Facebook Google+ Twitter

Przepraszam, że jestem klientem

Ja, człowiek wcześniejszej daty, mam zakodowane, że umowy powinny przestrzegać obie strony i z uporem maniaka czytam szczegółowo paragrafy regulaminów, by wiedzieć na co wyraziłem zgodę własnoręcznym podpisem.

w sieci... / Fot. collage autoraUwaga, oferta specjalnie dla ciebie... Oferujemy 240 minut darmowych… płacisz tylko 15,50 na miesiąc... nie przegap okazji, przyjdź i kup. Tylko za jeden grosz.

Oferty, promocje, reklamy, biją nas po oczach codziennie, kusząc swoją wspaniałością i okazjonalnością. Przyzwyczailiśmy się już do tego i na co dzień nie zwracamy na nie uwagi. Ból zaczyna się dopiero wtedy, kiedy poszukujemy konkretnego towaru, musimy podjąć decyzję o zakupie lub podpisać umowę na świadczenie usługi. Jeżeli zadziałamy pod wpływem impulsu i kupimy to, co nam handlowcy i marketingowcy podsuną pod nos, to w pewnym sensie kłopot mamy z głowy, przynajmniej na jakiś czas. Jeżeli jednak jesteśmy dociekliwi - chwała, że jest internet - to możemy w różnych źródłach znaleźć potrzebne nam informacje i na ich podstawie podjąć naszym zdaniem najrozsądniejszą decyzję, a w perspektywie ustrzec się przed niespodziankami. Sugeruję więc, zanim polecicie na lep reklamy, sprawdzajcie wszystkie dostępne informacje i opinie innych, którzy z tym już się zetknęli. To naprawdę ciekawa i pouczająca lektura, która zminimalizuje niespodzianki, jakie czyhają w pajęczynie kruczków prawnych i procedur.

Patrz zanim kupisz i ...myśl


Pół biedy jeżeli kupujemy przedmiot w przystępnej cenie, ale biada jeżeli skuszeni superokazją nabędziemy na raty pralkę, telewizor lub też podpiszemy reklamowo-rewelacyjną ofertę na usługi telefoniczne. Szczególnie w tej ostatniej sferze nasi znani potentaci mają niebywałą zdolność interpretowania na swoją korzyć przepisów zawartych w przez siebie ułożonych regulaminach. I wierzcie mi, nie ma zmiłuj, oni decydują, im wolno, bo mają taki system a ty, druga strona umowy, możesz tylko grzecznie zgodzić się i potulnie wykonać ich decyzje.

Piszę o tym, bo po raz kolejny na własnej skórze przekonałem się, że jako strona umowy w pierwszym starciu nie mam nic do gadania. Ale ja, człowiek wcześniejszej daty, mam zakodowane, że umowy powinny przestrzegać obie strony i z uporem maniaka czytam szczegółowo paragrafy tych regulaminów by wiedzieć na co wyraziłem zgodę własnoręcznym podpisem. Piszę o tym, nie po to, by przez media załatwiać jakaś swoją osobistą sprawę, bo zniesmaczony takim podejściem do klienta, stwierdziłem, że zaakceptuję ich decyzję, gdyż nie mam ochoty znów na długie korespondowanie i tłumaczenie wykładni ich własnych przepisów. Piszę o tym by pokazać innym, jakie, przepraszam za określenie proceduralne duperele mogą nam „uprzyjemnić” życie.

...w sieci


Polska Telefonia Cyfrowa „Era”. Zbliża się koniec umowy na czas oznaczony (terminologia z regulaminu). Jeżeli nic nie zrobię umowa zostanie przedłużona na czas nieoznaczony. Ja jednak podejmuję decyzję o zmianie formuły umowy. Czytam więc regulamin § 10 pp 2 Regulaminu Świadczenia Usług Telekomunikacyjnych przez PTC Sp. z o.o z siedzibą w Warszawie, w którym jest napisane, cytuję: „ W przypadku gdy na 30 dni przed upływem okresu, na który została zawarta Umowa, Abonent nie zawiadomi Operatora, że nie zamierza w dalszym ciągu korzystać z Usług telekomunikacyjnych świadczonych przez Operatora, wówczas Umowę zawartą na czas oznaczony uważa się za przedłużoną na czas nieoznaczony.”

Jest 1 lutego. Piątek. Umowa kończy się 2 marca a więc jest trzydzieści dni z „zakładem”. Wysyłam więc z potwierdzeniem, drogą elektroniczną, uwiarygodniając list danymi osobowymi, numerem klienta i numerem umowy, stosowną formułkę informując operatora zgodnie z zapisem regulaminu, że wypowiadam umowę terminową. Ze swojej strony dopełniłem obowiązku poinformowania. Oczywiście wiedząc, że ze względów proceduralnych taka umowa jest ważna gdy zostanie dokonane na piśmie o czym jest mowa w § 17 pp. 4 „Każda ze stron może rozwiązać Umowę bez podania przyczyn z zachowaniem 30-dniowego okresu wypowiedzenia. Umowa ulega rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, skutkującego na ostatni dzień Cyklu Rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia. W tym okresie nadal są naliczane opłaty wynikające z Umowy. Wypowiedzenie Umowy przez stronę jest skuteczne pod warunkiem zachowania formy pisemnej i przesłania go drugiej stronie listem poleconym lub doręczenia osobiście.”

