Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8882 miejsce

Przewodnik po Warszawie ze smakiem. Chmielna i okolice

Na tyłach Domów Centrum - bo dla mojego pokolenia zawsze będą to "domy centrum" - zaczyna się koszmar. Dawna wizytówkowa Chmielna dziś jest idealną wizytówką hasła "Warszawa w budowie". Czy kulinarnie też jest "w budowie"? Zobaczymy...

Chmielna straszy bałaganem, pustostanami. Budynkami, które ze sobą nie współgrają. Na Brackiej powstał luksusowy dom handlowy, który ma się stać polskim Harrods'em. Na Szpitalnej karłowacieje "postperelowski" budynek handlowy. Wszędzie zaparkowane auta. Obok markowych sklepów, komisy sprzed 50 lat. Kolejna zamknięta księgarnia. Smród, ścisk, pośpiech... Jak to w mieście. Witajcie w Centrum Stolicy!

Nie jest moim celem narzekanie na wygląd reprezentacyjnych miejsc Warszawy więc temat pozostawię a skoncentruję się na najważniejszym. Gdzie można TUTAJ zjeść?

Urocze zdjęcia starej Warszawy, okolic, które opisuję możecie zobaczyć TUTAJ

Oto moja prywatna lista "10" miejsc wartych odwiedzenia w celach konsumpcyjnych.

Grill Bar Cevap - to prawdziwie street foodowe miejsce. A jaka jest różnica między street foodem a fast foodem? Hm..polecam oglądanie podróży Anthony Bourdain'a w programie "No Reservation". Jeden program wystarczy by pojąć tą cienką granicę... Wracając na Chmielną 13. Kuchnia bałkańska z wyraźnym akcentem na "chorwackość". Smakowita pljeskavica robiona na naszych oczach. Klasyczny ćevap dla naszego towarzysza. Ajran do popicia. Po kinie, pomiędzy imprezami, późnym wieczorem gdy dopadnie nas Nie-mały Głód. Cevap to miejsca do którego mogłabym bez problemu zaprosić pana Bourdaina...

Cukiernia Pawłowicz - zaraz obok, bo pod tym samym numerem jest cukiernia w której podają jedne z najlepszych pączków w Warszawie. Tak niesie wieść gminna. A może to tylko miejska legenda? Kto wie, warto się przekonać osobiście zwłaszcza, że już niedługo wielkie pączkowe święto - Tłusty Czwartek. Nie zapominajmy jednak, że mazowieckim specjałem z tej okazji zwyczajowo są raczej skrzydła anielskie czyli...faworki.

Bracka / Fot. EwaTina SzafranowiczNa Brackiej - na tyłach DT Smyk, działa lokal rekomendujący kuchnię polską z wyraźnym akcentem na warszawską. Warto zajrzeć. Miejsce "bez zadęcia" na "Warszawkę". Klimatyczne a kuchnia pełna pasji. Kuchnia warszawska nie razi nudą i oklepanymi stereotypami. Polecam królewskiego sandacza, bo kto nie pozna smaku tej właśnie ryby nie pozna kuchni Warszawy. Dawnej Warszawy...a może też przyszłej? Lody domowej roboty może nie wygrają z florencką Gelateria dei Neri jednak pozostają w pamięci na długo.

Mleczarnia Jerozolimska - polecam to pobliskie poprzedniemu lokalowi miejsce bo ...kocham bary mleczne. Ten w wydaniu kapitalistycznym i minimalistycznym. Wnętrze i obsługa bez cienia wspomień z PRL. Mleczarnia nawiązuje do stylu "taniego, szybkiego, smacznego baru mlecznego". Panie za Ladą mogłyby być bardziej skore do rozmów o menu. Musimy jednak pamiętać, że w tym kraju ktoś wypytujący o "cokolwiek" nie kojarzy się miło. Placki smażone na życzenie. Bajkowo kruche. Oczywiście ze śmietaną ale można i z cukrem. Czy ktoś jeszcze pamięta, że była taka wersja?? Doskonałe krokiety z kapustą i grzybami podane do barszczu. Nadzienie siekane, a nie mielone, a barszcz nietypowo jak na gastronomię barową - niesłodki. Nie jest to 3* restauracja Michelina, to bar mleczny...więc proszę wchodząc dopasujcie się do konceptu!

