
Dawno temu, Juliusza Verne'a pewnie mieli za wariata, kiedy pisał o statku podwodnym. Gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, że z podręczników znikną słowa mama i tata, usłyszałby śmiech. A jednak. Mamy nasz "upragniony" liberalizm.
Od pewnego czasu napływają do nas doniesienia ze świata, którym można by nadać wspólny tytuł "Nie dla dyskryminacji". We Francji już dawno w szkołach nie ma krzyży, a w wielu firmach Wielkiej Brytanii zabronione jest wysyłanie kartek urodzinowych znajomym z pracy, z obawy, że niektóre komentarze mogą być źle zinterpretowane i być przejawem dyskryminacji w pracy. Zobacz także:
Artykuły
(47)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.47)
Wiek: 25 | Miejscowość: Stróża k/Myślenic | Kraj: Polska
O mnie: Michał. 24 lata. Od czterech lat nałogowo piszę. W tym tygodniu nie wytrzymałem, znów to zrobiłem. Dziś wiem, co czuje ćpun na głodzie. Wiem, że w tej grupie jest więcej takich jak ja. Jesteście moją siłą. Obiecuję! Tym razem wytrzymam. Do... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirella Czajkowska-Turek 28.11.2007 13:05
+ Brawo, świetny tekst. Niech żyją i mama i tata:)
Michał Hodurek 28.11.2007 13:29
Proszę bardzo Maćku: http://www.dziennik.pl/swiat/?page=9, http://www.dziennik.pl/swiat/article83341/W_Kalifornii_nie_wolno_mowic_mama_i_t ta.html
Marika Przybył 28.11.2007 18:45
Grzesiek, Ty to jednak masz jakieś problemy ze sobą :-) Może wreszcie czas z tym coś zrobić?
Ode mnie oczywiście plus. Bynajmniej nie za poglądy (chociaż się z Tobą zgadzam), a za bardzo dobry styl i wprawne pióro.
Pozdrawiam.
Michał Hodurek 29.11.2007 00:07
Z całym szacunkiem dla krytykujących, ale moim celem było wywołać dyskusję nad sensem podobnego prawa, a nie nad tym czy to jest naprawdę zakaz czy nie. Fakt jest faktem, że takie prawo jest i obowiązuje. Nie chodzi tu tylko o słowa "mama i tata", ale również o inne sprawy jak np. że w dokumentach wielu stanów nie ma już napisane "ojciec i matka" tylko rodzic 1 i rodzic2. Tu też by można powiedzeć, że to była na początku sugestia i co? jednak znalazła zastosowanie. Druga sprawa to, że nie jest to tekst naukowy, w którym snuje się rozważania nad poszczególnymi artykułami prawa, ani tym bardziej informacyjny.Felieton ma inny cel( jw.). Nie czepiajmy się takich bzdur bo to nie ma sensu. Jak się chce to do wszystkiego się można przyczepić i tyle. Dziękuję za plusy ale i negatywne odczucia rozumiem. Pozdrawiam
Michał Hodurek 29.11.2007 00:40
Oj Maćku i znowu się poddenerwowaliśmy niepotrzebnie :) Mam nadzieję, że uda mi sie dotrzeć do "dziennika ustaw" stanu Kalifornia, to Ci chętnie podeślę tekst, bo nie ukrywam, że i pełne jego tłumaczenie byłoby wskazane. Wiesz przecież, że nie jesteśmy zawsze wszystko sprawdzić na 100% i czasem łatwo być przez to wprowadzonym w błąd. Chyba jednak nie poddasz w wątpliwość tego, że prawodawstwo przekroczło już dawno granicę absurdu? Zaczynając od legalizacji marihuany, związków homoseksualnych i adopcji dzieci(Holandia). Czy zatem uważasz, że pomysły "Terminatora" są nierealne w dobie tego, co wszyscy zwykli nazywać "nieurażaniem mniejszości"?
Paweł Mazur 29.11.2007 10:15
Powiem szczerze: nierzetelna nuda. Kojarzy mi się to z artykułami z pewnej gazety [bynajmniej nie wyborczej], gdzie pisze się po to, żeby były emocje wśród czytelników. Niekoniecznie pisze się wiarygodnie i zgodnie z prawdą
Grzegorz Korzeniowski 29.11.2007 11:15
Szkoda, że komentarzy nie można minusować, bo autor jest bezczelny :/ "Co z tego, że nakłamałem, czepiacie się" - z czymś takim to do "Rzepy", a nie do ludzi.
PS. Zapraszam choyroka i marikę na blanta. Może zluzujecie ;]
Marika Przybył 29.11.2007 13:44
Grzegorzu, jeśli Ty lubisz "blanta" (musiałam wpisać w Google, żeby dowiedzieć się co to jest :] jakby nie można było rzeczy po imieniu nazywać, ech), to sam go "spożyj" :-) Mnie na takie praktyki nie zapraszaj.
Chwileczkę! A może przez to jesteś zawsze taki podekscytowany i zacietrzewiony? :-)
Grzegorz Korzeniowski 29.11.2007 22:57
Asen, o tekście "Dziennika" już pisałem, a "dziennikarz" "Rzepy" komentował notki na blogu barta - stwierdził, że on przecież dociera do źródeł, a jako dowód podawał linki do... brytyjskich konserwatywnych brukowców.
Mariko, ja jestem zacietrzewiony tylko, kiedy wyczuję prawicowca. Bo ja generalnie wolę kiedy pachnie.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)