Facebook Google+ Twitter

Przez chwilę byłem ewenementem medycyny

Najśmieszniejsza historia związana z lekarzem kojarzy mi się z mającą miejsce dobrych kilka lat temu, moją wizytą w przychodni.

Już w szkole poczułem się nieco gorzej. Autentycznie bolał mnie brzuch, więc poszedłem do pielęgniarki. Dostałem jakąś tabletkę przeciwbólową; jak się później okazało - tabletka niewiele pomogła. Nie mogłem liczyć na zwolnienie z lekcji, ponieważ wiązałoby się to z wezwaniem jednego z moich rodziców, którzy w tym czasie pracowali. Nie chciałem zawracać głowy rodzicom, pomyślałem, że przeczekam na lekcjach, może mi przejdzie.

Po powrocie do domu wciąż odczuwałem ból. Mama wróciła z pracy i powiedziała, żebym poszedł do pobliskiej przychodni. W końcu zdecydowałem się na wizytę u lekarza. Ból się nasilał, ale mogłem sam iść do przychodni. Gdybym poszedł z mamą - śmieszna historia, o której piszę poniżej, pewnie by się w ogóle nie wydarzyła.

Wszedłem do przychodni. Ból był coraz większy, więc bez zastanowienia skierowałem się do recepcji. W letnie popołudnie kolejek nie było żadnych, chyba byłem nawet jedynym pacjentem w przychodni na tym piętrze. W tym czasie nie istniał jeszcze w mojej przychodni elektroniczny system kart pacjentów, więc po szybkim podaniu swojego nazwiska otrzymałem dużą kopertę z moimi danymi i historią choroby. Pani w recepcji chyba zauważyła, że ból jest dość silny, więc jak najszybciej wydała mi to co potrzebne było lekarzowi. Usiadłem przed gabinetem, kopertę położyłem obok i trzymałem się za brzuch. Po niecałej minucie oczekiwania nagle z gabinetu wyszedł uśmiechnięty pan doktor i poprosił mnie do środka.

Zacząłem opowiadać, że od rana mam bóle brzucha. Opowiadając dokładniej moje dolegliwości, trzymałem się za brzuch, więc raczej nie skupiałem wzroku na tym co w danej chwili robi lekarz. Gdy skończyłem swoje jakże wyczerpujące opowieści, spojrzałem na pana, który miał mi ulżyć w cierpieniach. Tymczasem on wzrok miał utkwiony w moją kartę pacjenta, którą przyniosłem ze sobą. Po dłuższej chwili zapytałem czy coś jest nie tak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.04.2009 16:46

Historia która dziś wydaje się zabawna mogła w troszkę innych okolicznościach doprowadzić do tragedii co jak co ale taka nieodpowiedzialność jest nie do zaakceptowania. Praca w szeroko pojętej medycynie nie jest zwykłą pracą i wymaga znacznie więcej odpowiedzialności i opanowania, kto tego nie posiada powinien zmienić zawód. Swoją drogą lekarz zareagował z humorem, ciekawe jak by zareagował jeśli jego pacjent na skutek takiego niedbalstwa wylądował by w kostnicy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Historia jest nie tylko zabawna. Może być wskazówką i przestrogą dla czytelników.
Miałam podobnie. Tylko w moim przypadku zgadzały się nie tylko imię i nazwisko, lecz również... przypadłości. I gdyby nie drobny szczegół - lekarz zamiast pomóc - zaszkodziłby, może i tej drugiej pacjentce. Od tej pory w tamtej rejestracji podaję więcej, niż wymagają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

regulaminu - oczywiście

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za zrozumienie rgulaminu i historię, zabawna:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.