Facebook Google+ Twitter

Przestałem lubić święta

Święta skomercjalizowały się, odarte zostały z mistycznego rytuału. Dla większości stały się tylko dniami wolnymi od pracy.

Andrzej Rostocki rozczulił mnie wspomnieniami swoich Wigilii. Rozczulił i przypomniał zarazem tamte dawne święta. I ja wymieniałem się z młodszym bratem zabawkami. I ja do matki mówiłem mamusiu. I... Dziękuję Andrzeju za wspólny spacer w przeszłość.

Kochałem tamte święta. Mimo siermiężności, zniewolenia, biedy. Wówczas tak tego nie oceniałem. Dziś z innej perspektywy patrząc... też nie widzę czarnej rzeczywistości. Widzę ją kolorową, pogodną bo szczęśliwą (dla nas, dzieci wówczas). To były święta! To były czasy!

Żyliśmy oczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę, żeby zasiąść do wigilijnej wieczerzy. Spoglądaliśmy za okno w zimowe niebo: błysnęła gwiazdka? Nie, jeszcze nie. Na choince pachnącej lasem wisiały łańcuchy, własnoręcznie wykonane ze słomy i pasków kolorowego papieru. I cud nad cudy: długie cukierki-lizaki, podkradane cichaczem w nocy.

Przychodził w końcu moment oczekiwany. Na niebie lśniła pierwsza gwiazdka. Siadaliśmy do stołu. Ach, jaką męczarnią była kolacja. Trzeba było przez nią przebrnąć, żeby doczekać rozdawania prezentów. Dostawaliśmy to samo: plastikowe szpady, której nie powstydziłby się Zorro, metalowe zestawy „Młodego budowniczego”, lalki... Odczytywaliśmy dziesiątki pocztówek z życzeniami od rodziny i od znajomych. Wszyscy wiedzieliśmy czym jest Wigilia i Święta Bożego Narodzenia. Wierzący czy nie, czuł moc dnia narodzenia Jezusa.

Dziś już świąt nie lubię. Skomercjalizowały się, odarte zostały z mistycznego rytuału. Dla większości stały się dniami wolnymi od pracy.

Święta, święta i – chciałoby się rzec – już po. Zwróciliście Państwo uwagę, że święta z reguły kończą się przed ich rozpoczęciem? Wiele dni - ba! - tygodni przedświątecznych upływa na przygotowaniu się do tych trzech dni. Najpierw żmudny proces myślenia, na co przeznaczyć pieniądze (o ile się je ma). Później realizacja – zakupy artykułów spożywczych, prezentów. Później pichcenie bigosu, pierogów, ryb…

No i najgorsze – sprzątanie. Do prac „zaganiani” są przez panie domu bez wyjątku wszyscy. Panowie ćwiczą bicepsy, targając przeogromne siaty zakupów. Dzieciaki myją okna, trzepią dywany i wykonują prace pomocnicze. W domach panuje „sodomia z gomorią”. Psy z podkulonymi ogonami siedzą w kącikach. Koty starają się nie wychodzić z szaf…

A potem nadchodzi Wigilia. Zasiadamy wszyscy przy stołach. Składamy sobie mniej lub bardziej szczere życzenia ( z reguły starając się załatwić jakiś swój interes). Dzielimy się opłatkiem i zaczyna się…

Trzy dni trwa nieprzytomne obżarstwo. Czujemy się źle z przejedzenia, ale nie ustajemy w bojach. A to pierożki, a to goloneczka, a to bigosik. O szyneczkach, polędwiczkach, kiełbaskach nawet nie wspominam. Do tego picie: gdzieniegdzie tylko kompoty, kawy, herbaty i soki. Ale tu i ówdzie napoje z zawartością, po których znajdujemy się w stanie wskazującym!

Spustoszenia w portfelach, kolejne wrzody na żołądku, ogólne zmęczenie, poirytowanie to dopiero pół biedy. Powód do prawdziwego niesmaku daje nam telewizja. Reklamy prezentują głównie św. Mikołaja. A im reklama głupsza tym oczywiście lepiej. W programie po raz setny Kevin… i zapewne Potop. Co by zresztą liczne nasze stacje telewizyjne nie zaprezentowały to i tak „towar” będzie drugiej świeżości. Pierwszej świeżości będzie tylko wystąpienie premiera i orędzie prezydenta. Przepraszam: Pana Premiera i Pana Prezydenta. Na samą myśl o politycznych „spiczach” cierpnie mi skóra. Mogę co prawda nie słuchać i nie oglądać. Obejrzę jednak. A to dlatego, żeby upewnić się, iż obaj panowie – jako kolejni – zapewnią mnie, że będzie lepiej. Że bezrobocie się zmniejszy, że stopa wzrośnie (nigdy nie mówią komu!), że cały świat się z nami liczy (głównie w walucie, kiedy przychodzi do spłaty naszych zobowiązań!), itd., itd.

