Facebook Google+ Twitter

Przełęcz Atsunta, czyli na sukces trzeba zapracować

Najpierw z trudem posuwam się po pionowej, pozbawionej ścieżki górze, po chwili ślizgam się po topniejącym śniegu, a następnie walczę z silnym prądem w lodowatej rzece, by w końcu wspiąć się na liczącą 3431 metry przełęcz.

Na przełęczy / Fot. Radosław PrześlicaDzień zaczyna się od spotkania z patrolem pograniczników, którzy spisują nasze paszporty i sprawdzają pozwolenie na wyprawę. Mężczyźni są uprzejmi i uśmiechnięci, pozwalają nawet zrobić sobie zdjęcie. Po rosyjskiej stronie granicy, a kilka lat temu najprawdopodobniej również tutaj takie spotkanie skończyłoby się dla nas koniecznością zapłacenia łapówki za pozwolenia na dalszy marsz. W Gruzji skorumpowani policjanci byli prawdziwą plagą (w Rosji są nadal), potrafili zatrzymać niewinnego przechodnia i jak pospolici Coraz bliżej celu / Fot. Michał Wójtowiczbandyci zażądać pieniędzy. Wszystko zmieniło się wraz z dojściem do władzy obecnego prezydenta Michaiła Saakaszwilego, który wprowadził i egzekwował drakońskie kary za branie łapówkarstwo i jak powiedziała jedna Gruzinka ,,obecnie żaden policjant ani urzędnik nie weźmie ani kopiejki łapówki”.

Pogranicznicy dają nam wskazówki na temat trasy i ruszamy w drogę. Zgodnie z ich radą schodzimy z góry i maszerujemy wzdłuż rzeki. Spoglądamy na mapę, ale nie wiemy, czy nie przegapiliśmy przejścia na drugą stronę nurtu. Niepewnie poruszamy się naprzód do czasu aż na drodze pojawia się przeszkoda.

Ślizgawka po śniegu


Autor na topniejącym śniegu / Fot. Michał WójtowiczNasza ścieżka kończy się na lekko pochyłej górze. U jej podnóża zebrała się warstwa śniegu, który pomimo panujących latem upałów jeszcze do końca nie stopniał. Radek pierwszy próbuje pokonać przeszkodę, ale na nie udaje mu się znaleźć oparcia dla stóp i o mało co nie zjeżdża kilka metrów w dół, prosto w lepki śnieg. Przychodzi moja kolej. Staram się trafić stopami w miejsca wyżłobione przez kolegów, ale z dwudziestokilowym plecakiem na plecach przychodzi mi to z wielkim trudem. W końcu pokonuję górę i wychodzę na płaską jak stół warstwę śniegu. Jeden zbyt gwałtowny krok na śliskiej powierzchni i przewracam się z całym dobytkiem na plecy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawa relacja! 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

To niemal szkoła przetrwania... ale daliście radę, gratuluję! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michale! Jestem pod dużym wrażeniem Waszej kaukaskiej wyprawy. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg opowieści. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.