Facebook Google+ Twitter

Przez 34 lata bronią wiary w heavy metal

Już niedługo będziemy mogli posłuchać nowej płyty Judas Priest. Będzie to już druga płyta po reaktywacji grupy z legendarnym wokalistą Robem Halfordem. Warto przypomnieć sobie, jak przebiegała kariera metalowych bogów.

 / Fot. okładka płyty, screen z http://judaspriest.com/Judas Priest. Ta nazwa elektryzuje zwolenników mocnego brzmienia. Bez wątpienia jedna z legend brytyjskiej sceny muzycznej. Grupa powstała w 1968 roku w Birmingham. Muzyczną podróż zaczęli na początku lat 70. pod silnym wpływem Black Sabbath i Led Zeppelin. Dziś budzą respekt wśród młodych adeptów metalowej sztuki i nadal mogą uchodzić za inspirację. Już niedługo ma ukazać się kolejna płyta – według zapowiedzi muzyków ma nawiązywać do życia słynnego wizjonera, Nostradamusa. Ja jednak chciałbym cofnąć się w czasie, by przypomnieć jak hartowała się stal – zapraszam na historię Judas Priest według ich albumów.

Dziś zespół tworzą Rob Halford (wokal), Glenn Tipton (gitara), K.K. Downing (gitara), Ian Hill (bas) i Scott Travis (perkusja). Zmian w składzie było niestety bardzo dużo, zwłaszcza na początku kariery. Najtrudniej było znaleźć perkusistę – przez zespół w latach 1974-1979 stołeczek za bębnami zajmowało aż czterech. Najdłużej wytrzymał Les Binks – grał na trzech płytach.

Początek drogi


Przez wielu fanów heavy metalu Judas Priest uważani są za „metalowych bogów”. Na taki przydomek grupa zasłużyła sobie poprzez niezwykle ostrą muzykę, jak i przez image. Jednak zanim panowie zaczęli stroić się w skóry i ćwieki, to przypominali raczej jeszcze jedną kopię Led Zeppelin – koszule, kapelusze czy długie włosy u Halforda (potem wokalista skrócił włosy do minimum) to był znak rozpoznawczy Judas. Takie też były dwie pierwsze płyty – „Rocka Rolla” (1974) i „Sad Wings Of Destiny” (1976). Jednak już na tej drugiej znajduje się utwór „Victim Of Changes”, który pokazywał, że kapela nie stoi w miejscu. Warto mieć styczność z tym krążkiem, chociażby dlatego, by przekonać się jak prezentował się Judas Priest w końcu lat 70. Jednak zalążki późniejszego stylu grupy słychać w „The Ripper” (historia słynnego Kuby Rozpruwacza grasującego po mglistym Londynie), „Tyrant” czy „Genocide”. To był udany początek, jednak na poważne sukcesy grupa musiała jeszcze trochę poczekać.

Już rok po ukazaniu się „Sad Wings…” Judas Priest pokazał pazury. Album „Sin After Sin” (1977) zawiera materiał, który może wywoływać ciarki na plecach. Nie bez powodu utwór „Dissident Aggressor” wziął na warsztat sam Slayer, zespół kojarzony z nurtem thrash metal. Jednak na płycie jest więcej mocnych akcentów – rozpoczynający „Sinner”, „Starbreaker” czy przekonująca wersja piosenki Joan Baez „Diamonds And Rust” mogą spowodować, że noga sama zacznie przytupywać. Można śmiało powiedzieć, że dzięki temu krążkowi Judas Priest zrobił pokaźny krok naprzód.

Szaleńczy bieg w lata 80.


Kolejne dwie płyty – wydane w 1978 roku – „Stained Class” i „Hell Bent For Leather / Killing Machine” (można spotkać oba tytuły, lecz więcej szans na zdobycie obecnie ma ten pierwszy, ponieważ remasterowane nagrania wydano pod zmienionym tytułem) tylko potwierdziły dobrą formę zespołu. Oba krążki przyniosły naturalnie kolejne przeboje. Pierwsza zawierała udaną balladę „Beyond The Realms Of Death”, szaleńczy „Exciter” i utwór, który później zaprowadzi Judas Priest przed sąd – „Better By You, Better Than Me”. W skład „zabójczej maszyny” weszły „Delivering The Goods”, lekko piosenkowy „Evening Star”, pierwszy hymn zespołu „Take On The World” i szybki „Running Wild”. Jednak naprawdę tłuste lata miały dopiero nadejść. Metalowi bogowie pokonali dopiero kawałeczek drogi prowadzącej na muzyczny Olimp.

