Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17879 miejsce

Przygoda z PKP

Sytuacja polskiej kolei jest tragiczna. Brak odpowiedzialności wydaje się być główną przyczyną obserwowanej fatalnej jakości obsługi pasażerów i braku zapewniania bezpieczeństwa podróży...

Dworzec PKP, zdezelowana, cuchnąca stacja Katowice, godzina 16.50 komunikat dobiegający z dworcowych głośników: "Pociąg pośpieszny "Ślązak", z Przemyśla do Zielonej Góry/Zgorzelca opóźniony 15 minut...".

Godzina 17.12 opóźniony pociąg ku zdziwieniu oczekujących pasażerów, wjeżdża na peron. Zdezorientowani "szczęśliwi" posiadacze biletów wypytują się nawzajem czy to aby na pewno właściwy skład, bo ponownego komunikatu szanowna pracownica PKP nie podała. Po upewnieniu się, że wszystko się zgadza, pasażerów dopada kolejne uczucie - niedowierzanie. Czy po to stałem 20 minut w niekończącym się ogonku do kasy kupując bilet na pociąg pośpieszny drugiej klasy, aby wsiąść do piętrowego wagonu pozostawiającego wiele do życzenia zarówno w kwestii bezpieczeństwa jak i komfortu podróży? W środku wagonu ludzie siedzący na torbach, w komfortowej wersji trzymający bagaż między nogami lub na kolanach. W trakcie podróży każde wyjście na przykład do toalety wiąże się z niebezpiecznym slalomem między współpasażerami i ich bagażami, w pędzącym pociągu, którego otwarte drzwi wejściowe grożą wypadnieciem. Przy większych prędkościach w wagonie pasażerów dochodzi zapach spalenizny, czy to awaria, czy pali się pociąg? W pewnym momencie pojawia się konduktor, którego poznać można jedynie po identyfikatorze, ponieważ postawą jaką wykazuje oraz strojem bardziej przypomina osobę, której sytuacja życiowa zmusiła do pomieszkiwania na dworcu. Ów konduktor zapytany o opisaną sytuację, w jakiej znajdują się pasażerowie, odpowiada zdawkowym: "Ja za to nie odpowiadam, to nie moja wina". Po czym obrażony odchodzi. Poza wieloma pytaniami jakie rodzą się w głowie pasażerów dominuje jedna: jako pasażer do kogo mam się zwrócić z problemem odnośnie niewywiązania się z umowy?

To nie jest wyssana z palca, podbarwiona przygoda z PKP, to faktycznie miało miejsce i jest to jedna z wielu tego typu sytuacji, z jakimi możemy się zetknąć korzystając z usług polskich narodowych kolei. Właśnie, każdy kto zakupi bilet na pociąg i pragnie skorzystać z przewozu, jest nikim innym jak usługobiorcą. Płaci i oczekuje zaspokojenia potrzeby przez usługodawcę, czyli w tym przypadku PKP. Należy podkreślić jasno i wyraźnie - niezwykle często PKP nie wywiązuje się z umowy jaką zawiera z pasażerem! Jak powinno być ukarane za takie traktowanie swoich klientów?

W tym momencie dochodzimy do sedna problemu. Cytując ponownie słowa konduktora: "ja za to nie odpowiadam, to nie moja wina" rodzi się pytanie, kto za obecną sytuacje w PKP odpowiada. Kto jest winny? Korzystając, z pozostawiających wiele do życzenia, usług polskich kolei można domniemać, że nikt w tymże przedsiębiorstwie za nic nie odpowiada, ponieważ PKP nie zatrudnia osób decyzyjnych, które byłyby rozliczane za osiągnięcia w związku z wynikami swojej pracy. Pasażerowie nie zmienią zdania dopóki sytuacja się nie poprawi, a w oczekiwaniu na Euro 2012 można przypuszczać, dojdzie w czasie mistrzostw dojdzie do kompromitacji PKP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.