Facebook Google+ Twitter

Przesądy, zabobony, bujda...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-04-17 15:26

Przesądy i różnego rodzaju zabobony potrafią zrobić niezłe pranie mózgu. Czy rzeczywiście pechowa trzynastka albo szczęśliwa siódemka mają jakikolwiek wpływ na pomyślność losu?

Głowa mnie boli, gdy pomyślę sobie jakie pranie mózgu potrafią zrobić człowiekowi różnego rodzaju media. Wystarczy przedstawić małą spekulację, czy plotkę w jednym z czołowych programów telewizyjnych, czy radiowych, a niektórzy uwierzą, że ta informacja będzie prawdziwa. I takim sposobem, ponad 10 proc. narodu polskiego wierzy, że tragedia pod Smoleńskiem była zamachem, a Jarosław Kaczyński jest wielkim guru, który zna świętą prawdę na temat rzekomego spisku Donalda Tuska z Dimitrim Miedwiediewem.

Inną rzeczą jest polityka i mydlenie oczu obywatelom. Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami, ale nie ma się co łudzić, że będzie lepiej, czy gorzej. Wybrane zostaną te same ekipy co rządzą teraz, czy rządziły wcześniej. To za sprawą pięknie napisanej kampanii wyborczej, która przez następne cztery lata zostanie zrealizowana w najwyżej 5 procentach, którą przedstawiciele rządu i największych partii politycznych przedstawią jesienią za pomocą telewizji, radia, internetu i ulotek. To wystarczy, żeby większość poszła do urn i postawiła krzyżyk przy tych twarzach, których najwięcej było na billboardach, czy brudnych ulotkach wiszących na latarniach, przystankach, czy po prostu bez trosko walających się po ulicach miast. Pozostali jak zwykle nie wyjdą zagłosować ze względu na ten sam wybór co cztery lata temu i tę samą szopkę, co odstawiają politycy. O tym postaram się napisać jesienią, gdy jeszcze będę miał równie wysoki zapał do pisania. Jeszcze inne pranie mózgu potrafi zrobić polski Kościół, kler i znana rozgłośnia pewnego bogatego księdza, ale o tym również nie wspomnę, gdyż szkoda mi na to cennego miejsca i wypisanych słów.

Chciałbym podzielić się refleksją, jak zawrócić w głowie mogą przesądy starsze od demokracji w Polsce i telewizji. Za miesiąc w kalendarzu wypadnie piątek 13. Uważa się, że jest on dniem pechowym, a wszyscy, którzy zamkną się wtedy w domu zachorują na paraskewidekatriafobię (strasznie trudny wyraz, prawda?). Dla niektórych sama liczba 13 jest oznaką nieszczęścia. Dodajmy do tego czarne koty, przechodzenie pod drabiną i heksakosjoiheksekontaheksafobię (jeszcze trudniejszy wyraz oznaczający strach przed liczbą 666), to przewiduję na drugi piątek maja niezłą kumulację. Niezłym zabobonem jest również liczba 7, która dla wielu jest oznaką szczęścia i dobrobytu. Wywodzi się to z tego, że Grecy wyliczali siedem cudów świata, w chrześcijaństwie występuje siedem cnót, grzechów głównych i siedem sakramentów, w hinduizmie znanych jest siedem matek, a tydzień podzielono na siedem dni. To samo można zrobić z dowolną liczbą, na przykład oglądając film "Liczba 23" możemy być świadkami, co może z człowiekiem zrobić mania na punkcie obranych cyferek.

Istnieją jeszcze gesty i przedmioty, które doprowadzić mają do szczęścia takie jak trzymanie kciuków, czterolistna koniczyna, czy magiczny amulet po praprababci. Podobno również sny podpowiadają nam, czy osiągniemy szczęście, czy spotka nas pech, ale jesteśmy zbyt głupim gatunkiem, żeby móc w 100 proc. zinterpretować to, co nam się śniło. O tym, że to wszystko to pic na wodę i totalny idiotyzm przekonałem się na własnej skórze.

Od kilku nocy męczyły mnie sny o magicznych cyferkach, które przedstawiały mi wygraną na loterii. Wszystkie znaki na ziemi podpowiadały mi, żebym poświęcił kilka złotych i wysłał totka. Między innymi kilkukrotnie robiłem zakupy za 7,77 zł, znalazłem dużo czterolistnych koniczynek, regularnie zdarzało mi się wysypywać cukier, a głos wewnętrzny podpowiadał, że tym razem się uda. Zaryzykowałem i gdy ponownie przyśniły mi się cyferki, zapamiętałem większość z nich, spisałem na karteczkę i pobiegłem do kolektury łapać szczęście za ogon. Nie uwierzycie co się stało. Nie trafiłem ani jednej! Wszystko to na nic i tylko straciłem trzy złote, za które mógłbym kupić sobie piwo, albo 0,59(4059) litra benzyny bezołowiowej do mojego samochodu. Teraz jestem na siebie obrażony, że mam już swoje lata, a głupio dałem się nabrać.

Podobnie jest z wywoływaniem nieszczęścia, za które rzekomo odpowiedzialna jest liczba 13. Czy zeszłoroczna, a zarazem jedna z największych polskich katastrof lotniczych miała miejsce trzynastego dnia miesiąca? Erupcja wulkanu na Islandii również nie jest w żaden sposób powiązana z pechowymi symbolami. Podobnie sprawa się ma do różnego rodzaju wydarzeń, którym niektórzy przypisują drugie dno, albo początek końca świata. A tych "końców świata" było już sporo.

Dojść można do wniosku, że żadne liczby, przedmioty czy gesty nie mają jakiegokolwiek wpływu na pomyślność losu. Nie przekonają mnie nawet amerykańscy naukowcy, którzy od wieków badają wpływ liczb na katastrofy. Wyżej wymienione zabobony jak i media oraz religia nieraz zasłaniają oczy człowiekowi gatunku homo sapiens, przez co traci nie tylko zdrowy rozsądek, ale też wiarę w swoje możliwości. Również pogląd, że ktoś jest w czepku urodzony, czy pod ciemną gwiazdą nie ma żadnego znaczenia. Po prostu, gdy ktoś wmawia sobie, że ma pecha to nieświadomie będzie dążył do tego, że tak będzie i takiej osobie nawet w drewnianym kościele spadnie cegła na głowę. A to naprawdę boli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.