Lata 80. można śmiało uznać za dominację Judas Priest na świecie. Muzycy wykształcili swój niepowtarzalny styl i ustalił się skład, który przetrwał najdłużej, bo aż do 1990 roku. Poprzednią dekadę zamykał doskonały i debiutancki album koncertowy. Nagrany podczas trasy po Japonii w 1978 roku „Unleashed In The Eeast” (1979) zawierał utwory pochodzące z dotychczasowych płyt. Jednak trzeba dodać, że są to te najbardziej ostre fragmenty. Powstała dzięki temu jedna z najbardziej agresywnych koncertowych płyt tamtych czasów. Aranżacje biją na głowę studyjne odpowiedniki „Tyrant”, „Genocide” czy „Victim Of Changes”. „The Ripper” Halford ozdabia niesamowitym śpiewem. A w „Running Wild”, „Sinner” i „Exciter” wydawać się może, że nic ich nie powstrzyma.

Fakt, teraz już nic nie mogło zatrzymać tej kapeli w drodze na szczyt. Początek lat 80. należał do Judas Priest za sprawą albumu „British Steel” (1980), która przyniosła muzykom niesamowite zyski i ugruntowała ich pozycję jako jednej z największych grup heavy metalowch. Jednak pieniądze, które płynęły na konta Roba Halforda, Glenna Tiptona, K.K. Downinga, Iana Hilla i Dave Hollanda (czyli „złotego” składu Priest) nie były za nic – to co znajduje się na tym krążku powala słuchacza niczym rozpędzony baran. Tak zresztą zaczyna się tekst jednego z szybszych utworów na płycie – „Rapid Fire”. W sumie cała zawartość jest jednym wielkim przebojem, trudno jest mówić osobno o każdej kompozycji. Mamy do czynienia z jedną z płyt wszech czasów. Jeszcze słówko o okładce – żyletka trzymana w dłoni – to musiało robić wrażenie. I chyba do dziś może wywołać ciarki.

Obrońcy wiary (w heavy metal)


Zadyszki panowie dostali dopiero przy „Point Of Entry” (1981). Ogólnie nie ma powodów do zachwytu, rzecz przeciętna, jeśli patrzy się na nią przez pryzmat wcześniejszych płyt. Jest na niej kilka motywów, które mogą zapaść w pamięć, lecz wywołuje mieszane uczucia. Warto posłuchać „Hot Rockin’”, „Heading Out To The Highway”, ale o wiele lepiej zagłębić się w następne trzy pozycje w dyskografii Judas Priest.

Płyty „Screaming For Vengeance” (1982), „Defenders Of The Faith” (1984) i „Turbo” (1986) są po prostu esencją tego, co w Judas Priest najlepsze. Są one uważane za najważniejsze dokonania tej kapeli. Z „Turbo” jednak nie wszyscy są tak zgodni. Album ten nagrany został w okresie, gdy muzycy uzbroili się w syntezatory i modne były wygładzone produkcje. Jednak wbrew pozorom krążek okazuje się bardzo zgrabnym połączeniem "judasowego ognia" i słodkiego syntezatorowego brzmienia. Zacznijmy może od początku. Sami muzycy po ostatecznej wersji „Point Of Entry” nie byli chyba w stanie ekstazy, ponieważ zaszyli się w studio, a gdy z niego wyszli objawili światu jedną z najszybszych płyt heavy metalowych, jakie zostały w ogóle nagrane! W tym okresie również rozkwitł słynny image grupy – całe kurtki pokryte były ćwiekami, na rękach pieszczochy, a w trakcie ostatnich utworów na koncertach Halford wpadał na scenę na motocyklu. Zarówno muzyka, jak i cała ta otoczka doskonale do siebie pasowały. Jednak zawartość „Screaming For Vengeance” i „Defenders Of The Faith” to nie bezmyślna dźwiękowa kakofonia. Przyniosły one całą masę świetnych, chwytliwych i czadowych utworów. Wystarczy wymienić tylko „Electric Eye”, „Freewheel Burning”, „Sentinel”, „You’ve Got Another Thing Comin", które na stałe weszły do kanonu koncertowego ekipy z Birmingham. Natomiast koperty płyt zdobi niepowtarzalna grafika. Może dziś wydawać się trochę śmieszna, lecz w połowie lat 80. na pewno wywoływała poruszenie wśród legionów fanów heavy metalu.

Po wydaniu „Turbo” przyszedł czas na podsumowanie tego okresu płytą koncertową. I tak jak w przypadku „Unleashed In The East” tak „Priest… Live!” (1987) był niezwykle udany. Zawierał głównie utwory z okresu 1980-1986. Największą atrakcją sceniczną był, oprócz szaleństw Halforda na motorze, wielki robot, który w czasie wykonywania „Electric Eye” unosił wokalistę wysoko nad ziemię. To były czasy!

