Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11228 miejsce

"Przejścia", czyli co czuje uchodźca

Może i rozumiemy sam termin, lecz czy naprawdę wiemy, co znaczy być uchodźcą? Kilkudziesięcioosobowa grupa studentów wzięła udział w grze symulacyjnej pozwalającej poczuć się jak ci, którzy są zmuszeni opuścić ojczyznę.

Tymczasowe schronienie / Fot. Monika ZamojskaWszędzie tam, gdzie jest wojna czy prześladowania, są i uchodźcy. Uciekają, aby ocalić życie i wolność, opuszczają domy, zostawiają wszystko, na co przez całe nieraz życie pracowali, niejednokrotnie rozstają się z najbliższymi. Przeżywają strach, ból rozłąki i niepewność przyszłości. Jeśli już dotrą do obozu dla uchodźców, mogą poczuć się bezpiecznie, ale nie jak w domu. Nawet jeśli w obcym kraju uzyskają status uchodźcy, często stają się ofiarami ksenofobii. Jeśli w końcu udaje im się wrócić do ojczyzny, najczęściej muszą w zniszczonym kraju zaczynać życie od nowa.

Nie wiemy, przez co naprawdę przeszedł uchodźca. Nie potrafimy mu współczuć, nie uznajemy jego problemów za istotne, bo nie jesteśmy ich świadomi. Właśnie o tę świadomość chodzi, o promowanie spraw uchodźcy pośród młodych. Dlaczego najlepsza metodą by to pojąć jest gra? Bo pozwala ona zrozumieć skomplikowane, odległe od naszego codziennego życia zjawiska, pozwala poczuć, w mniejszej skali, emocje związane z tą sytuacją. Gra symulacyjna kreuje złożony i dynamiczny model rzeczywistości. Pomaga młodym ludziom odkryć konkretne problemy, z jakimi mierzy się uchodźca, poczuć cierpienie wywołane przez rozdzielenie z bliskimi i ucieczkę, pomaga też w stawaniu się bardziej otwartym na sprawy uchodźców.

Taką symulację przeprowadził w środę (1 lipca) krakowski oddział Polskiej Akcji Humanitarnej w ramach VII edycji Letniej Szkoły Wyszehradzkiej w Willi Decjusza w Krakowie. Wzięło w niej udział 47 studentów z kilku krajów (Polska, Słowacja, Czechy, Węgry, Ukraina, Kosowo). Gra miała etapy podobne do tych, które uchodźca przechodzi w rzeczywistości.

Najpierw studenci zostali podzieleni na mniejsze grupy – rodziny. Każda z nich otrzymała kartę z dokładną informacją, kto wchodzi w jej skład. Uczestnicy wybierali sobie nowe imiona i odgrywali konkretne role: matki, rolnika, małego dziecka, które musi być przez cały czas niesione.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Z niecierpliwością czekam na relacje z Nairobi.
Pozdrawiam BRK

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A Z
  • 04.07.2009 15:12

W takim razie czekamy na jakieś wpisy z miejsca :) Artykuł ciekawy. Trzeba jeszcze pomyśleć o ile gorzej czują się prawdziwi uchodźcy. Opisani studenci mieli pewność, że to się w końcu skończy i wyjdą z tego cało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze. Pani Barbaro, są też ludzie, którzy myślą o innych, i to podnosi na duchu! Spotkałam takich choćby w Polskiej Akcji Humanitarnej. Sama wybieram się właśnie z koleżanką na wolontariat do Nairobi (Kenia) - nie wiem, czy kilkutygodniowy pobyt tam może komuś pomóc, ale może uda nam się zwrócić na to uwagę choć jednej osoby. Będziemy pisać:) A już teraz zapraszam na naszą stronę:

http://www.you-in-africa.pl.tl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry i wartościowy artykuł. Na ogół odsuwamy od siebie cudze problemy i troski, nie chcemy wczuwać sie w cudzy problem, ani mówić o nim, taki codzienny hedonizm. Spotkałam sie z nim to osób, od których oczekiwałam innego zachowania niż chowanie głowy w piasek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj. wiem, co czuje uchodźca. Bardzo dobrze wiem z autopsji. Wiem co to koszmarne sny uchodźcy, miałam taki paszport. Nawet napisałam o tym małe opowiadanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł, jak zresztą wszystkie Eli. (+5)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.