Facebook Google+ Twitter

Przegląd prasy - 24 listopada

Dziś ostatni dzień „przedwyborczych harców”. Od godziny 24 obowiązywać będzie wyborcza cisza.

To już trzeci dzień od tragedii w kopalni Halemba. Polska pogrążona jest żałobie. Ogłosił ją prezydent, ale każdy Polak nosi żałobę w sobie niezależnie od dyspozycji prezydenta. Gazety publikują dziś listę zmarłych tragicznie górników i informują o postępach prac komisji ustalających powody tragedii.

Na nieco dalszy plan zeszła kwestia II tury wyborów samorządowych. Dziś ostatni dzień „przedwyborczych harców”. Od godziny 24 obowiązywać będzie wyborcza cisza. Gazety spekulują na temat szans poszczególnych kandydatów. Najwięcej emocji budzi rywalizacji Hanny Gronkiewicz-Waltz i Kazimierza Marcinkiewicza o fotel prezydenta Warszawy.

"Gazeta Wyborcza" przed drugą turą wyborów samorządowych zrobiła sondaże w 12 miastach. Według sondażu w Warszawie prowadzi kandydat PiS, były premier Kazimierz Marcinkiewicz (45%). Hanna Gronkiewicz-Waltz (44%) jest tuż za nim, ale trzeba pamiętać, że w sondażach kandydatka PO wypadała zwykle lepiej niż w rzeczywistości. Poparcie Jana Rokity (PO) nie na wiele się zdało Ryszardowi Terleckiemu z PiS (32%) - wciąż przegrywa z obecnym prezydentem Krakowa, niezależnym, popieranym przez centrolewicę Jackiem Majchrowskim (55%). W Łodzi zanosi się na zwycięstwo urzędującego prezydenta, kandydata PiS Jerzego Kropiwnickiego.

Z sondażu przeprowadzonego dla "Życia Warszawy". Większość warszawiaków uważa, że to Marcinkiewicz będzie w niedzielę zwycięzcą wyborów. 20% warszawiaków deklarujących, że zagłosują w niedzielę na Hannę Gronkiewicz-Waltz, jest przekonanych, że wygra jej kontrkandydat. Wyborcy ekspremiera są bardziej pewni sukcesu. W wygraną Marcinkiewicza wątpi tylko 9% jego zwolenników. Jakie mogą być konsekwencje braku wiary w popieranego przez siebie kandydata? Psychologowie mówią jasno: wyborca, który nie wierzy w powodzenie Hanny Gronkiewicz-Waltz, może w ostatniej chwili postawić krzyżyk przy nazwisku Marcinkiewicza.

W Świdwinie, 50-tysięcznym powiecie w województwie zachodniopomorskim, radni SLD porozumieli się z radnymi PiS - informuje "Trybuna". Kontrakt był prosty. Starostą został szef miejskiego Sojuszu Mirosław Majka, a szefem rady powiatu - Kazimierz Szafrański, aktywista PiS. Żeby było jeszcze śmieszniej wicestarostą w Świdwinie ma podobno zostać ktoś z Platformy. Kilku działaczy SLD i PiS domagało się jeszcze przed wyborami - zdradza gazecie kierownik biura rady powiatu w Świdwinie Wielisław Płoszaj. Działacze Sojuszu startowali w wyborach nie pod szyldem Lewicy i Demokratów, ale z Komitetu Wyborczego Wyborców Powiatu Wspólnota Samorządowa. W 17-osobowej radzie nieformalnie funkcjonuje układ złożony z trzech radnych od Kaczyńskiego i po jednym od Olejniczaka, Tuska i Pawlaka oraz z niezrzeszonej reszty.

W Watykanie rozmawiałem o tytule prymasa, nigdy o metropolicie warszawskim - mówi "Rzeczpospolitej" premier Jarosław Kaczyński. Premier uważa, że podejmując ten temat, nie ingerował w wewnętrzne sprawy Kościoła, a sprawa tytułu prymasowskiego przekracza kwestie czysto kościelne. W poniedziałek "Rzeczpospolita" opublikowała informację, że premier podczas wizyty w Watykanie 12 października przekonywał Benedykta XVI i sekretarza stanu kardynała Tarcisio Betrone do pozostawienia tytułu prymasa w Warszawie. Gazeta napisała także, że miał wpływać na wybór nowego metropolity warszawskiego.

Sporo miejsca w dzisiejszych gazetach zajmuje sprawa samobójstwa byłego prokuratora. Prokurator Janusz Regulski zostawił list, w którym pożegnał się z rodziną. Spisał też swój majątek i podzielił między najbliższych - pisze "Gazeta Wyborcza". Pojawiły się sugestie, że ktoś mógł zmusić Regulskiego do targnięcia się na życie, prokurator przez lata był uważany za dyspozycyjnego wobec lewicy. To on umorzył śledztwo w sprawie tzw. pożyczki moskiewskiej dla PZPR - pisze "Gazeta Wyborcza". Regulski strzelił sobie w głowie w środę po południu, w swoim domu w warszawskim Wawrze. W czwartek wieczorem zmarł w szpitalu.

Przedłużający się strajk listonoszy i fiasko rozmów pocztowców z władzami Poczty Polskiej może mieć poważne konsekwencje. Może się okazać, że Poczta Polska, oprócz straty klientów, poniesie również niemałe straty z tytułu odszkodowań - zapowiada "Gazeta Prawna". Prawo pocztowe przewiduje odpowiedzialność poczty za niewykonanie lub nienależyte wykonanie usługi. Przepisy wykonawcze przewidują możliwość złożenia reklamacji tylko w przypadku tzw. przesyłek rejestrowanych (czyli takich, które zostały przyjęte za pokwitowaniem przyjęcia i doręczane za pokwitowaniem odbioru - np. list polecony). Reklamacja nie dotyczy więc zwykłych listów, w tym priorytetowych. Poza tym, odszkodowania można żądać od poczty tylko we wskazanych przypadkach, dotyczących utraty przesyłek (a nie ich spóźnionego dostarczenia) oraz ich ubytku lub uszkodzenia. Wysokość odszkodowań jest ustawowo ograniczona.

Szersza możliwość dochodzenia odszkodowań istnieje na drodze cywilnej. Odszkodowania może żądać przed sądem cywilnym osoba, która udowodni, że na skutek opóźnienia poniosła szkodę, np. musiała zapłacić karne odsetki, karę umowną czy należność zasądzoną na jego rzecz bez prawidłowego powiadomienia przez sąd. Nie ma tu żadnych ustawowych limitów wysokości odszkodowania, trzeba jednak liczyć się z koniecznością zapłaty kosztów sądowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.