Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175605 miejsce

Przepisy, procedury, zasady - a klient głupieje...

Chyba lubię tropić drobne i grube idiotyzmy w przepisach rozmaitych urzędów i firm. Właściwie to je już kolekcjonuję. Oto poniżej dwa "kwiatki" na jakie się natknąłem.

Mam konto w banku, na nie wpływa pensja moja i żony. Od lat, regularnie co miesiąc. Ich wysokość to co prawda moja słodka tajemnica, ale zdradzę, że nie narzekam jakoś bardzo. Zachciało nam się z żoną linii kredytowej w koncie. Tak trochę na wszelki wypadek, a trochę z drobnej potrzeby. Taka linia jest wygodna, bo jak potrzebuję, to po prostu biorę pieniądze z konta schodząc na minus. Więc zadzwoniłem do banku naszego i mówię, że chcę linię kredytową w koncie. Okazało się, że niestety konto jest starego typu i się nie da. Trzeba pójść do oddziału w celu dokonania konwersji konta. Bank duży, poważny, konto mamy tam od lat. Pal diabli, pójdę i skonwertuję. Niestety nie ma tak prosto, musimy razem, bo konto wspólne. Dobra, pójdziemy razem. Umówiliśmy się na mieście, niedaleko oddziału. Żona skończyła pracę jak zwykle o 17 i spotkaliśmy się pod oddziałem w celu ucałowania klamki. Z okazji wakacji oddział pracuje do 17, a nie 19 jak zazwyczaj. O czym informuje szanownych petentów odręcznie wyprodukowana kartka.

Trochę zbiło mnie to z pantałyku, ale od czego internet. Wyjąłem komórkę, wszedłem na stronę banku i rozpocząłem poszukiwania listy placówek. Nic z tego, nie udało się. No to komórka do ucha i szybki telefon do Biura Obsługi Klienta. Dostaliśmy pożądane adresy i jedziemy. Dojechaliśmy, wchodzimy, nawet pusto. Wyłuszczam o co chodzi, pani się uśmiecha i zaprasza na miękkie fotele. Siadamy, wypełniamy wnioski, konto skonwertowane. Myślę sobie - jak już jesteśmy w oddziale to od razu odpalimy linię kredytową. A gdzie tam, zbyt prosto by było. Zaświadczenia o zarobkach, pozyskane od pracodawców są absolutnie niezbędne. Na dodatek muszą one być na formularzu banku. Pytam po co, skoro od lat, co miesiąc, nasze zarobki wpływają na to konto. Nie da się, musi być zaświadczenie, takie mają procedury. O takowym zaświadczeniu oczywiście konsultant, do którego dzwoniłem na początku nawet się nie zająknął. Tutaj już mnie normalnie trafił szlag. Chcieliśmy linię o wysokości nieprzekraczającej trzykrotności wpływów, a więc taką, którą dostalibyśmy niemal automatycznie. O nie, po zaświadczenia zasuwać nie będziemy. W tej chwili właśnie zmieniamy bank na taki, który rozumie, że klient jest ważny bez względu na to ile ma na koncie.

Drugi idiotyzm z jakim się zetknąłem ostatnio to karta kredytowa. Mam ją w innym banku niż konto z różnych względów. Kończyła się jej ważność, bank skwapliwie przysłał nową. Trzeba aktywować, podali nawet numer. Dzwonię, odbiera pani, wyjaśniam w czym problem. Pani zadaje stadko pytań o różne rzeczy celem weryfikacji klienta. Odpowiadam bez zająknienia. Pytań mnóstwo, wreszcie pada takie:

- Nazwisko panieńskie matki?

Odpowiadam zgodnie z prawdą i niestety - pudło. W systemie nie ma nazwiska panieńskiego mojej matki. Puste pole. Pani nie może aktywować karty, muszę udać się do oddziału i tam przedstawić zaświadczenie o tym, jak nazywała się przed ślubem moja matka. Inaczej się nie da, bo nazwiska panieńskiego matki nie mam np. w dowodzie osobistym.

Może nawet i pojechałbym te 150 kilometrów po moją mamę, wziął ją wraz z jej dowodem osobistym i zawiózł do banku. I na pytanie o nazwisko panieńskie matki odpowiedziałbym cytatem: "matka siedzi z tyłu". Tyle, że nie mam na to czasu ani ochoty. Potrzebuję tej karty, bo za dwa dni jadę za granicę. Dobrze, że nie kazali dostarczyć zaświadczenia, że rodzice przed wojną nie posiadali majątku ziemskiego na kresach wschodnich. Rozłączam się więc i dzwonię do swojego macierzystego oddziału banku. Odbiera pan, mówię o co chodzi, szybkie odbicie piłeczki i odbiera pani. Znowu tłumaczę, że karta, że aktywacja, że nazwisko matki jest u nich puste. Pani na to zadaje kilka pytań weryfikujących, odpowiadam jak zwykle, po czym pani pyta:

- Jakie nazwisko mam wpisać mamie?

