Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2968 miejsce

"Przegrana kwarta nie oznacza przegranego meczu"

Martyna Koszewnikow ma 18 lat i mieszka w Działdowie w województwie warmińsko-mazurskim. Swoją przygodę z koszykówką zaczęła już w 4 klasie podstawówki. To była jej pasja i jej marzenie, z nią zawsze wiązała plany na swoją przyszłość.

Mecz o życie Martyny / Fot. PlakatW 2013 roku przygotowywała się do egzaminów gimnazjalnych i jednocześnie do egzaminu na sędziego koszykarskiego. Musiała je dobrze zaliczyć, żeby dostać się do szkoły sportowej. Właśnie wtedy zaczęła odczuwać dziwne uwieranie w nodze i wyczuła, że ma tam jakieś zgrubienie wielkości fasolki. Przeprowadzone badania wykazały, że jest to niegroźna zmiana, tzw. naczyniak jamisty możliwy do usunięcia podczas jednego zabiegu.

Szczegółowe wyniki badań przeprowadzonych na pobranym wycinku guza nadeszły w dniu rozpoczęcia egzaminów i okazały się naprawdę przerażające - wykryto nowotwór złośliwy tkanek miękkich "Sarcoma synoviale" (maziówczak).

16 - letnia Martynka / Fot. Z albumu MartynyMartyna nie zamierzała poddać się bez walki. Zawsze zaciekle walczyła o zwycięstwo na boisku koszykarskim, teraz zrobiła to na oddziale onkologicznym. Podczas ponad rocznego pobytu w szpitalu przeszła aż 28 cykli chemioterapii. 3 października 2014 leczenie zakończyło się - znów powróciły marzenia i plany na przyszłość.

Przeprowadzone 2 tygodnie później badania kontrolne wydawały się być dosyć obiecujące. Noga była już wyleczona, jedynie na płucach zauważono około 30 guzków, które zdaniem lekarzy mogły być skutkiem grzybicy lub gruźlicy.

Biopsja jednak nie potwierdziła ich teorii - to były przerzuty nowotworowe. Tylko 3 największe z nich udało się usunąć operacyjnie, reszta musiała być leczona chemioterapią.

Martyna miała już dosyć chemio- i radioterapii, zabiegów, operacji i koszmarnego oddziału onkologicznego - chciała się poddać.

Po pewnym czasie pomyślała jednak, że przecież "przegrana kwarta nie oznacza przegranego meczu" i postanowiła kolejny raz zmierzyć się z tym groźnym przeciwnikiem.

Rodzice Martyny od początku robili wszystko co mogli, żeby jej pomóc. W Centrum Onkologii w Warszawie dowiedzieli się, że operacja nie wchodzi w grę, ponieważ ich córka tego nie przeżyje i pozostaje jedynie chemioterapia - chemioterapia podtrzymująca, która nie leczy, po odstawieniu której mięsak znów powróci.

Martynka / Fot. Z albumu rodzinnego MartynyOstatnia pozytonowa tomografia emisyjna (ang. positron emission tomography, PET) wykazała zmiany aktywne o wysokiej agresywności. Rodzice wysłali wyniki badań do kliniki w Aachen w Niemczech. Wkrótce nadeszła odpowiedź, że tam mogą podjąć się operacji wycięcia tych guzków oraz radioterapii. Operacja miałaby odbyć się w 2 etapach - najpierw na jednym płucu, potem na drugim.

Leczenie mogłoby rozpocząć się już 5 października, jednak koszt operacji oraz pobytu w klinice (Martyny i jej mamy) jest ogromny i wynosi ponad 200 tys. złotych. Bez pomocy ludzi "dobrego serca" rodzina Martyny na pewno nie będzie w stanie uzbierać takiej kwoty.

Na portalu https://www.siepomaga.pl mecz zorganizowana została zbiórka środków pieniężnych na ratowanie życia Martyny.
Martyna należy do Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba” / Fot. Z albumu rodzinnego MartynyMartyna ma wolę walki. Wiele już wytrwała i ma nadzieję, że wreszcie nadejdzie dzień zwycięstwa nad nowotworem.
Wspólnie możemy wygrać mecz o jej życie.
https://www.facebook.com/MECZ-O-%C5%BBYCIE-Martyna-kontra-sarcoma-synoviale-uda-prawego-1621732374712135/timeline

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.