Facebook Google+ Twitter

Przemysław Pająk: Drażni mnie arogancja dziennikarskich celebrytów

- „Bloger” – kategoria, którą sam po części reprezentuję - to jeden z ważniejszych przedstawicieli dziennikarstwa obywatelskiego - mówi Przemysław Pająk, twórca opiniotwórczego blogu Spider's Web. I dodaje: - Dziennikarz, który „nie czuje internetu” i siły jaka za nim stoi, powinien odejść z zawodu.

 / Fot. Archiwum Przemysława Pająka / Fot. Ryszard UrychW sieci jest Pan znany przede wszystkim z opiniotwórczego blogu technologicznego Spider's Web. Porusza Pan w nim między innymi tematy związane z szeroko pojętym rozwojem internetu. Proszę powiedzieć czy zetknął się Pan z dziennikarstwem obywatelskim?
Oczywiście, że się zetknąłem. Co więcej, wydaje mi się, że „bloger” – kategoria, którą sam po części reprezentuję – to jeden z ważniejszych przedstawicieli dziennikarstwa obywatelskiego. Nie jest obarczony reżimem linii redakcyjnej, nie musi się spowiadać przed redaktorem prowadzącym, nie wykonuje swojej pracy z mianowania - pisze bo lubi i na dodatek, jeśli jest dobrym blogerem, robi to nie gorzej od swoich dziennikarskich odpowiedników.

Prof. Maciej Mrozowski: Znaczenie dziennikarstwa obywatelskiego rośnie

W październiku ubiegłego roku Pana blog był pierwszym, który napisał o premierowych produktach firmy Apple, zanim te jeszcze się pojawiły. Cytowały Pana największe serwisy. Piszę o tym, bo działalność którą Pan prowadzi na Spider's Web nie jest komercyjna. Poniekąd jest to więc wariant dziennikarstwa obywatelskiego. Czy myślał Pan o tym zjawisku w podobnych kategoriach?
To nie jest do końca tak, że działalność Spider’s Web nie ma charakteru komercyjnego. Nie jest to może najważniejszy aspekt funkcjonowania takiego serwisu jak nasz, ale by serwis mógł żyć musi co najmniej na siebie zarobić. W założeniu Spider’s Web ma żyć bardziej z treści, które produkuje niż na reklamie, którą może przy okazji wyświetlać. Po części udaje się tę wizję realizować. Nasze teksty pojawiają się w innych miejscach polskiej sieci. Są serwisy, które chcą część naszych treści syndykować do siebie. Spider’s Web od niedawna ma swoją kolumnę w tygodniku „Przekrój”. Sam regularnie piszę do „Newsweeka Polska”. To wszystko są projekty komercyjne. Poza tym są inne pozapieniężne i niemniej ważne aspekty prowadzenia bloga, który dostrzegany jest w swoim środowisku.

Przemysław Pająk jest twórcą blogu Spider's Web, na którym, wraz z czterema innymi autorami, pisze opinie i analizy na temat rynku technologii i rozwoju internetu. Pracuje jako menedżer ds. public relations. Współpracuje m.in. z "Newsweekiem" i "Przekrojem".

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Nie ufam żadnym osobnikom pretendującym do głoszenia prawd objawionych , np takich na jakie zwrócił już uwagę p.Artur Wojnowski o godz 8.05.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zagadnienie jest o tyle ciekawe, że zapewne rozprzestrzeni się zjawisko piractwa w nowej odsłonie. Piractwo prasowe. Póki co w tym temacie rozdaje karty jednak Murdoch, ale sytuacja jest rozwojowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zobaczymy czy falstart. Nie podejmuję się wyrokować. Za falstart zresztą trzeba by uznać wycofanie się z pomysłu, a nie ewentualne, przyszłe modyfikacje. A i to niekoniecznie, biorąc pod uwagę cenne doświadczenie i na przykład umiejętność precyzyjnego określenia warunków brzegowych na kolejne próby w przyszłości.

Póki co abonament Przekroju wykupiłem.
Choć na razie zajmują mnie głównie wycieczki w przeszłość, do archiwalnych wydań :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest w blokach startowych, ale falstart z płatnością na NYT już mamy... link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z większością tez się zgadzam.

Jednak:

/ Dziennikarz, który „nie czuje internetu” i siły jaka za nim stoi powinien odejść z zawodu. /

Wydaje się, że postawa blogera z zasady powinna być daleka od dyktowania komukolwiek, co robić powinien.
A sam problem zresztą jest pośrednio przynajmniej związany właśnie z płatnym dostępem do treści, który jest dopiero w blokach startowych.
Stąd "czucie" siły internetu nie dotyczy jeszcze czasu teraźniejszego, jako warunku koniecznego.
Nie ma zresztą przynajmniej na razie zagrożenia, że ktoś, kto dziś "nie czuje" internetu, traci jakiś dystans, który jest nie do odrobienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.