Facebook Google+ Twitter

Przeżył 17 godzin pod lawiną śnieżną

O wielkim szczęściu może mówić jeden z narciarzy, który wczoraj w południe wybrał się sam na stoki szwajcarskich Alp. Jedna z lawin, które zeszły po południu w mało znanym regionie pogrzebała go.

Młody narciarz wyszedł sam w region Evolène (około 80 km od Genewy) słabo uczęszczanym szlakiem. Około godziny 16.30 na policję w południowym kantonie Valais zgłosiła się rodzina, zaniepokojona brakiem kontaktu z 21-latkiem. Od razu rozpoczęto poszukiwania, które ze względów bezpieczeństwa dla ekip ratowniczych zostały przerwane na noc. Rano zostały wszczęte, jednak już nie było praktycznie żadnych szans na odnalezienie żywego człowieka.

Dzisiaj w godzinach porannych jeden z pilotów śmigłowca ratowniczego zauważył na powierzchni, w regionie gdzie zeszła lawina minimalne ruchy, które świadczyły o obecności kogoś pod pokrywą śnieżną. Do akcji w ten region wysłano ekipy, które spod półmetrowej tafli wyciągnęły żywego człowieka.

Jak to możliwe, że doznał on tylko lekkiej hipotermii (wychłodzenia organizmu)? Ze wstępnych ustaleń wynika, że obok miejsca gdzie leżał utworzyła się poduszka powietrzna, dzięki czemu mógł oddychać.

Jak powiedział agencji Associated Press rzecznik tamtejszej policji Jean-Marie Bornet :"Nigdy nie słyszałem o wcześniej o takim przypadku. Jest już bardzo trudno przetrwać dłużej niż 45 minut pod lawiną."

Mężczyzna miał wiele szczęścia, bo jak wiemy wygrać z tak wielkim żywiołem jest bardzo trudno. Każdego roku wypadki w górach pochłaniają setki osób, dlatego miejmy nadzieję że będą zdarzały się one jak najrzadziej. Pamiętajmy jednak, że dużo zależy tu od czynnika ludzkiego, czyli nas samych.

Źródło: _ylt=AqIe_bvI5MrfkFdR6iIS3XJvaA8

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.