Taśmy Gudzowatego jako odpowiedź na taśmy Beger to raczej pomyłka. Nie są po prostu tak ciekawe, odkrywcze i istotne. Mogą jednak w walce z "Gazetą Wyborczą" odegrać pewną rolę.
Myli się przy tym Michał Karnowski, stwierdzając w "Dzienniku", że "każdy argument użyty w obronie prowokacji Beger wzmacnia siłę materiału Gudzowatego". To nie są sytuacje tożsame. Oczywiście obie strony celowo przeszacowują ich wartość, ale natura rozmów jest zupełnie inna. Zgadza się tylko to, że był ktoś, kto chciał coś ugrać i był ktoś, kto dał się nabrać. Beger dążyła do pokazania hipokryzji PiS-u, wzmacniając przy tym własną pozycję. Natomiast Gudzowaty chciał wydusić z Michnika dowód dla własnej sprawy, gdyby ten nie zechciał zeznawać przed sądem. Okazało się jednak, że Michnik Gudzowatemu nie powiedział nic, w dodatku z rozmów nie wynika, że nieprzychylne Gudzowatemu teksty powstały z inspiracji służb.
PiS jest podobny do Michnika w tym względzie, że obie te strony robią z siebie stróżów moralności, co wychodzi im kiepsko (zabawne przy tym, że i PiS w licznych wypowiedziach, i Michnik w "Wyborczej" bardzo ostro skrytykowali media - a w obu przypadkach nie bardzo jest za co). Ale Gudzowaty kierował się swoim partykularnym interesem (Sylwester Latkowski twierdzi, że jakiś czas temu szef ochrony Gudzowatego proponował dziennikarzom dostęp do taśm, co jednak nie wzbudziło większego zainteresowania), mającym dla opinii publicznej znikome znaczenie. Z kolei Beger ukazała ważny fragment politycznej rzeczywistości. Ujawnienie taśm to uderzenie najwyżej w "Wyborczą", wcale nie ujawniające przy tym jakiegoś wysokiego stopnia "zepsucia" Michnika.Poza tym rozmowy Gudzowatego z Michnikiem były całkowicie prywatne i niezobowiązujące, i choć nagrywanie z ukrycia budzi wątpliwości w ogóle, to ten przypadek pokazuje, że można już wszystko i niedługo dyktafon będzie obywatelowi wydawany wraz z dowodem osobistym. Nagrania Renaty Beger z kolei, mimo że też powodujące pewne etyczne opory, były jednak politycznymi negocjacjami, przewidywalnymi, jeżeli chodzi o ich przebieg.
Czytając w sobotnim "Dzienniku" wywiad z Adamem Lipińskim, aż robi się go żal. Człowiek znalazł się z pewnością w złym miejscu i w złym czasie. Wcześniej znali go tylko bardziej interesujący się polityką. Teraz - jak twierdzi - niesłusznie, jest symbolem politycznego kupczenia. Mimo to, trudno jednak uznać go za niewinnego. Tym bardziej po wszystkich słowach, które już po samym wydarzeniu padły.Zobacz także:
Artykuły
(66)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.08)
Wiek: 62 | Miejscowość: Olsztyn/Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Cytat na dziś: "Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół. Wielka Brytania ma jedynie wieczne interesy." Lord Palmerston
Ostatnie artykuły autora:
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)