Facebook Google+ Twitter

Przekrój jointa

Przeglądając prasę zwróciłem uwagę na rozmowy Mai Ruszpel, które pojawiają się w "Przekroju". Goście na łamach tygodnika przedstawiają swoje, i po trosze cudze, poglądy na zasadność legalizacji marihuany oraz towarzyszące temu problemy.



Następnie Sieniawska wyłuszcza istotę procedury, jakiej może doświadczyć zatrzymany posiadacz owocu zakazanego. Dość zaznaczyć, że ludzie ci nie muszą stać się ofiarami policyjno-prokuratorsko-sądowych przepisów dzięki Rzecznikowi Praw Osób Uzależnionych: "Program rzecznika może pochwalić się niemal 100-procentową skutecznością. Także dlatego, że polscy sędziowie podchodzą do tematu rozsądnie." Oczywiście, pozostaje spore grono tych, którzy nie mieli możliwości skorzystać z pomocy RPOU: "500 osób rocznie odsiaduje kary więzienia, a 17 tys. jest skazywanych na tzw. zawiasy, podlega karze grzywny lub ograniczenia wolności, więc tym samym z urzędu widnieją w rejestrze skazanych z powodu posiadania narkotyków."

Jako że przestępczość tego rodzaju nie jest obarczona większym ryzykiem tendencji spadkowej, ciekawi co dzieje się z ludźmi, którzy naruszają prawo i tymi, którzy postąpią podobnie. Ich osobowość, system wartości, życiorys zostają przecież poddane pewnej rewizji. Jeszcze bardziej zaciekawił mnie wniosek autorki, który pozostał pytaniem o naleciałości retorycznej na które Sieniawska nie odpowiedziała: "Konsekwencje tego są różnorakie. Figurowanie w rejestrze wiąże się z tym, że taka osoba nie może ubiegać się o pracę na stanowisku, gdzie wymagany jest warunek niekaralności. Wśród takich zawodów są: prawnik, nauczyciel, urzędnik państwowy czy ochroniarz. Dodatkowo coraz częściej także pracownik korporacji musi dostarczać pracodawcy zaświadczenie o niekaralności, ponieważ wymaganie tego dokumentu w dzisiejszych czasach stało się standardem. Taka osoba nie może także wyjechać do krajów, w których przewidziany jest obowiązek wizowy, m.in. do USA i Australii."

Cóż, dziwnym by było, gdyby dla przykładu wychowanek zakładu poprawczego lub karnego stał się po latach wychowawcą z doświadczeniem w takiej placówce. Ciekawsze jednak są okoliczności i możliwości jakie rysują się przed posiadaczami, handlarzami i producentami narkotyków. Czy jest to kasta wyłączona z uczestniczenia w przeróżnych programach i ewentualnej pracy zarobkowej za murem, że nie wspomnę o udziale w pomocy na rzecz domów opiekujących się osobami starszymi, kalekimi, dziećmi itp. Czy ma miejsce segregacja i wartościowanie takich jednostek ludzkich na podobieństwo "orzeczeń" praktykowanych przez Ministerstwo Zdrowia czy inne instytucje, placówki, zakłady, którym zdarza się nadużyć zaufania obywatela (często nie mającego zielonego pojęcia czym są narkotyki, a tym bardziej jednostki penitencjarne).

Nie każdy jest na tyle obrotny i zaradny, a zarazem dobrze umocowany w swoim środowisku, by móc korzystać z porad Andrzeja Dołeckiego: "[...]Mam świadomość, że taki funkcjonariusz też jest człowiekiem i musi myśleć o sobie. Jeśli go informuję, że mam stany lękowe, a kontakt z policją to dla mnie ogromny stres i chyba popełnię samobójstwo, on dla własnego bezpieczeństwa musi poprosić o konsultację z psychiatrą. Jeżeli dodam, że boli mnie serce i kręci mi się w głowie, to - zanim mnie zatrzyma na 24 godziny - musi mnie zawieźć na konsultację z internistą."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

MindOpener
  • MindOpener
  • 17.02.2012 11:39

"The Union-prawda o marihuanie" - świetny film!
Można oglądnąć na youtube: http://youtu.be/mnYFBpZIlPE

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.