieczyć budynek Ministerstwa Rolnictwa przed osiadaniem i zawilgoceniem ścian. W kosztorysie wydatki na niektóre z prac budowlanych są porażające. Naprawę pęknięć ścian klatki schodowej wyceniono na 100 tys. zł, a wywózkę gruzu na 632,952 tys. zł!


Image premiera


Grupa doradców premiera znalazła w końcu sposób na poprawę wizerunku najważniejszego z polskich polityków.

Jarosław Kaczyński będzie niedługo przemawiał do narodu z mównicy zdobionej hartowanym szkłem i z pulpitem który da się regulować stosownie do wzrostu premiera – informuje „Metro”. Według gazety, premier będzie miał aż dwa takie cacka. Jedno - wyposażone w specjalny kufer do transportu i rozstawianą z tyłu ściankę z odpowiednim tłem - będzie mu służyło do przemawiania w terenie. Drugie stanie w sali konferencyjnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Sala z mównicą przejdzie przy tym metamorfozę. Kancelaria premiera zamówiła bowiem nowe elementy wyposażenia: podest, fornirowane słupy, ścianki z grafikami, 37 flag różnych państw i elektrycznie sterowaną kurtynę. W sumie nowe wyposażenie kosztować będzie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.


Filozofa zatrzyma policja


I na koniec smakowity kąsek z sali sądowej. Policja ma zatrzymać Bogusława Wolniewicza, 80-letniego niemal niewidomego filozofa. Tak zdecydował sąd, bo profesor nie chce zeznawać na procesie przeciwko złodziejom, którzy go okradli - pisze „Rzeczpospolita”. Bogusław Wolniewicz w styczniu 2004 r. został okradziony w pociągu. Policja szybko zatrzymała sprawców. Jeszcze w tym samym roku złodzieje stanęli przed sądem. Na rozprawie Wolniewicz chciał zgłosić wniosek, ale sąd stwierdził, że jako świadek nie ma do tego prawa. - Wcześniej sędzia zwróciła mi uwagę, że siadam w niewłaściwym miejscu. Ja ostatni raz w sądzie byłem 40 lat temu! Stwierdziłem, że dalej w tym nie będę brał udziału, i wyszedłem. Tak nie traktuje się pokrzywdzonego - mówi profesor. Od tamtej pory profesor dostał 14 wezwań do sądu i 6 tys. zł grzywien - sędzia uznała, że „pokrzywdzony bez zgody sądu opuścił salę”. Wyroku na złodziei nie ma, bo brakuje zeznań świadka - Bogusława Wolniewicza. Na kolejną rozprawę w grudniu profesora ma zawieźć policja. - Nie powiem ani słowa - mówi Wolniewicz. - To mój protest przeciwko arogancji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

no tak:)) zaraz coś z tym zrobię

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju czemu tak nieczytelnie :-( Trudno się połapać troszkę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.