Facebook Google+ Twitter

Przeżyłem komunizm, przetrwam też kapitalizm

W dorobku twórczym mam sporo napisanych i wydanych książek i antologii w jęz, polskim i niemieckim. Ale ta najważniejsza dopiero się pisze. O czym? Jest to moja biografia widziana przez pryzmat osobistych losów, a także losów moich przodków

Na zdjęciu autor artykułu fot. pryw. zbiory autora / Fot.

Należę do pokolenia, które przeżyło sporo dekad. Te dekady zamierzam opisać moim wnukom, by wiedziały że są ludźmi, mają postępować tak, jak wpajali mi moi rodzice; bez względu na okoliczności postępować po ludzku, nikogo nie krzywdzić, współżyć z bliźnimi w zgodzie i wzajemnym szacunku, a potrzebującym pomagać więcej niż pozwalają na to posiadane możliwości.

Nie mam pewności, czy wspominając to i owo z przeżytych lat trafnie dobiorę fakty. Każdy będzie miał własną hierarchię wartości, inaczej może być zrozumiany sens wydarzeń. Jednak życie byłoby koszmarem, gdyby wszyscy myśleli i wartościowali tak samo.

Urodziłem się w międzywojniu. Przeżyłem sporo dekad o różnym obliczu politycznym: trochę przeszłość, trochę przyszłość, środek… lata 1945-1989 i obecny nawrót kapitalizmu. Jaką stanowią one dla mnie wartość? Gdybym miał się opowiedzieć za którąkolwiek dekadą, miałbym spory problem.

Wspomnę jedynie, że moje niemowlęctwo należało do marszałka Józefa Piłsudskiego, lata szkolne do prezydenta Ignacego Mościckiego, wczesna młodość do Adolfa Hitlera, a wpajanie socjalizmu do Bolesława Bieruta, Władysław Gomułki i Edwarda Gierka. To oni kształtowali moje poglądy na świat i rzeczywistość. Im wszystkim zawdzięczam mój jakże barwny i ciekawy życiorys w wielu wcieleniach: dziennikarza, pedagoga, aktora estradowego, pisarza i wydawcy. Wszystkie moje działania wspominam bardzo ciepło, wszystkie były dla mnie ważne, a mój wiek w każdym przypadku nie odgrywał roli. To oni wpoili mi wartości, że o wszystkie rzeczy materialne należy samemu zadbać.

Kiedy człowiek osiągnie pewien wiek, żyje z dnia na dzień. Przeszłość już była, przyszłość niewiadoma, więc należy cieszyć się każdą chwilą, z każdego dnia czerpać co najlepsze. Jednak czasem przychodzą dziwne chwile. Wtedy nic się nie robi, nawet mózg nie pracuje. Patrzy się wtedy w dal, nastrój sentymentalny, pełen energii… i nic. Nagle człowiek stawia sobie pytanie, czy aby urodził się we właściwym czasie? Bo dajmy na to, gdyby przyszedł na świat, kiedy żyli prapradziadkowie, życie było pewnie spokojniejsze, nieco prymitywne, jak na tamte czasy. Ale rzekomo dawniej ludzie byli bardzie sobie uczynni i życzliwi, bardziej gościnni i mniej zestresowani. Nie znali też pośpiechu, żyli od wschodu do zachodu słońca.
Moi protoplaści nie znali jeszcze radia, telefonu, telewizji. Do oświetlania służyła im lampa naftowa albo karbidówka. W zamyśle nie było nawet telewizji, internetu, laptopów i smartphonów. Luksusem był już rower.

Gdy przychodzimy na świat dobry Bóg wkłada nam plecak z puzzlami. Z nich układamy nasze życie. Jednym wkłada do plecaka mniej, innym więcej. Mnie włożył dość sporą ilość.
Nadeszła pora, by wyjąć wszystkie puzzle z plecaka i złożyć z nich obraz. Wystawiając sobie laurkę powiem wprost: jestem osobą wielofunkcyjną. Robiłem w życiu wiele rzeczy nie tylko dla samej satysfakcji, także sukcesu i pożytku. Moja droga żyiowa jednak nie była usłana różami. Spotkałem na niej sporo przyjaciół i wielu zwolenników, ale często także wiele podłości, zawiści, niezrozumienia i pogardy. W moich wspomnieniach tego nie opiszę, skupię się jedynie na tym, co w moim życiu było znaczące, co lubiłem, a innym sprawiało przyjemność.