Czas zmian


W sumie można pokusić się o stwierdzenie, że każda wydawana płyta Judas Priest przynosiła sukces. Tak było również z „Ram It Down” (1989). Materiał diametralnie inny niż na „Turbo”. Drapieżna do granic możliwości płyta nie dawała odsapnąć. Dźwiękowy walec toczył się tak jakby nikt go nie prowadził. W podobnym tonie utrzymana była następna pozycja – „Painkiller” (1990). Z tą płytą najbardziej kojarzony jest Judas. Jest ona również bardzo ceniona zarówno wśród fanów, jak i krytyków. Nagrana została już z nowym bębniarzem Scottem Travisem.

Okres początku lat 90. nie był jednak tak szczęśliwy jak to miało miejsce przy okazji premiery „British Steel”. Powodem tego wszystkiego był proces sądowy, w którym rodzice pewnych nastolatków oskarżali członków grupy o śmierć jednego z nich. Popchnąć do targnięcia się na życie miał utwór „Better By You, Better Than Me”. Zmęczony tym całym zamieszaniem Rob Halford postanowił odejść. Pociągnął za sobą Scotta Travisa. Judas Priest na siedem lat zniknął z mapy muzycznej świata.

Jednak na szczęście Travis wrócił a na miejsce Roba zatrudniony został młody śpiewak – Tim Owens. Z nim w składzie nagrano dwie płyty – „Jugulator” (1997) i „Demolition” (2001). Mimo że muzyka, którą proponowali muzycy, była dobra, krążki nie przyniosły aż takiego zainteresowania jak pozycje z lat 80. Fani też nie do końca zaakceptowali Owensa. Legenda Halforda była zbyt ciężka dla młodego Tima.

W 2005 roku wydana została pierwsza płyta po reaktywacji zespołu z Robem Halfordem. Nosi tytuł „Angel Of Retribution” i zawiera nowoczesne podejście do heavy metalu. Trasa promująca wydawnictwo była wielkim sukcesem i muzycy zaczęli prace nad nowym materiałem. Dziś już wiadomo, że będzie on nosił tytuł „Nostradamus” i prawdopodobnie będziemy mogli posłuchać go jeszcze w tym roku.

Dyskografia



Kompletna dyskografia Judas Priest:
- Rocka Rolla (1974)
- Sad Wings Of Destiny (1976)
- Sin After Sin (1977)
- Stained Class (1978)
- Killing Machine / Hell Bent For Leather (1978)
- Unleashed In The East (1979) (koncert)
- British Steel (1980)
- Point Of Entry (1981)
- Screaming For Vengeance (1982)
- Defenders Of The Faith (1984)
- Turbo (1986)
- Priest… Live! (1987) (koncert)
- Ram It Down (1989)
- Painkiller (1990)
- Metal Works 1973-1993 (składanka)
- Jugulator (1997)
- Live Meltdown (1998) (koncert)
- Demolition (2001)
- Live In London (2003) (koncert)
- Angel Of Retribution (2005)

Warto jeszcze zaopatrzyć się w płyty DVD:
- British Steel (dokument)
- Live In London (to samo co na płycie, wydane w 2002roku)
- Electric Eye (2003; zbiór teledysków i koncert Priest… Live!)
- Live Vengeance ’82 (2006; dostępne również jako dodatek do boxu “Metalogy” (4cd+DVD; 2004)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Hm, no może i najczęściej kowerowany... ale uważałem, że tekst jest dostatecznie długi i ciekawy, że świadomie zrezygnowałem np. z sprawy że Turbo miało ukazać sie jako 2plytowy album i czesc z tej sesji trafila po przerobkach na Ram it down, że Halford jest gejem, że perkusista Dave Holland był oskarżany o molestowanie chłopca... Po prostu, trzeba coś wybrać, żeby tekst i bez tego był ciekawy. Nie uważam, że to mało znaczące fakty, ale to świadoma rezygnacja... Wiem, że może nie powinienem tego robić, ale coż... stało się:) pzdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

można, a słucha dużo osób. Dziwne, że nie wspomniany jest najczęściej coverowany utwór J. P. czyli Breakin' the law

Komentarz został ukrytyrozwiń

kochani:>

no co, poprowokowac sobie was nie można?:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

"No nieeee, tyle dobrej muzyki jest teraz..."
No, aż tyle to jej jednak nie ma...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra muzyka, nie jest nigdy zła ;) choć są i tacy co twierdzą, że wszystko co dobre to było w latach 60-tych albo 70-tych. No nieeee, tyle dobrej muzyki jest teraz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus.

"plus za wysiłek na temat muzyki, której dziś już chyba nikt nie słucha:>"
Klara, trochę wiary w ludzi...!

[Podpisuję się pod wypowiedzią Tomka.]

Komentarz został ukrytyrozwiń

No jest juz nas dwoch, me & spinoza hehe :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara, jak to nikt?! Jak to nikt?!?!?!? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za dobre przedstawienie całokształtu twórczości. Czasem słucham British Steel lub Painkillera :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za wysiłek na temat muzyki, której dziś już chyba nikt nie słucha:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.