Pozycja materiału w rankingach:
Zamiast romantycznej kolacji przy świecach i kalorycznych deserów czekoladowych skusiłam się na erotyczne przeżycia w Nowym Teatrze. Co widziałam, czego dotykałam i w czym uczestniczyłam – zobacz, a pożałujesz, że Cię ze mną nie było!
Ale nawet osobliwe zwierzę nie zatrzymało odwiedzających, gdy rozeszła się wieść o lekcjach tańca na rurze. Niestety zakazano robienia zdjęć, nie mówiąc już o filmowaniu, ale dzięki temu mogłam oddać się muzyce i podziwiać wdzięki tancerek. Z gracją ocierały się o metalowy pręt bądź zsuwały się z niego eksponując jędrne ciała. Gdy do asystowania poproszono jednego z panów z widowni, był wprost wniebowzięty, czego nie można powiedzieć o jego dziewczynie... Ale nie ma miłości bez zazdrości i trzęsąca pośladkami kobieta skutecznie podniosła temperaturę na sali.
Podniecenie sięgnęło zenitu – żądni bliskości młodzi ludzie udali się do sali tanecznej na „silent disco”. Każdy dostał słuchawki i mając do wyboru trzy kanały z różną muzyką bounce'ował do groovy funky sexy, cinematic slow bądź body booty party. Akcent na wolne kawałki sprzyjał pogłębianiu znajomości.
Po takich doznaniach nie wiedziałam czego jeszcze mogę się spodziewać, a penetracja ostatniego pomieszczenia była wciąż przede mną. Z zawiązanymi oczami wchodzę do pokoju. Nie wiem co mnie czeka, czyjeś dłonie prowadzą mnie do środka i nakierowują na linę. Ostrożnie stawiam stopy i powoli przesuwam się do przodu. Orientalna muzyka i szepty dookoła budują niesamowite napięcie. Natrafiam na coś szorstkiego – to kostki cukru, jedna dotyka moich ust i po chwili czuje rozpływającą się słodycz. Dalej moje dłonie buszują w aksamitnym futerku. Ktoś łaskocze mnie po szyi piórkami, dochodzi do mnie zapach kwiatów. Ocieram się o jakieś postaci, ale nadal nie wiem co jest dookoła i ile osób mi towarzyszy. Na pewno jedna z nich liże mi palce u dłoni... Niepewność miesza się z podekscytowaniem. To była prawdziwa sztuka! Oklaski należą się Renacie Piotrowskiej za ten „swoisty dialog operujący w głównej mierze impulsami i doświadczaniem samego siebie poprzez zmysły”. To nie koniec atrakcji. Teraz ci, którzy mnie dotykali mają zasłonięcie oczy i improwizują taneczny spektakl, muskają publiczność i siebie wzajemnie, kołysząc się w rytm muzyki i oddają swoje ciało potędze zmysłów.
Tak przebiegała demistyfikacja walentynkowego wieczoru pt.: „Prześpij się z tym” zorganizowana przez warszawski Nowy Teatr. Producentka imprezy Joanna Nuckowska mówi: „Ta Akcja ma nam pomóc w przemyśleniu i zweryfikowaniu tematu miłości oraz pokazaniu go w różnych aspektach. Chcemy skłonić uczestników do zastanowienia się nad nowym świętem w naszej kulturze.” Dialog z widzem wpisuje się w profil teatru. Na stronie internetowej czytamy: „Trzeba odejść od tych wypracowanych form: trzy razy gong, gaśnie światło, scena się zamyka, kończy się przedstawienie.” Dyrektor, Krzysztof Warlikowski wychodzi na przeciw publiczności i skłania ją do dialogu. A jakie dialogi prowadziliśmy 14 lutego, to możecie sobie już tylko wyobrażać...Zobacz także:
Artykuły
(25)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.93)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Winczakiewicz 23.02.2009 14:00
Pytanie proszę kierować do Nowego Teatru, na stronie jest newsletter można się zapisać. Sądząc po sukcesie imprezy - jest taka szansa :)
Anna Winczakiewicz 17.02.2009 19:22
Ewelina, bez przesady... bo się zarumienię, i co będzie? ;)
Przy okazji uroczyście informuję, że Nowy Teatr serwuje kolejną dawkę mocnych wrażeń - na najbliższy poniedziałek zaplanowano zabawy z turpizmem. Zainteresowanym polecam www.nowyteatr.org albo cierpliwe czekanie na moją relację ;)
Ewelina Błaszczyk 17.02.2009 16:55
plus za język ;P
Aniu - jestem tu od niedawna, a dołączam juz do grona fanów Twoich tekstów :)))
zazdroszczę i gratulacje! :))
Anna Winczakiewicz 16.02.2009 14:50
Cieszę się, że udało mi się choć trochę oddać niesamowitą atmosferę tego wieczoru :)
Autor usunął profil 16.02.2009 12:53
(+) Mocne i napisane doskonałym językiem.
Natalia Klimczak 16.02.2009 11:30
+ Jak ja lubię Twoje relacje teatralne :)