Czy warto babrać się we własnym „wczoraj”? Sądzę, że warto. Stanowi rodzaj szamotaniny z pamięcią i duszą. I chociażby ze względu na funkcje upływu czasu - jako nauczyciela życia - pędzącego za nami od szkoły do starości. Leków nurtujących człowieka w jesieni życia jest sporo, ale wspomnę tylko o jednym: by nie starzeć się źle, bez godności, rozpaczliwie czepiając się odchodzącego czasu i resztek męskości. Bo dobra starość przynosi refleksję - wybory i zachowania czasu młodości poddaje auto-weryfikacji. Czasem wyłania się portret tak brzydki, że człowiek zapomina o wrodzonej miłości własnej i nabiera do siebie niechęci, w skrajnych przypadkach – wstrętu.

Pisanie o własnym życiu – bez zahamowań wyrzucając z siebie monolog w pierwszej osobie – to jedno z najtrudniejszych wyznań. Opisując własne przygody życia jest się pod presją ambicji i załamania oraz ciężarem naporu emocji, a to równa się stawianiu czoła groźnemu przeciwnikowi. Historia o własnym życiu to powieść, którą każdy wydawca zechce wydać jako bestseller, Zatem zasiadam do pisania autobiografii, próbując uporządkować wszystko, co się dzieje w moim umyśle.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

@Basiu, dlaczego?
Mnie przyciągnął właśnie ten tytuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rajmundzie a jaki będzie tytuł. ?
przyznam, że jeśli miałby być taki jak tytuł tutejszy to nie przypadł by mi. To oczywiście tylko i wyłącznie moje osobiste odczucie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też nachodziły mnie takie zamiary, ale jak zawsze , wydaje mi się, że sił mniejsze i mi ich brakuje. To rzeczywiście jest spore wyzwanie, jak napisała Pani Jadwiga, dla niewielu, albowiem pisać każdy może. Pomysł Isabelli, by odcinki , znalazły publikację tutaj, jest całkiem dobry. Mielibyśmy próbkę , na apetyt. :)))
Gdzieś czytałam, że pisanie dla potomnych jest niedobrym nastawieniem. O wiele lepiej wychodzi dzieło, gdy piszemy dla siebie, ale zrozumiale dla każdego.
Życzę wytrwałości w pracy i czekam na jakiś odcinek- fragment.
powodzenia.
I proszę nie odkładać pisania do jutra. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...dobra starość przynosi refleksję - wybory i zachowania czasu młodości poddaje auto-weryfikacji. Czasem wyłania się portret tak brzydki, że człowiek zapomina o wrodzonej miłości własnej i nabiera do siebie niechęci, w skrajnych przypadkach – wstrętu."
Bez tych elementów jakże trudnych dla każdego autora biografii, relacje nie będą prawdziwe i najpewniej książka nie zyska miana bestsellera.
Lubię lekturę tego typu i widzę, że przebijają się tylko te pozycje, które nie przemilczają zbyt wiele, bowiem błądzenie i potknięcia dodają wiarygodności.
Bardzo chętnie przeczytam Pana książkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Postawił Pan przed sobą zadanie, z którym tylko nieliczni potrafią się zmierzyć z tematem na tyle obiektywnie, aby powstał kawał dobrej literatury a nie rozliczanie, osądzanie, samobiczowanie i szukanie winnych.
Jestem przekonana, że należy Pan do tych nielicznych i życzę sukcesu. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst skłaniający do refleksji. Czasem warto podsumować to co się przeżyło dla potomnych, aby wiedzieli że nie tylko liczy się to co dzisiaj, ale też to co jest już historią.
Też czekam z niecierpliwością na biografię, a może będzie tu w W24 w odcinkach ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Czy warto babrać się we własnym „wczoraj”? Sądzę, że warto." Zgadzam się z Autorem:)
Od dawna żaden tekst nie pobudził mnie do tak intensywnego myślenia, nie wywołał tylu refleksji...

Autobiografia? Już nie mogę się jej doczekać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.