Eksperci alarmują, że rośnie liczba najbardziej brutalnych przestępstw popełnianych przez nieletnich. I mimo zaostrzania kodeksu karnego policja jest bezradna.
Pracujący na co dzień z młodzieżą zwracają
uwagę, że tylko profilaktyka może zmienić obecny stan rzeczy. By
zwrócić uwagę na problemy młodzieży, wicepremier Ludwik Dorn założył
nawet rolki.
- Potrzeba więcej takich miejsc jak to, by
młodzież mogła aktywnie spędzać czas wolny. Często właśnie z nudów
nastolatki popadają w konflikt z prawem – mówił Dorn w warszawskim
skateparku. Jego opinię potwierdzają eksperci. – Dzieciom brakuje
miejsc, gdzie mogłyby atrakcyjnie spędzać czas. To powoduje, że zbyt
długo oglądają telewizję lub grają w gry komputerowe, często
przesiąknięte przemocą. Takie sytuacje sprzyjają później zachowaniom
agresywnym – powiedziała APP prof. Maria Braun-Gałkowska, badająca
zachowania młodzieży.
Według policyjnych statystyk cały czas
rośnie liczba brutalnych przestępstw z udziałem nieletnich. – Niepokoi
nas, że najczęściej są to napady na ludzi, często z użyciem
niebezpiecznego narzędzia. Ich celem jest kradzież, a nawet zabicie
kogoś z ciekawości – przyznaje podinsp. Agata Tyburska z Komendy
Głównej Policji.
Nie bez znaczenia jest też alkohol. –
Rozzuchwala on młodych ludzi, nabierają śmiałości, hamulce puszczają, a
stąd już krok do przestępstwa. Nie pomogą tu zakazy sprzedaży alkoholu
nieletnim, ponieważ zakupy robią za nich starsi koledzy, a często
młodzież pije w domu, naśladując rodziców – podkreśla Tyburska.
Dane
policji wskazują także, iż wiele przestępstw jest popełnianych na
terenie szkoły. W 2005 r. doszło do niemal 25 tys. takich zdarzeń,
m.in. bójek, kradzieży, rozbojów, a nawet gwałtów.
Osoby
nieletnie, które popadają w konflikt z prawem, pochodzą najczęściej z
rodzin biednych, często patologicznych. – Aż 86 proc. rodziców moich
wychowanków nie ma pracy. Dwie trzecie młodych osób, które do nas
trafiają, w swoim domu nie mają nawet swojego łóżka. Czują się
niekochane, niechciane i przez to zaniżają swoją samoocenę. Już jako
ludzie dorośli przenoszą to na swoje dzieci, które czeka bardzo podobny
los – powiedział APP Romuald Sadowski, Dyrektor Zakładu Poprawczego dla
Nieletnich w Falenicy.
MK (APP)