Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178389 miejsce

Przeprosiny dla Andrzeja Urbańskiego

Funkcję prezesa TVP objął intelektualista, specjalista od mediów, dziennikarz i człowiek (jak na środowisko PiS-owskie) umiarkowanych poglądów.

Andrzej Urbański Fot. Jacek TurczykKu największemu zaskoczeniu opinii publicznej Andrzej Urbański wygrał konkurs i został prezesem telewizji. Ćwierkały o tym wróble na dachu od przeszło miesiąca. Bukmacherzy odmawiali przyjmowania zakładów na Urbańskiego.

Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy nie była zbyt życzliwa dla pana Andrzeja, dla Prawa i Sprawiedliwości i dla braci Kaczyńskich. Wiadomo bowiem powszechnie, że jakkolwiek Andrzej Urbański nie jest nominalnie związany z PiS, to był i jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi Lecha Kaczyńskiego. Przypomnę, że Urbański był czołowym politykiem Porozumienia Centrum, wiceprezydentem Warszawy za czasów kadencji Lecha Kaczyńskiego. Później piastował stanowisko szefa kancelarii Prezydenta RP i był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.


W czerwcu ubiegłego roku, w następstwie artykułu prasowego w „Rzeczpospolitej” złożył dymisję z funkcji szefa Kancelarii Prezydenta RP. Dziennik podał informacje o powiązaniach biznesowych Urbańskiego z Ryszardem Nawratem, oskarżonym o korupcję prominentnym działaczem SLD. Mimo przyjęcia dymisji, prezydent i premier nie stracili do Urbańskiego zaufania, skoro do 28 lutego 2007 pełnił funkcję doradcy prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Od 26 lutego 2007 zasiada w radzie nadzorczej TVP, a od 27 lutego 2007 pełni obowiązki prezesa zarządu Telewizji Polskiej.

Związki Andrzeja Urbańskiego z PiS i osobiste z braćmi Kaczyńskimi wydają się być niepodważalne. To właśnie sprawiło, iż w pierwszym odruchu uznałem nominację (o konkursie nie ma co mówić) Urbańskiego na szefa telewizji za polityczny szwindel. Szybko jednak – na szczęście – nadeszło opamiętanie.

Andrzej Urbański wygrał konkurs na prezesa TVP, bo musiał go wygrać. Raz bo kontrkandydaci nie dorastali mu do pięt. Dwa – bo nawet gdyby przegrał, to i tak prezesem by został. Telewizja publiczna przestała (a może nigdy nie była) być publiczną, a stała się państwową. Państwową czyli rządową, z pozorami niezależności. To w oczywisty sposób determinuje wybór prezesa tej instytucji. „Telewizja musi być nasza”! Prezesem zostać musi swój człowiek.

Jest w tym wiele racjonalnego myślenia. Skoro partia polityczna zdobywa władzę, to ma obowiązek, w czasie swoich „pięciu minut”, zrealizować jak najwięcej z własnego programu. Ma też obowiązek utrzymać władzę. To być może najważniejszy cel przyświecający polskim politykom. Wierzą oni bowiem święcie w zbawienny dla Polski i Polaków program polityczny jaki reprezentują.

Skoro tak pragmatyczne jest myślenie polskich polityków, to muszą oni zapewnić sobie komfort realizacji swoich programów. Jarosław Kaczyński dba o to jak żaden z jego poprzedników. Wszystkie centralne urzędy i instytucje obsadzane są ludźmi powolnymi Prawu i Sprawiedliwości. Z instytucji owych rugowane są bez litości osoby zdradzające lub podejrzewane o sympatie do innych partii politycznych i do innych politycznych programów.

Działania Jarosława Kaczyńskiego wzorce biorą z dzieł Machiavellego, i to właśnie jest świadectwem ich skuteczności. Z polityką niezbyt ma to wiele wspólnego. Więcej z politykierstwem. Nie można jednak takim działaniom odbierać cech zdroworozsądkowych. I prawdę mówiąc wcale by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie drobne ale...

A to mianowicie, że momentami Jarosław Kaczyński naraża siebie samego i swoich nominatów na kpiny. Nominacja Sławomira Skrzypka na prezesa NBP z fachowością nominata nic wspólnego nie miała. O Rafale Wiecheckim – Ministrze Gospodarki Morskiej i „wybitnym” specjaliście od problematyki morskiej z litości więcej nie wspomnę. Podobnych ignorantów wymieniać można całymi godzinami.

Wróćmy teraz do Andrzeja Urbańskiego. Czy Andrzej Urbański jest ignorantem w sprawach mediów? Czy jest nieudacznikiem, posadzonym na fotelu prezesa TVP z politycznej inspiracji? Nie, po stokroć nie. Funkcję prezesa TVP objął intelektualista, specjalista od mediów, dziennikarz i człowiek (jak na środowisko PiS-owskie) umiarkowanych poglądów.

Czy prezesura Andrzeja Urbańskiego ma świadczyć o tym, iż telewizja państwowa uzyska prawicowy, polityczny charakter? Tego nie wiem. Skłonny jestem raczej podejrzewać Andrzeja Urbańskiego o znacznie większy obiektywizm niż prezentował Wildstein czy Kwiatkowski.

Skąd więc wzięła się moja pierwsza, niechętna Urbańskiemu myśl. Ano stąd, że ostatnie dziesięć (co najmniej) lat polskiej polityki podważyło moje zaufanie do bezstronności partii sprawujących władzę. AWS, SLD przez osiem pełnych lat obsadzało swoimi ludźmi większość stanowisk. „Republika kolesiów”, której tak dosadny dał wyraz Jarosław Kaczyński swoim sławnym „teraz k... my”, stała się faktem. Przenikliwość oceny jaką łaskaw był niegdyś sformułować dzisiejszy premier przynosi mu zaszczyt. Cóż z tego, skoro dziś prześcignął niedościgłych - wydawało się – Krzaklewskiego i Millera.

Pana Andrzeja Urbańskiego muszę przeprosić za przydawanie mu cech aparatczyka PiS-owskiego, który przyszedł na Woronicza, żeby realizować polecenia braci Kaczyńskich. Przepraszam, mimo iż błyskawicznie zweryfikowałem swoje poglądy. Głęboko wierzę, że za kilka miesięcy nie powrócę do swojej pierwszej myśli o nowym prezesie TVP.















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Telewizja jaka jest , każdy widzi ... mistrz również i chwała mu za to +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwykły szacunek dla drugiego człowieka-niezależnie od wyrażanych poglądów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.04.2007 12:13

Macieju, czemu piszesz "On", "Jego"? Czy to Bóg?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się, że nie ma sensu rozsiewać paniki przed nowym prezesem, jeszcze zanim objął On na dobre swój urząd; choć niewątpliwie moja wiara w Jego bezstronność jest znacznie mniejsza.
Nie rozumiem do końca zarzutów o brak obiektywizmu Bronisława Wildsteina. Nie znam oczywiście realiów TVP od środka, ale jako widz stwierdzam, że choć publiczne kanały stały się flegmatyczne i mdłe, to jednak programy informacyjne nie wahały się przed krytyką aktualnej władzy (jak poważną, to inna sprawa).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.