Facebook Google+ Twitter

Przelecieć czy pokochać…?

Czy miłość w internecie istnieje? Na kogo możemy trafić surfując po portalach randkowych?

Fot. ilustracyjna / Fot. http://www.flickr.com/photos/codiceinternet/3665516866/ / Fot. codiceinternetWchodzimy do internetu i coraz częściej zarzucani jesteśmy reklamami różnych stron… Co przykuło moją uwagę, coraz więcej tych WWW poświęconych jest naszym uczuciom. Chcesz poznać swoją drugą połówkę? Nic łatwiejszego, wklikaj jeden z miliona adresów do swojej przeglądarki i ruszaj na podbój świata! Przecież to takie proste, ale czy na pewno?

Założyć konto na jednym z serwisów randkowych jest bardzo łatwo, na większości nie potrzebne są ani dokładne dane, ani prawdziwe informacje. Najważniejsze to chwytliwy nick (czyli nazwa Twojego profilu) i ładne zdjęcie...

Bo brakuje odwagi...



Tomasz

Wchodzi do kawiarni. Całkiem niczego sobie, 24-letni, wysoki, z ciemnymi włosami, lekko zaokrąglony brzuszek (na zdjęciu na portalu, w zimowej kurtce - wiedział co ukryć). Uśmiecha się, podchodzi, siada. Początkowo rozmowa nie klei się, lecz po drugim kubku gorącej czekolady, rozmawiamy jak starzy znajomi. Dlaczego osoba taka jak Ty, szuka znajomych w sieci? Pytam delikatnie. Przede wszystkim dlatego, że jestem dość nieśmiały. Wiem, że to nie najlepszy sposób na pozbycie się tej cechy, ale metoda dobra, jak każda inna. Mam zasadę - zawsze piszę o sobie prawdę - po co mam ściemniać, skoro, jeśli liczę na poważny związek, prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw? Już na pierwszym spotkaniu można się bardzo wiele dowiedzieć na temat drugiej osoby. W Internecie łatwiej kłamać, łatwiej zostać anonimowym, łatwiej nadać sobie, a raczej swojej postaci kolorów, ale w "normalnym" życiu, też można trafić na oszusta… Po godzinie przyjemnej rozmowy, rozchodzimy się każdy w swoją stronę. Później wymiana kilku maili i znajomość urywa się, po prostu umiera śmiercią naturalną.

Bo brakuje czasu...



Grzegorz

Przybiega lekko spóźniony, z przepraszającym uśmiechem na twarzy. Przystojny, 35-latek, świetnie zbudowany. Jak twierdzi, manager jednej z większych firm reklamowych, zabiegany, zapracowany, po drugim rozwodzie. Przeprasza za spóźnienie i zaczyna rozmowę. Biegle operuje dwoma telefonami, które od czasu do czasu brzęczą mu w kieszeni. Kulturalnie rozmawia przez telefon z dzwoniącymi osobami, jak nie ktoś z firmy, to… mama. Tak samo jak szybko wpadł, tak i wypadł - bo jego córeczka poczuła się gorzej. Wieczorem przepraszający godzinny telefon i smsy. Dlaczego założył profil? Bo nie ma czasu na randkowanie. Jeśli w kilku mailach coś zaiskrzy, to się spotyka, jeśli nie, to grzecznie dziękuje za znajomość. Stawia karty jasno, wie czego chce i na czym mu zależy. Sparzył się dwa razy, trzeci nie zamierza. Ale znajomych nigdy dość, prawda? Szczególnie takich, których od czasu do czasu można przytulić w nocy we własnym łóżku...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

fekxjmik
  • fekxjmik
  • 14.07.2011 15:31

7rAxrf <a href="http://zatzppntamub.com/">zatzppntamub</a>, [url=http://fycomqwusphr.com/]fycomqwusphr[/url], [link=http://kysaptaaqnrh.com/]kysaptaaqnrh[/link], http://fsyntjpfjkto.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Pani Marto właśnie to miałam na myśli. To, że moje spotkania przebiegały tak a nie inaczej, nie znaczy, że każde spotkanie tego typu musi tak wyglądać. Po drugie wojenna wypowiedź? Nie, ja tylko podtrzymuję dyskusję. Nerwowej reakcji też nie było, widocznie widzi Pan więcej niż na prawdę istnieje:) Ale przecież każdy ma prawo myśleć co chce. A za krytykę dziękuję, człowiek uczy się całe życie:) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Zastanawia mnie też to co napisałaś : "chciałam tylko pokazać jak MOŻE wyglądać takie spotkanie" i drugie stwierdzenie " opisałam swoje doświadczenia" - musisz sie zdecydować - czy te spotkania są artystycznym wymysłem, ilustracją możliwości scenariuszy takich spotkać, czy są opisem realnie zaistniałych zdarzeń :)"

Dawidzie, jedno nie wyklucza drugiego - doświadczenia Patrycji nie muszą się stać udziałem innych uczestników takich spotkań. To, co ją spotkało, to tylko jedna z MOŻLIWOŚCI;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, oj, oj - Droga Patrycjo, po pierwsze, w żadnym przypadku nie zamierzam nikogo obrażać :) - bo po co :), Po drugie - jeśli uwielbiasz czytać same pochlebne komentarze, a na inny sposób widzenia i postrzegania tego co i jak napisałaś reagujesz tak nerwowo - to ja sie wypisuje z dyskusji :)

Niestety Twoja "wojenna" wypowiedź utwierdza mnie tylko w tym co sądzę i w całości podtrzymuje swoje odczucia po lekturze tekstu...

