Facebook Google+ Twitter

Przygarnij psa, choć na jakiś czas

W Łodzi jest wiele osób, które chciałyby przygarnąć bezdomnego psa lub kota. Często jednak odstrasza świadomość zobowiązania na lata i obawa, że nie będziemy w stanie utrzymać zwierzaka. Łódzka fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla zwierząt proponuje ciekawe rozwiązanie. Można przygarnąć psa… na jakiś czas.

 / Fot. Łukasz Kasprzak, "Ekspress Ilustrowany"Fundacja opłaca jedzenie dla takiego psa. Pies przebywa w domu z ludźmi - socjalizuje się, dzięki czemu ma większe szanse na znalezienie domu na stałe. - Socjalizacja dla psa zabranego ze schroniska lub od bezdusznych właścicieli jest bardzo ważna - opowiada Adam Szymaniak, weterynarz współpracujący z fundacją. - Pies pozostawiony w schronisku czasem robi się agresywny, nie dopuszcza do siebie człowieka albo popada w apatię - nie chce jeść, nie reaguje na to co się wokół niego dzieje. Okres socjalizacji jest bardzo ważny, zwierzęta uczą się funkcjonowania w otaczającym go świecie. Przyzwyczaja się do pisków hamujących samochodów, hałasów na ulicy, do obecności innych, nieznanych zwierząt oraz ludzi. Agresja ustępuje i pies staje się ufny wobec obcych.

Plakat informujący o Pusi, szukającej domu. Pusia obecnie przebywa w domu tymczasowym. / Fot. K.OstanówkoW domu tymczasowym zwierzę przebywa tyle czasu, ile jest potrzeba aby przeprowadzić adopcję. Najczęściej trwa to około miesiąca. Wolontariusz biorący psa do domu tymczasowego musi zapewnić mu należytą podstawową opiekę, a jeżeli zwierzę potrzebuje leczenia, fundacja zobowiązuje się je finansować. Natomiast wolontariusz zobowiązany jest do kontrolowania i prowadzenia leczenia wyznaczonego przez lekarza weterynarii - można przeczytać na stronie fundacji.

Wirtualne adopcje

Osoby, które nie są w stanie przyjąć do swojego domu potrzebującego zwierzaka mogą stać się "wirtualnym opiekunem". Na stronie fundacji znajduje się dział poświęcony wirtualnym adopcjom. Znajdują się tam zdjęcia psów, oraz nick internetowego opiekuna. Osoba taka wpłaca 50 zł na konto fundacji, wysyła meila z imieniem psa, którego chce zaadoptować oraz podpis, jaki ma się ukazać. Zdarza się, że jeden pies ma czterech opiekunów, a inny w ogóle. Na przykład Liskiem, który przeżył wypadek komunikacyjny opiekują się trzy osoby - Aś, Magda i Kłoptuś, Mayechta. Fundacja przesyła opiekunom elektroniczne kartki na każde święta (od podopiecznego) oraz okresowo aktualne zdjęcia.

Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS Dla Zwierząt została zarejestrowana w październiku 2006 roku przez grupę kilku osób, które spotykały na swojej drodze biedne, porzucone psy lub koty. Docelowym pomysłem jest stworzenie azylu dla zwierząt, który zapewni schronienie najbardziej potrzebującym.
Ostatnio Fundacja dołączyła do Koalicji dla Zwierząt, której zadaniem jest walka o przestrzeganie praw zwierząt.

Karolina Kaja Grabowska. Screen ze strony www.niechcianeizapomniane.org / Fot. Poniżej rozmowa z Karoliną Grabowską - prezesem Fundacji Niechciane i Zapomniane - SOS Dla Zwierząt.

Jakiś czas temu skończyły się wakacje. Czy w okresie letnim mieliście państwo więcej pracy?
– Jak najbardziej, ze względu na zwierzęta notorycznie porzucane przez właścicieli. Zauważyliśmy w tym roku, że ludzie pozbywają się rasowych psów, między innymi porzucony był owczarek niemiecki, mops, york. Prawdopodobnie wchodzi obecnie nowa moda na jakąś konkretną rasę...