BarN Burger - oddalamy się w kierunku ulicy Złotej, bo też i kolejny lokal przeniósł się w tamte okolice z Przeskok. Burger w Burn Burger / Fot. EwaTina SzafranowiczPrzeprowadzka wyszła mu na dobre. Kolejny mocny punkt Warszawy w temacie street foodowego jedzenia. Tym razem burgery. Burgeromania, która ogarneła stolicę skończy się pewnie za jakiś czas i na gastronomicznym rynku zostaną tylko najlepsi w burgerowym temacie. W mojej ocenie jednym z nich będzie BarN Burger. Świetny wybór burgerów z różnymi wariacjami. Są sezonowe propozycje jak burger z oscypkiem. Jest wielce smakowity burger z pate z gęsich wątróbek, bekonem, serem, karmelizowaną cebulą i warzywami. Jest "Heart Attack" i "Brudny Harry". Słowem jeśli lubisz mięso w bułce to znalazłeś się w niebie...

Toan Pho - od kiedy pan Maciej Nowak zaproponował podniesienie zupy PHO do rangi warszawskiego specjału, każdy orientalny lokal wprowadził ją w swoim menu.
Temat owej zupy "zjadłam" wzdłuż i wszerz mogę polecić tylko dwa miejsca, gdzie PHO jest równie niebiańskie co na dawnym Stadionie X-lecia. Oba lokale zresztą wywodzą się z tamtego miejsca. Pierwszy to Toan Pho na Chmielnej 5/7. W tym miejscu je się zupę nie delektuje designem. Aromatyczna, uwodząca perfekcyjnym doborem dodatków, świeżymi ziołami, ostrą papryką i odrobiną czosnku w occie. Taka jest moja zupa PHO, którą mi podają. Warta grzechu w wydaniu z kaczką a zbrodni rodem z Dostojewskiego, gdy podana z karpiem...

Du-Za Mi-Ha - to drugi z orientalnych lokali z zupą PHO. Lokal na Widok 16 ma jednak w swojej ofercie inne, może nawet ciekawsze propozycje. Mój żołądek uwiodły polecane przez uroczą Właścicielkę, surowe sajgonki. Idealna propozycja w lecie. Delikatne ciasto ryżowe w którym ukryte są świeże zioła, warzywa i krewetki. Plus za świetną zieloną herbatę w kubkach. Tej jakości nie podają w niejednej "markowej" orientalnej knajpie. A siedzenie przy stolikach wbudowanych w podłogę... ciekawe doświadczenie, przyznaję.

The Pictures - tym razem mała odskocznia od jedzenia. Drink bar na Chmielnej 26. Nowoczesność: cegła, drewno, kolorowe światło. Miejsca, które nie jest w moim klimacie jeśli mam coś zjeść...ale wpaść na drinka, oczywiście. Lokal z mocnym akcentem na design w typie zachodnich drink-barów. Światło, meble, fotografie na ścianach znanych artystów. Jest lekko snobistycznie i nie będąc z "towarzystwa" można czuć się nieswojo. Ja jednak im bliżej wieku pana Karwowskiego tym mniej czuję się nie pewnie...zwłaszcza w knajpach. Nie jestem znawcą drinków, zawsze wolę czystą wódkę jednak w The Pictures podają całkiem niezłe moje trzy ... jedyne...ulubione koktaile. Mojito, Wódka z Martini jak dla Bonda (dawnego...niestety) oraz Margerita. Na Chmielnej 26 obronili się w tych trzech tematach.

GR bistro & restaurant - lokal obok słynnej pijalni czekolady, której osobiście nie lubię. Tzn.lubiłam ale się odlubiłam ... bo nie trzyma poziomu. Więc GR jest zaraz obok. w samym sercu Warszawy i podają tam doskonałe omlety. A dla dobrego omletu na późne śniadanie można dać się powiesić. Miejsce w koncepcji saloniku dawnej Warszawy, trochę francuskich akcentów a la bistro. Omlet z szynką i serem, niby proste ale jego autor był genialny. Powinien całe swoje gastronomiczne życie poświęcić robieniu omletów. I dla tego właśnie omletu, wróciłam nie raz..wybierając opcję sezonową ze szparagami. I proszę nie mówcie mi, że omlet to tylko lepiej wymieszana jajecznica! Bo mi się nóż w kieszeni otwiera...a ja jestem dziewczyna z Pragi...

Zgoda / Fot. EwaTina SzafranowiczRestauracja Zgoda - ostatnia propozycja to kuchnia domowa. Tak się utarło nazywać fusion standardów kuchni polskiej i międzynarodowej. Czyli znane i lubiane kulinarne przeboje. Dawniej był to Grill Bar Zgoda, po zmianie na restaurację jest bardziej elegancko no i drożej. W menu własnoręcznie robione kopytka - świetne i pierogi - niezłe. Świetny barszcz z kołdunami. Uwielbiam też ich ozorki w sosie chrzanowym i bar sałatkowy. Takiego baru nie ma nigdzie indziej.

Jak widać może okolica nie wygląda "dobrze" i reprezentacyjnie ale jest gdzie zjeść. Smacznego!



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.