Szczęka mi spadła. Podałem, pani wpisała. Potem pytam czy mam znowu dzwonić do centrali o aktywację karty? Nie, nie trzeba, karta została już aktywowana, nie ma problemu... Nie wiem co myśleć o tym banku - dwa różne oddziały, te same procedury, różne zachowania. No nic, póki co moja karta kredytowa pozostaje u nich.

Obiecuję, że nie ustanę w walce o poważne i normalne traktowanie zarówno klienta jak i petenta. Będę tropił i publikował takie sytuacje - może to coś zmieni?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

"Obiecuję, że nie ustanę w walce o poważne i normalne traktowanie zarówno klienta jak i petenta. Będę tropił i publikował takie sytuacje - może to coś zmieni?". OK. Powodzenia.
Ale to, co tu zostało opisane, to tylko... beletrystyka. Do dziennkarstwa śledczego trochę za mało... Brak m.in. opisu podobnych sytuacji, które napotkali inni w tym samym miejscu. Brak zdania drugiej strony i próby wyjaśnienia zaistaniałych sytuacji. Etc etc...
Mimo wszystko życzę powodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tłumaczyć plusa nie trzeba.

A mój bank (ponoć najgorszy w Polsce) dał mi możliwość schodzenia na minus, chociaż ich nawet o to nie prosiłem. Wystarczy, że wpłynęła pensja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.08.2007 13:40

Przykład z własnego podwórka. Napisałem tekst o takim właśnie traktowaniu klienta opisując komputerowy system wprowadzania propozycji autorskich do systemu TVP S.A. Przytaczam przykłady idiotycznych odpowiedzi moderowanych przez skomputeryzowanego androida i równie bezosobowe reakcje na moje zapytania. Artykuł został odrzucony z uwagą moderatora Wiadonmości24.pl, że nie przedstawiłem stanowiska drugiej strony, którą krytykuję. A ja właśnie cytowałem te bzdurne reakcje i co? Androidy są wszędzie, nawet w naszych ukochanych Wiadomościach 24.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

bank działający na dość wysokim ryzyku takiej okazji by nie przepuścił;) skoro kredyty udziela się już 18-latkom bez wojska na dowód;) Są jednak wciąż banki w których są surowe warunki do spełnienia....za to kredyty są stosunkowo tanie....coś za coś :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie muszę chyba mówić, że oni też stracili klienta...

Komentarz został ukrytyrozwiń

znam równie ciekawy przypadek:

przedsiębiorca - sektor małych i średnich... za to o znacznych obrotach i majątku firmy wartym przynajmniej kilka milionów PLN.

ów pan postanowił kupić nową maszynę za 300.000 zł. co prawda dysponował taką gotówką (stan rachunku właściwie nigdy nie spadał poniżej takiej kwoty) jednak zachęcony niskim oprocentowaniem i możliwością nieangażowania własnych środków, postanowił wyłożyć 1/3 tej sumy, a 200.000 pożyczyć od banku. złożył wszelkie możliwe zaświadczenia, informacje itp.

nie było najmniejszego problemu ze zdolnością kredytową ani zabezpieczeniem, jednak nagle pojawiły się schody: brak historii kredytowej. :)

pani bardzo miła, grzecznie wyjaśniła, ze oni mają taki standard, że nie pożyczają więcej niż 100.000 jeśli firma nie może wykazać, że poprzedni kredyt spłacała terminowo i bez problemu. a co jeśli ktoś nie zaciągał kredytów?

i na to znalazł się sposób. pani zaproponowała, żeby mój znajomy wystąpił o kredyt na np. 15.000, który dostanie niemal od ręki. może go spłacić w przyszłym miesiącu. następnie najlepiej podbić stawkę do 50.000 i spłacać przez dwa miesiące. w ten sposób historię kredytową mamy gotową :))))

a ile przy tym bank ma dodatkowo sprzedanych produktów i ile zarobił na odsetkach, prowizjach i opłatach manipulacyjnych? przecież to nie jest aż tak istotne ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może coś się zmieni. Kolejny plus za dobrze napisany tekst pełen rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

emgieka - czego nie rozumiesz? Przecież napisałem że zmieniam bank po takim potraktowaniu. A piszę o tym tutaj żeby inni wiedzieli, a banki nie czuły się całkowitymi panami sytuacji... I nie marudze, tylko chronologicznie opisuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To już inne czasy i nie ma potrzeby korzystania z usług jednej firmy, jeśli jest wiele innych, które mogą (i mają) inną ofertę i inne procedury.
No, inaczej to wygląda z Urzędnikiem Państwowym - tu może pomóc jedynie statystyka, tj. Silna Presja Ogółu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, ale jeśli coś mi nie pasuje w jednym banku, to... się go zmienia na inny, a nie marudzi.
Po pierwsze, to jest uwaga, po drugie - życzliwa rada, a po trzecie - jedyny sposób na tak działające firmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.