Facebook Google+ Twitter

Przybywa Ludzi Dobrej Woli

Niech życzliwość wśród ludzi zawsze rozkwita, żebyśmy jej nie pragnęli, lecz mieli, na co dzień do syta.

Zanim cokolwiek powiem więcej, na samym wstępie zawołam donośnym głosem: Gdyby wszyscy pracownicy Służby Zdrowia zachowywali się jak Pani Janina Sztama i Pan Tomasz Gardasiewicz, pokazani na fotografii, to niezadowolenie i złorzeczenia pod adresem Służby Zdrowia - na skali Celsjusza - spadłoby poniżej zera.

Ludzie Dobrej Woli z Oddziału Leczniczo Opiekuńczego przy SPS ZOZ w Szczecinie Zdrojach / Fot. Tadeusz ŚledziewskiA było to tak!
Mój długoletni, starszy przyjaciel, gwałtem podupadł na zdrowiu. Niemal z dnia na dzień, stał się niedołężnym. Domownicy wezwali Pogotowie Ratunkowe. Te zawiozło go do szpitala w Szczecinie Zdrojach. Tam go trochę podreperowali i 27.01 br. w niedzielę odwieźli z powrotem do domu, z zaleceniem opieki domowej.

Jednak domownicy nie byli w stanie, z nim sobie poradzić, bo on wymagał fachowej opieki pielęgniarskiej, a nie ludzi, którzy o obejściu chorych obłożnie nie mają, ani wiedzy, ani jakiegoś doświadczenia

Jako że sam, zaraz po przywiezieniu chorego ze szpitala, będąc u niego zaoferowałem domownikom swoją pomoc, więc oni, nie wiedząc co dalej począć, poprosili mnie o wsparcie. Jedynie, co mi przyszło do głowy to wezwanie Pogotowia Ratunkowego. W poniedziałek 28.01 br. wieczorem zadzwoniłem na Pogotowie Ratunkowe i przedstawiłem dyżurnej rzeczywistą sytuację i stan chorego. Przyjechali zabrali, zawieźli do szpitala w Zdrojach, ale szpital nie chciał go leczyć i we wtorek 29.01 br. rano odesłał karetką z powrotem do domu.

Domownicy byli tym "faktem" przerażeni. Z chorym nie można było nawiązać kontaktu, nie chciał jeść, ani pić. Znowu do mnie zadzwonili prosząc o pomoc. Dzwońcie po pogotowie - powiedziałem. Odpowiedzieli - dzwoniliśmy, ale już nie chcą przyjeżdżać. Z tego co mi mówili, to i lekarz rodzinny, też się chorym nie chciał zająć, mówiąc żeby wezwali pogotowie. W końcu obiecałem im, że jutro tj. w środę pójdę do Ośrodka Opiekuńczo Leczniczego, znajdującego się na terenie szpitala w Zdrojach i poproszę o umieszczenie w nim chorego. Tu muszę się przyznać, że sam nie wiedziałem, do czego się biorę. Bo jak się okazało, ulokowanie osoby obłożnie chorej w ośrodku jest niemożliwe.

Ale tu, w Oddziale Opiekuńczo Leczniczym spotkałem owych - ze zdjęcia - Ludzi Dobrej Woli - Panią Janinę Sztama i Pana Tomasza Gardasiewicza. To Oni mi pomogli. To Oni wsparli radą i znajomością rzeczy. To Oni podpowiedzieli gdzie mam zadzwonić i widząc moją bezradność sami zabrali mi telefon i rozmawiali z pracownikiem MOPR-u dotąd, aż ten się ugiął i obiecał zajęcie się sprawą.

Gdyby nie Oni to, kto wie? Być może mojego starszego, 87-mio letniego przyjaciela, nie byłoby wśród żywych. Teraz jest w pod opieką fachową w szpitalu. Nie powiem którym, żeby nie zapeszyć. Pracownik MOPR-u, młoda, sympatyczna Pani, spełniła swoją obietnicę. Z tego co się dowiedziałem, to podobno już złożyli wniosek do Ośrodka Opiekuńczego o wzięcie go pod opiekę. Oby te perypetie ze starością miały dobre zakończenie, umożliwiające godne opuszczenie tego „Łez padołu” człowiekowi, którego los nie pieścił.

Przebywał w czasach Drugiej Wojny Światowej, w obozie jenieckim w Niemczech i jak opowiadał, codziennie ocierał się o śmierć. Jeszcze raz, tym razem na piśmie i przy wszystkich składam Serdeczne Podziękowania Ludziom, tym ze zdjęcia i Wszystkim, którzy już się przyczynili i tym, którzy się przyczynią do umieszczenia mojego, starszego przyjaciela w Zakładzie Opiekuńczym. Złożę też wszystkim życzenia. Niech Wam los zawsze sprzyja, a nieszczęście z dala omija. Dóbr wszelkich, niech Wam przybędzie. Przyjaznych ludzi spotykajcie wszędzie.
I dopowiem.
Niech życzliwość wśród ludzi zawsze rozkwita, żebyśmy jej nie pragnęli, lecz mieli na co dzień do syta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

No i znowu ktoś z grona moich znajomych wzruszył mnie swoim artykułem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale jak Pan tam zajrzy pod wskazany link zobaczy Pan, że zainteresowania pośród polskiej społeczności nie wzbudziła, moja "gadka". Mowa o cnotach - nie tylko w Polsce - to tak jak gadanie do obrazu. Najwięcej ludzi ostatnio, jedynie o zaspokajanie swoich potrzeb dbają, na potrzeby sąsiadów uwagi nie zwracają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romku. Ludzie się w końcu ockną. Muszą się ocknąć. Jeśli człowiek nie uszanuje i nie będzie się liczył z tym siedzącym obok, na ławce życia, to wyginiemy. I tyle! Ostatnio coś wraca moda na hedonistyczne zachowania. Coraz więcej ludzi dba wyłącznie o zaspokajanie swoich potrzeb nie licząc się z potrzebami innych. Ludzie źle rozumieją wolność - mylą ją ze swawolą. Zatracają się wszelakie wartości moralne, cnoty obywatelskie. Kiedyś już pisałem o polskich cnotach. Oto link.link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam Pana Panie Sledzewski - ano życie staje się coraz trudniejsze , a znieczulica ludzka już dawno przekroczyła granice ludzkiej godności , nic tylko gonitwa za pieniądzem a reszta się nie liczy . Przyszło nam zyc w bardzo trudnych czasach , rozbieżność pomiędzy człowiekiem a człowieczeństwem = jest zadziwiająco piekielna i woła o pomoc do nieba , lecz ludzi dobrej woli jest coraz mniej , to mile bardzo że się jeszcze tacy znajdują. Jeszcze Polska nie zginęła , ale takie mam wrażenie że statek ten tonie.!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.