Podobna sytuacja była z dalmatyńczykami?
– Dokładnie, po premierze bajki wszyscy nagle chcieli mieć takiego psa. A później jak się znudziły zaczęli wyrzucać je na ulicę.Teraz w łódzkim schronisku jest hurtowa ilość jamników do adopcji.

Na czym polegają wasze interwencje?
– Dostajemy sygnały od mieszkańców miasta, że jakieś zwierze jest przetrzymywane w okropnych warunkach i jedziemy to sprawdzić. Ostatnio koleżanki, które wyłapywały bezdomne koty w okolicach szpitala CZMP natrafiły na psy należące do bezdomnych. Była to para psów i sześć szczeniąt; wszystkie żyły w makabrycznych warunkach.

Co się z nimi stało?
– Zabraliśmy je do weterynarza, odrobaczyliśmy, zaszczepiliśmy i dwa starsze mieszkają w budowanym przez nas azylu. Szczeniaki znalazły już nowe domy. Mieliśmy również przypadek bezdomnego pana, który opiekuje się psem zmarłego przyjaciela. Mieszka z nią w "kanciapie" i widać ogromną miłość tej suczki do tego pana i odwrotnie. Problem jednak był taki, że sunia szczeniła się dwa razy do roku, więc wysterylizowaliśmy ją i oddaliśmy temu panu. Pomimo bezdomności właściciel dobrze się opiekuje psem. Sprawę cały czas monitorujemy.

Co robi fundacja aby zmniejszyć skalę zwierzęcych nieszczęść?
– Małymi kroczkami powstaje azyl dla bezdomnych zwierząt we wsi Krępa. Obecnie jest już sześć boksów, docelowo ma być dwadzieścia. Jest problem z wolontariuszami, którzy mogliby dojeżdżać trzy razy dziennie
aby wyprowadzić psiaki, pobawić się z nimi. Planujemy zbudować też stajnie dla koni. Człowiek przed przygarnięciem jakiegokolwiek zwierzaka powinien uzmysłowić sobie jakie ciążą na nim obowiązki; to, że np. pies będzie w domu wiele lat, że trzeba dbać o niego, zarówno psychicznie i fizycznie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Świetnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwolę sobie na poinformowanie zainteresowanych, że Pusia ma już nowy dom :)
Teraz mam innego psa na przechowanie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ spóżniony ale zasłużony

Nawet kilka chwil miłości i opieki danym tym zwierzętom znaczy bardzo wiele

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spróbuję przekonać przeciwników w inny sposób.

Pusia, widoczna na zdjęciu została wyrzucona przez ludzi, gdy zaszła w ciążę. Mieszkała kiedyś w domu z ogrodem. Sześcioro szczeniąt urodziła i wychowała w norze wykopanej przez siebie.
Fundacja uratowała ją i szczeniaki.
Obecnie Pusia przebywa u mnie w domu, i czeka na nowego właściciela. Poznaje pozostałe moje zwierzaki: psa, koty, królika.
Jest bardzo wesoła, uczy się chodzić na smyczy, garnie się do każdej osoby napotkanej na ulicy. Jak ktokolwiek pogłaszcze ją na ulicy to ona z radości tak macha ogonem, że się boję czy jej nie odpadnie;)
Mam z nią jeden problem, muszę pilnować aby nie zjadała wszystkiego co znajdzie na ulicy.

A mogłaby trafić do schroniska. Była wtedy obolała po zabiegu sterylizacji. Nie miałaby tam takiej opieki jak u nas w domu. Zwierzaki przeprowadziłyby w schronisku walkę o przywództwo w stadzie i Pusia mogłaby nie być nawet dopuszczana do jedzenia (osobnik Alfa je pierwszy, dopiero potem reszta, zgodnie z hierarchią).
Mogłaby też tułać się po ulicy, marznąć i szukać po śmietnikach jedzenia dla siebie i dla szczeniaków. Mogłaby się rozmnażać co pół roku.