Każda okazja jest dobra do szerzenia wiary w mądrość, przezorność i gospodarność naszych wybrańców. Nic świętego, nawet święta.

A ja siedzieć będę przy niespecjalnie bogato zastawionym stole i pomyślę o kilku milionach bezrobotnych, o wielu milionach głodujących, o wielu milionach nieszczęśliwych. O tych wszystkich, których przez ostatnie 17 lat okłamywano i okradano. Pomyślę o nas, o Polakach i wszystkim Wam (Nam) złożę takie oto życzenia:

Niech Gwiazdka Betlejemska prowadzi nas po drodze szczęścia i niech nie po drodze owej będzie z nami politykom. Przepraszam: Panom Politykom!

Pomyślę i o tym, że za powolne umieranie tradycji wielkanocnej jestem odpowiedzialny na równi z innymi. To ja przez lata zapominałem czym są te święta. To ja nie potrafiłem przekazać tego swoim bliskim. To ja wreszcie wstydzę się za współczesny świat, który odarty jest z poezji, mistycyzmu...

Ideały sięgnęły bruku. Sam je tam sprowadziłem i pozwoliłem trwać. Andrzej Rostocki rozczulił mnie wspomnieniami swoich Wigilii. Rozczulił i przypomniał zarazem tamte dawne święta. I ja wymieniałem się z młodszym bratem zabawkami. I ja do matki mówiłem mamusiu. I... Dziękuję Andrzeju za wspólny spacer w przeszłość.

Kochałem tamte święta. Mimo siermiężności, zniewolenia, biedy. Wówczas tak tego nie oceniałem. Dziś z innej perspektywy patrząc... też nie widzę czarnej rzeczywistości. Widzę ją kolorową, pogodną bo szczęśliwą (dla nas, dzieci wówczas). To były święta! To były czasy!

Żyliśmy oczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę, żeby zasiąść do wigilijnej wieczerzy. Spoglądaliśmy za okno w zimowe niebo: błysnęła gwiazdka? Nie, jeszcze nie. Na choince pachnącej lasem wisiały łańcuchy, własnoręcznie wykonane ze słomy i pasków kolorowego papieru. I cud nad cudy: długie cukierki-lizaki, podkradane cichaczem w nocy.

Przychodził w końcu moment oczekiwany. Na niebie lśniła pierwsza gwiazdka. Siadaliśmy do stołu. Ach, jaką męczarnią była kolacja. Trzeba było przez nią przebrnąć, żeby doczekać rozdawania prezentów. Dostawaliśmy to samo: plastikowe szpady, której nie powstydziłby się Zorro, metalowe zestawy „Młodego budowniczego”, lalki... Odczytywaliśmy dziesiątki pocztówek z życzeniami od rodziny i od znajomych. Wszyscy wiedzieliśmy czym jest Wigilia i Święta Bożego Narodzenia. Wierzący czy nie, czuł moc dnia narodzenia Jezusa.

Dziś już świąt nie lubię. Skomercjalizowały się, odarte zostały z mistycznego rytuału. Dla większości stały się dniami wolnymi od pracy.

Święta, święta i – chciałoby się rzec – już po. Zwróciliście Państwo uwagę, że święta z reguły kończą się przed ich rozpoczęciem? Wiele dni - ba! - tygodni przedświątecznych upływa na przygotowaniu się do tych trzech dni. Najpierw żmudny proces myślenia, na co przeznaczyć pieniądze (o ile się je ma). Później realizacja – zakupy artykułów spożywczych, prezentów. Później pichcenie bigosu, pierogów, ryb…

No i najgorsze – sprzątanie. Do prac „zaganiani” są przez panie domu bez wyjątku wszyscy. Panowie ćwiczą bicepsy, targając przeogromne siaty zakupów. Dzieciaki myją okna, trzepią dywany i wykonują prace pomocnicze. W domach panuje „sodomia z gomorią”. Psy z podkulonymi ogonami siedzą w kącikach. Koty starają się nie wychodzić z szaf…

