Zarówno kolędy świąteczne śpiewane w Anglii, jak i radiowe przeboje nucone między sklepowymi półkami w Szkocji, albo pod prysznicem w Wenezueli znalazły się ostatnio na indeksie nut zakazanych...
Zobacz także:
Artykuły
(21)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Jenner 05.12.2009 14:19
Mnie również. Dobrze skomponowany tekst na aktualny temat.
Sława Kornacka 05.12.2009 13:38
mnie się podoba aranżacja atykułu... :)
Sława Kornacka 05.12.2009 13:37
http://www.youtube.com/watch?v=V8Hz-JQtmfg&feature=related
Autor usunął profil 05.12.2009 13:28
Sprostowanie
żeby nie słuchać pieśni świątecznych
Autor usunął profil 05.12.2009 13:23
Po rewelacjach Telegraphu, BBC News mogę rzeczywiście popaść w dystymię, powiedzmy w tę lekką odmianę depresji, przeczytawszy wynurzenia dziennikarzy. Do czego ci panowie nawołują w czasach modnych i trujących tryndów, a no do tego żebym nie słuchać pieśni, różnych pieśni. Rozumiem, że Oni tylko opisują tę rzeczywistość ciszy i podejrzeń i zamieszczają poglądy smutasów na role dźwięku i rytmu w życiu Jednostek i zbiorowości.
„tak stwierdzili kiedyś naukowcy pod wpływem obserwacji pracowników szwedzkich hipermarketów, którzy w okresie przedświątecznym przez całą zmianę katowani byli monotonnym i nużącym na dłuższą metę klimatem tych bożonarodzeniowych pieśni.”
Widocznie umuzykalniona cześć społeczeństwa wenezuelskiego dobrze wyraziła sie o wiecznym rewolucjoniście Chavezie „Tu estas loco”, tak jak wszyscy ideolodzy są szaleni i pozbawieni poczucia humoru, i zapominają, ze muzyka (jaka by ona nie była) zatrzymuje czas i łagodzi obyczaje, a słowa i ideologiczne tezy nie potwierdzone źródłami, są bardzo denerwujące i wprowadzają celowe zamieszanie i są wirusem dla umysłu.
A obserwacja pracowników szwedzkich supermarketów jak i wszystkich tego rodzaju magazynów zakupu i spędzania weekendu, zmieni sie radykalnie po zwiększenie pensji personelowi. A zatem to nie słuchanie kolęd, lecz mała forsa jest przyczyna prawdziwej depresji w przypadku supermarketowych sił roboczych.
Wolę jednak przerwaną lekcję muzyki w wykonaniu Wynony Rider i Angeliny Jolie „w filmie „Przerwana lekcja muzyki”, a także książkę o tym samym tytule autorstwa Susanny Kaynes, bo tam jest głębia a tu w artykułach przytoczone tylko ględzenie kontrolerów ludzi o wyższości ideologii nad dźwiękiem. Muzyka jaka by nie była omija mózg i uderza prosto w serducho a słowa tego nie potrafią. I co, ci ideolodzy proponują klientom supermarketów-suche, nudne komunikaty o promocjach czyli o oszustwie klientów.
Nie będę sie przejmował próbą pisarskiej indoktrynacji, bądź co bądź poczytnych gazet i swoje robił, to znaczy bardziej słuchał. Już wole kolędy w wykonaniu Mazowsza, Śląska niż koszmarne zawodzenia wyborców zwycięskiej partii na wielu politycznych zlotach. Jak rytmiczne są niektóre kolędy, jedne refleksyjne, inne utrzymane w swobodnej tonacji itd. A zatem jestem „ideologiem” wyższego rodzaju.
A o to kolędy które słucham: oprócz znanych pięknych naszych polskich również z całego świata: m.in. Eine Muh eine Mäh, Marrys little child boy, Mille cherubini In Coro, Susser die Glocken nie Klingen, Aba Heldschi Bumbeidschi, We wish you a Merry Christmas i wiele innych.
A tu Wam Wszystkim pod choinkę
http://www.youtube.com/watch?v=icFpidpvZjw&feature=related
Jarosław Grondys (v.S) 05.12.2009 12:31
Dobry tekst , uszczypliwie napisany ale o to właśnie chodzi dla opamietania co nie których.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)