Zastanawia mnie też to co napisałaś : "chciałam tylko pokazać jak MOŻE wyglądać takie spotkanie" i drugie stwierdzenie " opisałam swoje doświadczenia" - musisz sie zdecydować - czy te spotkania są artystycznym wymysłem, ilustracją możliwości scenariuszy takich spotkać, czy są opisem realnie zaistniałych zdarzeń :)

"Ksieżniczka" - to osoba, bohater tekstu, która w taki a nie inny sposób sie zachowała :) - czy to jesteś ty, czy nie - nie wiem - i nie ma to znaczenia - bo każdy widzi to pewnie inaczej - ja tak to widzę... Jeśli opisujesz siebie, to tak samo musisz być przygotowana na krytykę swojego postępowania - a reakcją na taką ocenę nie powinna wywoływać tzw. "strzelenia focha" :)

Dla pełnej jasności - moja "krytyka" postępowania bohaterki nie oznacza ani akceptacji ani próby tłumaczenia zachowania adoratorów bohaterki tekstu - bo o tym można by też sporo napisać...

Lubisz oceny ? Prosze bardzo:
- składnia i przejrzystośc tekstu: 5
- oryginalność tematu: 2
- "sensacyjnośc tekstu" i "granie pod publike": 5
- myśli zawarte w tekscie i to co daje do przemyślenia: 0

Mogę tak uważać ? Z góry dziekuję za pozwolenie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Dawidzie, czytanie ze zrozumieniem to również bardzo przydatna umiejętność. To nie ja powiedziałam, że zawsze pisze o sobie prawdę tylko Tomasz. Pseudo-oburzeniem? To mnie Pan rozśmieszył, chciałam tylko pokazać jak może wyglądać takie spotkanie, opisałam swoje doświadczenia, więc logiczne, że ocena będzie subiektywna, ale nazywając mnie Księżniczką- obraża mnie Pan.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo...uważam, że nie ma znaczenia gdzie kogoś spotykamy...w internecie, autobusie czy na spotkaniu sympatyków hot doga. Ludzie potrafią się znajdować w bardziej absurdalnych okolicznościach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dla mnie ten tekst jest typowym przykładem braku umiejetności dialogu. To także dotyczy autorki, bo jeśli jak sama pisze "zawsze piszę o sobie prawde" - to może zapomiała o tym jasno poinformować swoich adoratorów... lub przekazała ten komunikat w formie mało zrozumiałej dla swojego rozmówcy...

Nie ma co nad tym dywagować, bo opisane "historie" są jak dla mnie bardzo ubarwione pseudo-oburzeniem w stylu "jak oni tak mogli, przecież ja jestem Ksieżniczką, flirtowałam, umówiłam sie - a oni tacy niegrzeczni..."

Tak samo popieram spostrzeżenie, iż tak naprawdę tekst czyta się miło, tylko co pozostaje w głowie po jego przeczytaniu ?
U mnie pozostało podsumowanie w stylu: jak sie mówi niezrozumiale, to nie można wymagać od drugiej strony, żeby nas zrozumiała :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patrycjo :)
polecam lekturę na temat płci biologicznej i płci psycholigicznej, albo płci biol i kulturowej :)
tu jest coś więcej na ten temat http://pl.wikipedia.org/wiki/Role_p%C5%82ciowe

definicja jest bazowana na naszej kulturze, jak zauważysz w historii, kobiety mają prawa dopiero od niedawna, w latach 70tych w USA kobiety walczyły o równe uprawnienia, a nadal zarówno w USA jak i w PL nie są równe.

pytasz się mnie czy kobieta poddany/poddana.
prostym przykładem tutaj jest Prezydentura, czemu kobieta nie zostanie prezydentem PL?

oczywiśćie mamy przykłady społeczeńst gdzie to kobiety są tymi, które decydują i dbają o rodzinę. jendak w naszym społeczeństwi nadal (tak mi się wydaje), kobiety czasem wybierają mężczyznę ze wzglęgu na jego status społeczeny i finansowy, niż mężczyźni wybierają kobietę.

oczywiście rozumiem Twój pogląd na sprawę ponieważ sam jestem feministą, jednak nauka, a nasza opinia to dwie różne rzeczy :)

i tak jesteś męska, bo asertywność jest poszczegana jako cecha męska, jeśli jesteś odważna to może to wynikać z wyższego poziomu testosteronu niż u Twoich koleżanek, a jaka jest rola testosteronu napewno wiesz:)
oczywiście inne funkcje naszego mózgu także mają wpływ, nie tylko testosteren decyduje o naszej aktywnośći i potrzeby "karmienia głodu adrenalinowego";)

jest takie powiedzienie "kobieta z jajami", albo "ten koleś ma jaja" :)

dlatgo istnieją pojęcia "zniewieściały mężczyzna" itp itd :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł, najlepszy jaki czytałem na wiadomosci24 od czasu "Gonzo w Dagestanie".

Komentarz został ukrytyrozwiń

eee tam:) moim zdaniem to przestarzałe. Jestem otwarta i odważna, czyli jestem męska... ech:) piękny komplement.
Asertywny? Czyli kobieta ma się na wszystko zgadzać:D Kobieta - poddany... Hm... czyżby definicję układali mężczyźni?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.