A potem nadchodzi Wigilia. Zasiadamy wszyscy przy stołach. Składamy sobie mniej lub bardziej szczere życzenia ( z reguły starając się załatwić jakiś swój interes). Dzielimy się opłatkiem i zaczyna się…

Trzy dni trwa nieprzytomne obżarstwo. Czujemy się źle z przejedzenia, ale nie ustajemy w bojach. A to pierożki, a to goloneczka, a to bigosik. O szyneczkach, polędwiczkach, kiełbaskach nawet nie wspominam. Do tego picie: gdzieniegdzie tylko kompoty, kawy, herbaty i soki. Ale tu i ówdzie napoje z zawartością, po których znajdujemy się w stanie wskazującym!

Spustoszenia w portfelach, kolejne wrzody na żołądku, ogólne zmęczenie, poirytowanie to dopiero pół biedy. Powód do prawdziwego niesmaku daje nam telewizja. Reklamy prezentują głównie św. Mikołaja. A im reklama głupsza tym oczywiście lepiej. W programie po raz setny Kevin… i zapewne Potop. Co by zresztą liczne nasze stacje telewizyjne nie zaprezentowały to i tak „towar” będzie drugiej świeżości. Pierwszej świeżości będzie tylko wystąpienie premiera i orędzie prezydenta. Przepraszam: Pana Premiera i Pana Prezydenta. Na samą myśl o politycznych „spiczach” cierpnie mi skóra. Mogę co prawda nie słuchać i nie oglądać. Obejrzę jednak. A to dlatego, żeby upewnić się, iż obaj panowie – jako kolejni – zapewnią mnie, że będzie lepiej. Że bezrobocie się zmniejszy, że stopa wzrośnie (nigdy nie mówią komu!), że cały świat się z nami liczy (głównie w walucie, kiedy przychodzi do spłaty naszych zobowiązań!), itd., itd.

Każda okazja jest dobra do szerzenia wiary w mądrość, przezorność i gospodarność naszych wybrańców. Nic świętego, nawet święta.

A ja siedzieć będę przy niespecjalnie bogato zastawionym stole i pomyślę o kilku milionach bezrobotnych, o wielu milionach głodujących, o wielu milionach nieszczęśliwych. O tych wszystkich, których przez ostatnie 17 lat okłamywano i okradano. Pomyślę o nas, o Polakach i wszystkim Wam (Nam) złożę takie oto życzenia:

Niech Gwiazdka Betlejemska prowadzi nas po drodze szczęścia i niech nie po drodze owej będzie z nami politykom. Przepraszam: Panom Politykom!

Pomyślę i o tym, że za powolne umieranie tradycji wielkanocnej jestem odpowiedzialny na równi z innymi. To ja przez lata zapominałem czym są te święta. To ja nie potrafiłem przekazać tego swoim bliskim. To ja wreszcie wstydzę się za współczesny świat, który odarty jest z poezji, mistycyzmu...

Ideały sięgnęły bruku. Sam je tam sprowadziłem i pozwoliłem trwać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z autorem, kiedyś było inaczej, lepiej, szczerzej, prawdziwiej, teraz z kilku powodów święta nie są takie, jakie być powinny, ja osobiście wolę Wielkanoc i świetnie wspominam ostatnią, no cóż...

Wesołych Świąt, czujesz tą ironię? Tylko z czego tu się cieszyć ;/ [*]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wybitnie do autora:

Mistycyzm i poezja świąt (mimo wszystko, znaczy to jednak chyba co innego dla każdego), są. Są też ciche wspomnienia, uroki chwili. To wszystko jest - w nas! i niech nam tego byle świecidełko czy "progrma ogłupiania społeczeństwa" nie zabierze.

