Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10593 miejsce

Przemysław Sadowski: „Komedii w moim życiu nie brakuje“

Z Przemysławem Sadowskim rozmawiałam w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie przed spektaklem „Następnego dnia rano“. O tym, jakie role są naciekawsze, a które najtrudniejsze oraz o zamiłowaniu do sportów.

Oglądając filmy, czy seriale z Pana udziałem, można zauważyć, że jest Pan obsadzany zazwyczaj w rolach poważnych – grywa Pan najczęściej policjantów albo czarne charaktery. Czy nie tęskni Pan za serialami i filmami, w których mógłby Pan zagrać rolę komediową?

-Grałem kiedyś w serialu komediowym „Bulionerzy“, dużo pracuję też w Teatrze Komedia, czy Teatrze Capitol, gdzie pojawiam się w lekkim repertuarze. Komedii w moim życiu nie brakuje.

Czy lubi Pan grać twardzieli? Co jest w tym najfajniejsze?

-Wszystkie role, mające w sobie pewnego rodzaju złamanie, są interesujące. Zwykły twardziel to postać, która jest mało ciekawa do zagrania. Dużo fajniejsze jest, kiedy trzeba zagrać takiego bohatera, który twardy jest tylko pozornie, a gdzieś w środku ma rysę. Brutal o gołębim sercu. (Śmiech.)

Czas spędzony na graniu poważnych bohaterów rekompensuje Panu Teatr, gdzie wciela się Pan zazwyczaj w role komediowe. Czy uważa Pan, że komedia jest najtrudniejszym gatunkiem dla aktora?
Tomek Ciachorowski i Przemysław Sadowski - spektakl
-Komedia jest bardzo trudna do zagrania. Komedię gra się tak samo poważnie jak dramat, tylko musí być to podniesione o stopień wyżej. Zagranie komedii wymaga ogromnego warsztatu, techniki i umiejętności. Teatr weryfikuje oddziela amatorów, od zawodowców. Sprawdza się to zwłaszcza w repertuarze komedii i farsy.

Jaki według Pana jest bohater, w którego wciela się Pan w sztuce „Następnego dnia rano“? Mam wrażenie, że trochę nieporadny…

-Jest trochę nieporadny, pogubiony, pozwala sobą manipulować. Tak ma być. Sprawdza się fragment tekstu finałowej piosenki, bo Teatr jest po to, by widz mógł się śmiać.

Co najbardziej Pan w nim lubi?

-(Śmiech.) To, że mogę pracować ze świetną ekipą. A w moim bohaterze lubię, że daje duże pole do popisu w kwestii roli o wspomnianym komediowym charakterze.

Jak Pan myśli, co najbardziej podoba się w nim widzom?

-Nie mam pojęcia. Staram się, żeby w sytuacji, w której znalazł się mój bohater, zachowywać się na tyle prawdziwie, żeby widz mógł się utożsamiać. Cieszę się, że to podoba się widzom.

W jakich jeszcze spektaklach oprócz wspomnianej sztuki można Pana teraz oglądać?

-Spektakle: „Ostra jazda“, „Jak na wulkanie“, „Żona potrzebna od zaraz“ i „Zwariowana terapia“ w Teatrze Komedia. W chwili obecnej rozpoczęły się próby w Teatrze Capitol do sztuki „Siostra Jane jedzie na Hawaje“. Będzie zabawnie. Premiera pod koniec kwietnia.

Jeśli chodzi o produkcje telewizyjne z Pana udziałem, zdarza się
Panu je oglądać?


-Tak. Zdarza mi się je oglądać, a nawet czuję się zobowiązany, by to robić. Niektórzy koledzy mówią, że nie lubią siebie oglądać na ekranie, ale ja do nich nie należę. Swoje role oglądam z przyczyn zawodowych, bo dopiero wtedy mogę zobaczyć to, co zrobiłem. Jeżeli popełniam jakieś błędy, staram się wyciągnąć z tego wnioski i poprawić przy następnej okazji.

Bywa Pan wtedy w stosunku do siebie krytyczny?

-Jestem bardzo krytyczny w stosunku do siebie, ale potrafię też zauważyć, kiedy scena „działa“ i jest dobra. Oczywiście, zawsze można zrobić coś lepiej, ale jeżeli coś jest dobre, potrafię to docenić.

Wiem, że w zawodzie aktora nie ma takich chwil wiele, ale jak spędza Pan czas wolny?

-(Śmiech.) Mam w tej chwili małe dzieci. Jest co robić w tzw. „wolnym czasie“. (Śmiech.)

Jest Pan zwolennikiem sportów?

-Tak, lubię sport. Zawsze uprawiałem. Jest mało dyscyplin sportowych, których nie uprawiałem. Było pchnięcie dyskiem, rzut kulą, biegi przełajowe, koszykówka, piłka ręczna…No, całe mnóstwo! Teraz biegam i chodzę na basen, jak czas pozwala.

Ulubiony sport?

-Koszykówka. Później doszedł bardziej „barowy“ gatunek sportu – billard. (Śmiech.)

Jakie plany zawodowe na czas najbliższy?

-Oprócz wspomnianych spektakli, pojawię się ponownie w „Przyjaciółkach“. Ruszyły też zdjęcia do serialu „Echo serca“. Póki co nagraliśmy odcinek pilotażowy, jeśli spodoba się widzom, zrobimy serial.

Komediowy? Fabularny?

-To serial obyczajowy. Pojawię się w roli lekarza.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pan Przemyslaw Sadowski moim zdaniem ma szansę na sporą rolę wreszcie w historycznym kostiumie w polskim "Żłotym wieku"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.