Facebook Google+ Twitter

Przesada w elegancji…

Dla tych, co pamiętają jak działała poczta i tych, którzy nie znają świata bez telefonu, o internecie i komórce nie wspominając.

Spały obie jak zawsze, w jednym łóżku, bo to i cieplej i pościel jedna do prania. Najpierw matka wkładała butelkę z ciepłą wodą, by trochę siennik ogrzać, potem szła spać mała, a na końcu matka, jak już wszystko co zamierzała zrobić – zrobiła. Był początek marca, chłody jeszcze solidne, w pokoju gdzie nie paliło się w piecu nigdy, spały opatulone w ciepłej norze i przykryte pierzyną po czubek głowy.

Coś jednak zaczęło sen matce zakłócać. Przelatywały przez głowę twarde głosy i sceny nocnych wizyt wszelkiego autoramentu leśnych ludzi zahaczających o gajówkę a to dla wypoczynku, a to po przewodnika po okolicznych lasach, a to po kawałek chleba, a to po miód w środku zimy, bo tak im się zachciało.
Jakieś uparte licho przywołało wreszcie i to ostatnie nocne walenie do drzwi, po którym zostały w oczach granatowe mundury policji, żałoba po najbliższych i ciężkie ataki nerwowe, na które lekarstwa nie było. Bywały i potem, już po ich śmierci, nie raz jakieś wizyty, rewizje, przeszukania – wszystko nocami, wszystko zaczynające się waleniem pięścią w drzwi. Tylko najstarsza się z tego uratowała, ale i jej przy matce nie było.

Wojna się skończyła, minęły prawie trzy lata i matka powoli przywykła do spokojnie przespanych nocy.
A teraz znowu coś łomotało w drzwi, ktoś naprawdę wyrwał ją ze snu, walił pięścią i pokrzykiwał:
- Pani N. otwierać, otwierać!
Obudziła małą i obie, trzęsąc się z zimna i strachu podeszły do drzwi w sieni.
- Kto tam - milicja? Zapytała matka zdławionym głosem.
- Pani, nie żadna milicja, to ja, listonosz, niechże pani otworzy
- Jaki listonosz, o tej porze?
- Pani, depesza z Warszawy przyszła, pokwitować trzeba.

Jak świat światem żadnej depeszy matka w życiu nie dostała i tyle tylko wiedziała, że depeszami to się najprędzej o pogrzebach zawiadamia.
- Jezus Maria, Józefie Święty, a cóż się tam stało! – jęknęła otwierając drzwi i odbierając kopertę z telegramem.

Była druga w nocy, matce nogi podcięło, klapnęła na stołek i obracając nieszczęsną kopertę w trzęsących się rękach, zdecydowała: - Ty otwórz i przeczytaj najpierw po cichu, a potem mi powiesz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

+)
To się nazywa klasa sama w sobie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Działania chytre a podstepne Marian uprawia, boć róże dawno w owoc herbaciany zmieniły się i nie na bukietach one wiszą tera, oj nie.
No, chyba że pudlo z Hebapolu Marian zechce zafundować...:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Też wszystkiego, Jadwigo, Marian natomiast prosi o Twój adres, gdyż ma dla Ciebie olbrzymi bukiet wonnych polnych róż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tym razem, walenie w drzwi choć przywołało koszmary z przeszłośći, przyniosło miłe zaskoczenie.
Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ...Bez uzasadnienia..:))) bo chyba nie trzeba, prawda? Jadzia to Jadzia i juz!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapomniany +

Komentarz został ukrytyrozwiń

imieninowy (+) jak zwykle z klasą :)

Prezydent to nawet swój lot do Brukseli opóźnił, żeby mamusi (Jadzi) życzenia złożyć :) Wot, prawdziwy dżentelmen :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.