Pozycja materiału w rankingach:
W Łodzi jest wiele osób, które chciałyby przygarnąć bezdomnego psa lub kota. Często jednak odstrasza świadomość zobowiązania na lata i obawa, że nie będziemy w stanie utrzymać zwierzaka. Łódzka fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla zwierząt proponuje ciekawe rozwiązanie. Można przygarnąć psa… na jakiś czas.
Fundacja opłaca jedzenie dla takiego psa. Pies przebywa w domu z ludźmi - socjalizuje się, dzięki czemu ma większe szanse na znalezienie domu na stałe. - Socjalizacja dla psa zabranego ze schroniska lub od bezdusznych właścicieli jest bardzo ważna - opowiada Adam Szymaniak, weterynarz współpracujący z fundacją. - Pies pozostawiony w schronisku czasem robi się agresywny, nie dopuszcza do siebie człowieka albo popada w apatię - nie chce jeść, nie reaguje na to co się wokół niego dzieje. Okres socjalizacji jest bardzo ważny, zwierzęta uczą się funkcjonowania w otaczającym go świecie. Przyzwyczaja się do pisków hamujących samochodów, hałasów na ulicy, do obecności innych, nieznanych zwierząt oraz ludzi. Agresja ustępuje i pies staje się ufny wobec obcych.
W domu tymczasowym zwierzę przebywa tyle czasu, ile jest potrzeba aby przeprowadzić adopcję. Najczęściej trwa to około miesiąca. Wolontariusz biorący psa do domu tymczasowego musi zapewnić mu należytą podstawową opiekę, a jeżeli zwierzę potrzebuje leczenia, fundacja zobowiązuje się je finansować. Natomiast wolontariusz zobowiązany jest do kontrolowania i prowadzenia leczenia wyznaczonego przez lekarza weterynarii - można przeczytać na stronie fundacji.
Poniżej rozmowa z Karoliną Grabowską - prezesem Fundacji Niechciane i Zapomniane - SOS Dla Zwierząt.Zobacz także:
Artykuły
(69)
Galerie
(39)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 34 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Jestem zafascynowany językiem migowym. Zależy mi aby jak najwięcej osób znało ten język. Dlatego stworzyłem akcję "Cała Polska miga". Szczegóły na stronie www.calapolskamiga.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Ostanówko 03.12.2008 00:38
Pozwolę sobie na poinformowanie zainteresowanych, że Pusia ma już nowy dom :)
Teraz mam innego psa na przechowanie :)
Ewa Krzysiak 24.09.2008 01:13
+ spóżniony ale zasłużony
Nawet kilka chwil miłości i opieki danym tym zwierzętom znaczy bardzo wiele
Krzysztof Ostanówko 21.09.2008 10:29
Spróbuję przekonać przeciwników w inny sposób.
Pusia, widoczna na zdjęciu została wyrzucona przez ludzi, gdy zaszła w ciążę. Mieszkała kiedyś w domu z ogrodem. Sześcioro szczeniąt urodziła i wychowała w norze wykopanej przez siebie.
Fundacja uratowała ją i szczeniaki.
Obecnie Pusia przebywa u mnie w domu, i czeka na nowego właściciela. Poznaje pozostałe moje zwierzaki: psa, koty, królika.
Jest bardzo wesoła, uczy się chodzić na smyczy, garnie się do każdej osoby napotkanej na ulicy. Jak ktokolwiek pogłaszcze ją na ulicy to ona z radości tak macha ogonem, że się boję czy jej nie odpadnie;)
Mam z nią jeden problem, muszę pilnować aby nie zjadała wszystkiego co znajdzie na ulicy.
A mogłaby trafić do schroniska. Była wtedy obolała po zabiegu sterylizacji. Nie miałaby tam takiej opieki jak u nas w domu. Zwierzaki przeprowadziłyby w schronisku walkę o przywództwo w stadzie i Pusia mogłaby nie być nawet dopuszczana do jedzenia (osobnik Alfa je pierwszy, dopiero potem reszta, zgodnie z hierarchią).
Mogłaby też tułać się po ulicy, marznąć i szukać po śmietnikach jedzenia dla siebie i dla szczeniaków. Mogłaby się rozmnażać co pół roku.
