Facebook Google+ Twitter

Przewodnik z Panamy

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-11-05 09:54

Panama City uchodzi za jedno z najniebezpieczniejszych miast Ameryki Środkowej. Przestałem już zwracać uwagę na tego typu określenia, zwłaszcza w części świata, gdzie każde większe miasto jest muy peligroso.

Kiedy jednak w biały dzień słyszę strzały dwie przecznice obok, zaczynam poważnie traktować ostrzeżenia mojego prywatnego przewodnika, który dzień wcześniej wyraźnie zaznaczył: „Po lewej stronie torów tramwajowych jest bezpiecznie, po prawej nie zapuszczam się nawet ja. Chyba, że pilnie potrzebuję trochę koki". Takie jest to miasto, w którym znajdziecie narkotyki, przemoc, biedę i rozpadające się budynki. I wielu nieco smutno uśmiechających się, ale zawsze skorych do pomocy ludzi.

Diego poznałem poprzedniego wieczoru w barze Cafe Coca-Cola, przy głównym placu miasta. Siedział przy paczce herbatników i gapił się w okno. Ja posilałem się po długim dniu spędzonym na lotnisku. Czy wspominałem, że przylatywanie do Panama City z pogranicza z Kolumbią jest kiepskim pomysłem? No chyba, że jesteście fanami wielogodzinnych przesłuchań, siedzenia bez wody i jedzenia w zamkniętej strefie i przyglądania się, jak służby celne wyciskają waszą pastę do zębów szukając białego proszku. Ja nie jestem. Możliwość napicia się wreszcie zimnego piwa wprawiła mnie w wyjątkowo dobry humor, więc gdy jakiś podejrzany typ zapytał płynnym angielskim, czy nie postawiłbym mu piwa i czy nie potrzebuję przewodnika, skinąłem głową. Przytomne spojrzenie i zawadiacki uśmiech wzbudziły zaufanie. Dwa piwa później, mocno po zmroku, włóczyliśmy się po Casco Viejo, czyli starym mieście. Diego opowiadał historię każdego mijanego budynku. I swoją.

Był synem amerykańskiego żołnierza i panamskiej dziewczyny, kombinacja w Panamie spotykana nader często. Amerykanie do 1999 roku zarządzali Kanałem Panamskim, czyniąc z Panamy „bliską zagranicę” i czując się tutaj, delikatnie rzecz ujmując, swobodnie. Do dzisiaj po ulicach jeżdżą amerykańskie autobusy, walutą jest dolar, a po mieście chodzą tysiące nieślubnych dzieci noszących anglosaskie geny. Diego spędził kilka lat z ojcem, ucząc się w amerykańskiej szkole. Ale żyć w Stanach nie umiał. Wrócił więc do Panamy i związał się z piękną dziewczyną. Musiał mieć wobec niej poważne plany, bo kilka lat później, oprócz dziewczyny, miał dom i trzy córki. Dziewczyna miała jednak inny pomysł na życie lub wystąpiła zwyczajowa niezgodność charakterów, bo obecnie Diego mieszka na ulicy, a dzieci widuje dwa razy w miesiącu. Żyje z tego, co mu zapłacą turyści za oprowadzanie po mieście.

Spędziłem z Diego trzy dni, dając się oprowadzać po zaułkach starej Panamy, której budynki często są jedynie fasadami, a których nie wolno zburzyć, bo są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. A w środku, w przestrzeniach bez stropów i ścian, rosną drzewa. Gdzieniegdzie widać prace remontowe, ale te wykonuje się tylko z zewnątrz, utrzymując to miasto fasad i zabitych okien w niezmienionym stanie. Podobno ma się to wkrótce zmienić, ale chwilowo jedynie ze starych zdjęć możemy się dowiedzieć, jak pięknym miastem była onegdaj Panama. Całe Casco Viejo wydaje się być na sprzedaż, o czym informują napisy na każdym niemal budynku. Tylko chwilowo nie ma chętnych.
(Adrian Zdrada)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Panama


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.