Jeśli sie czasem żałuje tego, co sie ma obok siebie, jesli załuje sie tez do pary - tego, czego nie mamy, a miec możemy... Cóż pozostaje? Robic wszystko by jednak czas Bożego Narodzenia był czymś więcej niż wolnymi dniami w kalendarzu. Chcesz, by ten czas byl wyjątkowy, mądry, dobry i piekny? Uczyń go takim. Nie waro, nie chce się... jednak chyba warto a i pragnienie uczynienia świąt wyjątkowymi - sądząc po tekście - też znaczne. Owocnych dalszych podsumowań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie jest zawsze szkoda zwierząt, które masowo giną, by ludzie mogli mówić, że wszyscy się radują...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.12.2006 10:01

Piszesz dziwnie, bo o innych... Ważne jest, czym Święta są dla CIEBIE, bez oglądania się na to, co się dzieje w okół. Twoje pragmatyczne, ale nie praktyczne (po co się niemiłosiernie objadać?!) jest co najmniej dziwne i niemądre. Wystarczyłoby zmienić parę rzeczy, żeby Święta kojarzyły się z czymś miłym. No, ale do tego, to już sam musisz dojść, czego Ci życzę!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwłaszcza z prezentami to jest nudne. Już kilka tekstów przeczytałem na W24 typu: ludzie z błędnym wzrokiem biegają po sklepach, w szale kupowania itp. Co zwykle kończy się odkrywczą puentą: i gdzie tu Bóg? No przepraszam bardzo, ale wysilmy się trochę (tak jak Andrzej Zaranek w powyższym tekście). Przyznajmy, że skoro widzimy te tłumy w hipermarketach, to sami też w jakiś dziwny sposób się tam znaleźliśmy, bynajmniej nie jako li tylko korespondenci W24 z frontu konsumpcji. Przypomnijmy sobie, jak fajnie było dostawać prezenty będąc dzieckiem, także (zwłaszcza?) te bardzo materialne. I w co wierzymy? Że je Święty Mikołaj rodzicom pod dom targał? Trudna jest rola Świętych Mikołajów, ale tak to już wygląda po drugiej stronie lustra. Otóż prezenty to podstawa i prawdziwy filar tradycji. Tylko trzeba pojąć, że są kluczem do tego, żeby w przyszłości umieć dawać, a nie tylko brać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeszłość jest zawsze idealna - zwłaszcza z punktu widzenia dziecka (sam coś o tym wiem, choć jestem jeszcze względnie młody). Również z rozrzewnieniem wspominam dawne Święta Bożego Nardodzenia, panującą wtedy atmosferę mistycznej uroczystości, rodzinną atmosferę, potrawy przyrządzane wyłącznie na Wigilię, śpiewanie kolęd...
Jednak nie jestem pewien, czy w Polsce święta uległy aż takiej komercjalizacji. To prawda, sprzedawcy ulegają specyficznej "magii", każącej im szykować najlepsze (i najdroższe) towary i przeróżne "atrakcyjne" promocje. Lecz Polacy (co pokazują badania) potrafią bronić się przed reklamą i są świadomymi kupcami.
Może więc po prostu cieszą się z tego, co przez wiele lat nie było im dane - wolności i swobody rynku? Możliwości kupienia i podarowania najbliższej osobie tego o czym marzy, pragnie, chce?
A to czy Tego Dnia rzeczywiście Narodzi się Bóg, zależy wyłącznie od nas samych.
Wesołych (weselszych) Świąt!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć moje święta będą podobne do tych u Adama zgodzę się z Tobą, że obecne nie mają już takiego czaru i magii jak te, które pamiętam z okresu dzieciństwa :-( Kiedyś potrawy robiło się w domu a teraz nie ma na to czasu - pęd po pieniądze - i nie ma czasu na tą magie :-/ Idzie się do Tesco i kupuje pierogi, karpia w galarecie, śledzia itd... Szkoda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju, spokojnych i wesołych - wesołych! - Świąt. Nie dramatyzuj też zbytnio, bo to jest obecnie zbyt modne, nawet na W24. Wyobraźmy sobie, że ktoś pisze: uwielbiam tej sajgon w sklepach przed Świętami, te tłumy i adrenalinę, bo nie mamy prezentu dla babci a jutro Gwiazdka! Oraz: co tam sianko, ważne żeby było dobre popijanko. Trochę bardziej na poważnie, to ja bym nie załamywał rąk. Przede wszystkim Święta i Nowy Rok to czas na postanowienia. Pierwsze i najważniejsze to może być pozbycie się telewizora. Wtedy polityka nie wepcha się nieproszona bez zapowiedzi na wigilijną wieczerzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Współczuję Ci Andrzeju tak smutnych świąt. W osnowie polityki, w trosce o "miliony, które okradano". No cóż – moje są szczęśliwe, rodzinne i niezwykle radosne. I tej świątecznej wesołości i zdrowego przymrużenia oka na wszystkie wielkie sprawy Wam w te święta życzę. Tobie Andrzeju także :-)

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.