Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19961 miejsce

"Przerwane objęcia" - szkatułka pełna cudów

I tylko szkoda, że cudeńka te już nieco wyświechtane, wysłużone, wyliniałe. Almodóvar wciąż bowiem drepcze w miejscu, wyciąga z tej szkatułki wątki oraz motywy sobie i nam świetnie znane, i – nie powiem – lubiane.

 / Fot. Mat.prasowe Gutek FilmI chyba tylko to pozwala mu wciąż utrzymywać się na powierzchni. Gdyby bowiem nie specyficzny styl reżysera, ta swoista maniera, którą wciąż ciągnie nas za nos i to mistrzostwo obsadzania ról, nie wiem, czy zasługiwałby na miano twórcy choćby drugorzędnego. Bo i co znajdziemy w tej szkatułce? Oczywiście miłość, zdradę, seks, intrygę, wielkie pieniądze i piękne kobiety. Mieszanka to rodem z telenoweli, a jednak zachwyca. Utrzymanie filmu w stylistyce amerykańskich filmów noir z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia i wzbogacenie go mistrzowską kreacją Penélope Cruz w roli niepokornej femme fatale nie mogło się bowiem nie udać. Nawet ta przewidywalność, tak wyczuwalna już od pierwszych kadrów, czy emocjonalna wręcz miałkość, pozbawiająca film werwy i namiętności, stają się tu wybaczalne. Wszystko zaś podszyte jest niesamowitą miłością do kina, swoistym hołdem, składanym przez uznanego w świecie twórcę. To już wystarczy, aby film nazwać iście Almodóvarowskim, a więc filmem dobrym. Ostatnie słowa głównego bohatera nie bez powodu brzmią: „Film powinien zostać ukończony, nawet jeśli masz to zrobić, będąc ślepym”. Nie ma tu bowiem wartości wyższej ponad film, to od filmu historia bohaterów się zaczyna i na nim historia ta będzie musiała się zakończyć.

Przede wszystkim niezwykle uderzająca jest symbolika "Przerwanych objęć", to zagęszczenie sensów nie tak znowu ukrytych, pozostających wręcz na wyciągnięcie ręki. Pierwsze, co widzimy, to przecież oko, a tuż po tym dowiadujemy się, że główny bohater jest niewidomy. Fabuła wciąż będzie zmierzać do tego, aby nam opowiedzieć, jak do tego upośledzenia doszło, dlaczego reżyser widzący, stał się nagle reżyserem niewidomym. I cóż znaczy wstępna deklaracja, że stał się on własnym pseudonimem, że przyszedł moment, kiedy mógł być już tylko stworzonym przez siebie Harrym Cainem? Gdzie i w jakich okolicznościach umarł jego pierwowzór, jak skończył Mateo Bianco, człowiek, którym był i którym za nic być już nie chce?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

tym, którzy mają niedosyt filmów Almodovara albo nie mają kanapy i zmuszeni są chodzić do kina, Muranów (w Warszawie) proponuje dzisiaj o 20 pokaz kolejno 3 filmów: "Drżące ciało", "Wszystko o mojej matce" i "Przerwane objęcia":))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałam skorzystać z kina, ale w tym przypadku jednak chyba kanapa będzie odpowiednia. Czuję się przekonana przez autorkę tekstu. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

o! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

... i w dobrym towarzystwie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wybacz szczerość, ale wydaje mi się, że na tego typu filmy w ogóle nie warto chodzić do kina. Bilety nie należą do najtańszych, a ubaw średni. Kino jest dobre na sensacje, horrory, cokolwiek, gdzie się coś dzieje. A Almodovar? Najlepiej na kanapie, z winem w ręku ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

i nie muszę iść do kina:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawo piszącego. :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

i opowiedziała nam cały film..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.09.2009 12:30

Widać, że "robisz w literaturze"....... Wspaniały tekst! Gratuluję! 5+ Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.