Myślę, że pobyt w schronisku mógłby spowodować u Pusi problemy natury zdrowotnej, bo po operacji wdało się zakażenie i jedynie nasza interwencja i częste wizyty u weterynarza pomogły nam to zwyciężyć.

Przypomnę, Pusia łasi się do każdego i cieszy się z każdego dotyku, z zainteresowania, więc przekazanie jej do domu w którym będzie jej dobrze i ludzie będą o nią dbać będzie o wiele mniejszym przeżyciem niż pobyt choć jednego dnia w schronisku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja jestem ciekawa, czy przeciwnicy domów tymczasowych zostawiliby kiedykolwiek swojego
zwierzaka na parę dni w schronisku. Bo osobiście wątpię.

Kiedy musimy na jakiś czas wyjechać bez zwierzaka, to zostawiamy go zaufanym ludziom, nigdy nie narażamy go na traumę pobytu w schronisku. I jakoś nie mamy tu skłonności do teoretyzowania, co by było dla niego lepsze. Po prostu w ogóle nie bierzemy tej opcji pod uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna, Margit - chyba jednak nie do końca rozumiecie ideę domu tymczasowego.

Pisałem już o tym, ale powtórzę jeszcze raz, może wyraźniej: do domów tymczasowych trafiają zwierzęta dla których jedyna alternatywa to śmierć przez zagryzienie (jeżeli mówimy o psach ze schoronu), śmierć z rąk dręczyciela (jeżeli idzie o psy z interwencji) bądź śmierć pod kołami samochodu (w przypadku psów znajdywanych na ulicy/przy drodze).

Zresztą, wczytajcie się głębiej w artykuł i informację o tymczasach na stronie Fundacji.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadzam się całkowicie z Lucyną, to wcale nie jest taki dobry pomysł jak się wydaje, wirtualna adopcja owszem, ale nie tymczasowy dom

jestem ciekawa co o tym myślą psi psycholodzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof, swojego psa wzięłam ze schroniska i nadal ma lekkie zaburzenia psychiczne, więc wiem, co to za trauma dla zwierzęcia. Ale wiem również, co znaczy zabranie psa ze schroniska, oddanie go na pewien czas do innego domu, a potem przeniesienie. Może się bać, że znowu go ktoś dalej przekaże i przestać ufać ludziom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uzasadnienie plusa powyżej :}

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszy akapit wprowadza trochę w błąd - jak ktoś nieuważnie przeczytał dalszą część, to może mieć wrażenie, że chodzi o dawanie psiaków na chwilę, na próbę a jak się znudzą to wracają tam skąd przyszły.

Oczywiście nie o to chodzi - mówimy tutaj o psach, które albo wychodzą ze schroniska bo są w strasznym stanie i nie mogą dłużej przebywać w boskie z innymi psami albo o zwierzakach, które trafiają do Fundacji z interwencji i DT (Dom Tymczasowy) jest dla nich jedynym ratunkiem. Generalnie DT jest najczęściej miejscem, gdzie pies może dość do siebie, wyzdrowieć aby być gotowym do oddania do docelowej adopcji. Dlatego też prowadzenie domu tymczasowego to odpowiedzialna i często trudna praca, wymagająca umiejętności zajmowania się "trudnymi przypadkami".
Oczywiście zdarza się często, że taki DT zamienia się w DS (Dom Stały), kiedy opiekunowie bardzo przywiążą się do podopiecznego :}

Oczywiście + za art, bo problem zwierząt bezdomnych pojawia się w mediach niestety prawie wyłącznie przy okazji tragedii i jest bardzo szybko zapominany choć jego skala jest ogromna (tylko trzeba się temu troszkę przyjrzeć i nad tym zastanowić).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.