Myślę, że pobyt w schronisku mógłby spowodować u Pusi problemy natury zdrowotnej, bo po operacji wdało się zakażenie i jedynie nasza interwencja i częste wizyty u weterynarza pomogły nam to zwyciężyć.
Przypomnę, Pusia łasi się do każdego i cieszy się z każdego dotyku, z zainteresowania, więc przekazanie jej do domu w którym będzie jej dobrze i ludzie będą o nią dbać będzie o wiele mniejszym przeżyciem niż pobyt choć jednego dnia w schronisku.
Marta Wieszczycka 21.09.2008 03:08
A ja jestem ciekawa, czy przeciwnicy domów tymczasowych zostawiliby kiedykolwiek swojego
zwierzaka na parę dni w schronisku. Bo osobiście wątpię.
Kiedy musimy na jakiś czas wyjechać bez zwierzaka, to zostawiamy go zaufanym ludziom, nigdy nie narażamy go na traumę pobytu w schronisku. I jakoś nie mamy tu skłonności do teoretyzowania, co by było dla niego lepsze. Po prostu w ogóle nie bierzemy tej opcji pod uwagę.
Jarosław Miszczak 20.09.2008 20:17
Lucyna, Margit - chyba jednak nie do końca rozumiecie ideę domu tymczasowego.
Pisałem już o tym, ale powtórzę jeszcze raz, może wyraźniej: do domów tymczasowych trafiają zwierzęta dla których jedyna alternatywa to śmierć przez zagryzienie (jeżeli mówimy o psach ze schoronu), śmierć z rąk dręczyciela (jeżeli idzie o psy z interwencji) bądź śmierć pod kołami samochodu (w przypadku psów znajdywanych na ulicy/przy drodze).
Zresztą, wczytajcie się głębiej w artykuł i informację o tymczasach na stronie Fundacji.
Pozdrawiam.
Małgorzata Michnowicz 20.09.2008 14:00
zgadzam się całkowicie z Lucyną, to wcale nie jest taki dobry pomysł jak się wydaje, wirtualna adopcja owszem, ale nie tymczasowy dom
jestem ciekawa co o tym myślą psi psycholodzy?
Lucyna Rozlatowska 20.09.2008 10:24
Krzysztof, swojego psa wzięłam ze schroniska i nadal ma lekkie zaburzenia psychiczne, więc wiem, co to za trauma dla zwierzęcia. Ale wiem również, co znaczy zabranie psa ze schroniska, oddanie go na pewien czas do innego domu, a potem przeniesienie. Może się bać, że znowu go ktoś dalej przekaże i przestać ufać ludziom.
Jarosław Miszczak 19.09.2008 20:13
Pierwszy akapit wprowadza trochę w błąd - jak ktoś nieuważnie przeczytał dalszą część, to może mieć wrażenie, że chodzi o dawanie psiaków na chwilę, na próbę a jak się znudzą to wracają tam skąd przyszły.
Oczywiście nie o to chodzi - mówimy tutaj o psach, które albo wychodzą ze schroniska bo są w strasznym stanie i nie mogą dłużej przebywać w boskie z innymi psami albo o zwierzakach, które trafiają do Fundacji z interwencji i DT (Dom Tymczasowy) jest dla nich jedynym ratunkiem. Generalnie DT jest najczęściej miejscem, gdzie pies może dość do siebie, wyzdrowieć aby być gotowym do oddania do docelowej adopcji. Dlatego też prowadzenie domu tymczasowego to odpowiedzialna i często trudna praca, wymagająca umiejętności zajmowania się "trudnymi przypadkami".
Oczywiście zdarza się często, że taki DT zamienia się w DS (Dom Stały), kiedy opiekunowie bardzo przywiążą się do podopiecznego :}
Oczywiście + za art, bo problem zwierząt bezdomnych pojawia się w mediach niestety prawie wyłącznie przy okazji tragedii i jest bardzo szybko zapominany choć jego skala jest ogromna (tylko trzeba się temu troszkę przyjrzeć i nad tym zastanowić).
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)