Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13161 miejsce

Przeniesienie produkcji do Chin. Czy zawsze się opłaca?

W powszechnym przekonaniu przeniesienie produkcji do Chin automatycznie rozwiąże wszystkie problemy związane z kosztami produkcji. Możliwe, że tak. Czy jednak w każdej sytuacji korzyści z tym związane będą większe niż dodatkowe koszty?

Szanghaj, panorama miasta - zdjęcie ilustracyjne / Fot. Shizhao, lic. CC 1.0, http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Pudong.JPG&filetimestamp=20051028124348Od czasu do czasu spotykamy się z opinią, że przeniesienie produkcji do Chin automatycznie rozwiąże wszystkie problemy związane z kosztami produkcji firmy. W przypadku prostej produkcji, przy technologii opanowanej już przez chińskie firmy, raczej tak będzie. Dziesięć kontenerów koszulek i gra muzyka. A co wtedy, gdy nasze produkty są znane pod naszym znakiem firmowym lub towarowym albo są chronione patentami?

Decyzja o przeniesieniu produkcji do innego miejsca jest decyzją strategiczną, która zasadniczo zmienia strukturę naszych zasobów trwałych. Zawsze wiąże się to z różnymi kategoriami ryzyka, od politycznego do typowo biznesowego. Kłania się tu temat zarządzania ryzykiem.

Zacznijmy od ryzyka politycznego. W przypadku zakupów zwykle nie ma problemów, o czym dość brutalnie wyraziłem się w jednym z komentarzy. Przyjeżdża kupiec, nie zna języka, narusza większość miejscowych konwencji i jeśli tylko ma pieniądze, to kupi towar. I niezależnie od opcji politycznej miejscowe władze nie będą mu w tym przeszkadzać. Ale i wtedy nie możemy spać spokojnie. Czy jakość będzie odpowiadała wymaganiom? Czy ilości będą zgodne z zamówieniem? Jak zabezpieczyć się przed faktycznym lub fikcyjnym bankructwem? Kiedy powinno nastąpić przeniesienie własności kupionego towaru?

Trochę inna sytuacja występuje wtedy, gdy biznesmen lub firma zagraniczna zdecyduje się na inwestycję. W Chinach obowiązuje zasada, że biznes jest koncesjonowany. Osoby zagraniczne (prawne i fizyczne) mogą działać w ściśle określonych branżach, których lista jest co kilka lat uaktualniana. Publikowane są trzy listy. Branże popierane, branże z ograniczeniami i branże zastrzeżone. W pewnym momencie władze mogą dojść do wniosku, że branża jest już tak rozwinięta, że obcy kapitaliści nie są już potrzebni. Co wtedy? Warto mieć plan awaryjny.

Zawirowania polityczne mogą odbić się czkawką na komunikacji. Po rozpoczęciu się zamieszek w Sinkiangu (Xinjiang) w 2009 roku, przez kilka miesięcy w prowincji nie był dostępny internet.
Nawet teraz w związku z wydarzeniami w krajach arabskich i rozwojem sytuacji w Chinach ograniczony jest dostęp do skype'a (nie działa transfer plików). Do autora nie dochodzi poczta elektroniczna od znajomego Chińczyka. Jak będzie działać firma w przypadku tego rodzaju zakłóceń? I tu trzeba pomyśleć o procedurach awaryjnych.

Co się stanie, jeśli złotówka zacznie gwałtownie tracić na wartości? Jakie są marginesy zysku? Czy import pozostanie zyskowny?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Raczej powiedziałbym - zbyt mała firma działająca samodzielnie. Wszędzie potrzebny jest kapitał. Kapitał na ekspansję można zdobyć na różne sposoby. Jedną z nich są różnego rodzaju organizacje branżowe.
Nikt nikomu nie zabrania utworzenie wspólnego interesu kapitałowego. Nikt nie zabrania rzemieślnikom i małym firmom założenia spółki kapitałowej i działania w większej skali.

Widzę natomiast dwa problemy. Chęć współdziałania, chęć podwyższania kwalifikacji (uczenie się od kogo się da) i zwyczajną uczciwość.

Mniej gadania o ideałach, wartościach chrześcijańskich, wyższości moralnej bo ktoś nas kopał po tyłku (powstania, z wyjątkiem wielkopolskiego i częściowo śląskich), modlitw nad trumnami i licytacji pod tytułem "Kto jest lepszym Polakiem".

Więcej MĄDREJ pracy (zatyrać się na śmierć potrafi każdy głupi), planowania i kontroli wykonania, współdziałania, podwyższania kwalifikacji, uczciwości, wypełniania zobowiązań (zatory płatnicze, pensje). Więcej szacunku dla kwalifikacji (patrz pojęcie "wykształciuchy" jednej z naszych dość popieranych partii).
Więcej szacunku dla dobrej pracy.

Towarzystwo w tym kraju powinno wreszcie sobie uświadomić, że jest XXI wiek i nie zdobędziemy świata eksportem prostytutek (Włochy), robotników rolnych (Niemcy, Włochy, Francja), robotników budowlanych (UE), hydraulików i pielęgniarek (chyba Francja), jabłek i kartofli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po prostu jest do tego potrzebny odpowiedni potencjał kapitałowo-biznesowy. Mała firma i tak utonie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.