W poniedziałek 4 lutego udaję się do salonu Ery i wręczam obsłudze stosowny dokument napisany odręcznie i podpisany, która tenże przesyła faksem pod znany sobie numer. Dwa dni później odbieram telefon od sympatycznej pani z Biura Obsługi Klienta, która informuje mnie, że rezygnacja została przyjęta, ale rozwiązanie umowy nastąpi miesiąc później. Próbuję tłumaczyć, ale pani jest nieugięta i kiedy nalegam słyszę w odpowiedzi, że ona nic nie poradzi bo taki mają system.

Wybaczcie malkontenctwo, ale w tych zapisach regulaminu nie ma nigdzie określonej wymagalności dostarczenia takiej rezygnacji na piśmie na trzydzieści dni przed zakończeniem umowy a może ja już jestem skołowany? A więc pytam: czy zgodnie z zapisem § 10 nie dopełniłem obowiązku poinformowania operatora w wymaganym terminie o zamiarze odstąpienia od umowy i czy zgodnie z zapisem § 17 dopełniłem procedury zachowania formy pisemnej? - o ile e-mail nie jest traktowany przez PTC jako forma pisemna. Czy w dzisiejszych czasach e-mail z potwierdzeniem nie jest formą listu poleconego? Ok, nie mam podpisu elektronicznego to fakt, ale czy wydruk faksowy, tam w centrali jest wiarygodny… a może ja to nie ja?

Nieważne, dla świętego spokoju już dalej nie oponowałem niech będzie jak chcą, miesiąc dłużej, jedna faktura więcej to naprawdę drobnostka. W tej całej sprawie najważniejsze jest jednak to, że takimi właśnie sposobami druga strona ma nas klientów w głębokim poważaniu, bo zawsze to dla nich kolejny miesiąc gwarantowanego dopływu gotówki, a że w skali kraju takich przypadków jest o wiele więcej, więc ziarnko do ziarnka…

Dlatego właśnie nie lubię wiązać się x-letnimi umowami bo przypomina mi to hasełko na bramie wejściowej: SERDECZNIE WITAMY a z drugiej strony JUŻ WAS MAMY. Pikanterii tej historii dodaje fakt, że dokładnie podobną sytuację miałem parę lat wcześniej z Telekomunikacją Polską. Sprawa dotyczyła Neostrady. Wtedy jednak nie odpuściłem i przez kilka miesięcy, odsyłany od Annasza do Kajfasza korespondowałem z nimi, aż musieli przyznać mi rację lecz nawet nie powiedzieli słowa przepraszam. Więc teraz ja mówię obu firmom: Przepraszam, że jestem waszym klientem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.02.2008 09:10

+ za waleczność :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabawną historię miałem kilka lat temu z TePsą, gdy rezygnowałem z abonamentu tel., który miałem po nieżyjącej babci, musiałem im ją prawie wykopać żeby udowodnić że ona nie żyje więc nie może osobiście zrezygnować :) Długo to trwało, ale byłem uparty i miałem "karetę" dokumentów potwierdzających moje słowa, w końcu dałem radę. Ale i tak musiałem zapłacić jeszcze jeden rachunek bo okres wymówienia trwał miesiąc...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.02.2008 21:29

Do końca miesiąca Orange musi zmienić punkt w umowie. Jeśli zdążysz podpisać umowę to po zmianie będziesz miał prawo zerwać umowę i zatrzymać komórkę bez ponoszenia konsekwencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za ostrzeżenie. Do tk - czy mógłbyś rozwinąć myśl zawartą w komentarzu? Pracowałem dzisiaj 15 godzin i słabo kojarzę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.02.2008 20:45

orange prawdopodobnie zostanie zmuszony do zmiany umowy więc może się opłacać wykupienie u nich abonamentu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbieg okoliczności - baardzo podobną sytuację przeżywam właśnie w Plusie - usiłując się wyrwać z ich szponów. Teoretycznie umowa skończyła mi się 8 grudnia ubiegłego roku.... Po iluś (kilku?) wyprawach do "salonu" nareszcie okazało się, że 9 lutego mnie wypuszczą na wolność. Muszę dodać, że zanim skończyła się umowa, poinformowałam państwa w Plusie osobiście (przepisowe 30 dni wcześniej, a jakże), że nie chcę już być ich klientem. Okazało się, że pan, który mnie wówczas obsługiwał, chyba po prostu... nie zapisał tego faktu tam, gdzie powinien, i nikt o mojej rezygnacji nie wiedział... Potem okazało się, że nawet po zakończeniu umowy i tak operator ma jeszcze miesiąc okresu wypowiedzenia. Potem okazało się jeszcze kilka rzeczy, o których istnieniu nie miałam wcześniej bladego pojęcia i tak dobiłam radośnie z moją umową w Plusie (zakończoną - przypominam - na początku grudnia) do lutego. Pozostawiam ku przestrodze żyjącym w błogiej nieświadomości użytkownikom telefonów komórkowych.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zamierzałam opisać telefonię PLUS, ponieważ kupiony przeze mnie w sierpniu ub r.aparat kom. Samsung odebrałam wczoraj z 6. naprawy i dziś stwierdzam te same usterki.
Domagam się wymiany aparatu na sprawny do czego mam prawo z racji nie dotrzymania przez firmę umowy.
I jak "grochem o ścianę". Przyjmują reklamację i oddają "naprawiony" z identycznymi wadami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.