Facebook Google+ Twitter

Przyjaźń a miłość

W osiągnięciu szczęścia pomaga nam wiele osób, ale jak nazwać tą najbliższą naszemu sercu osobę?

Instynktownie szukamy swojej drugiej połowy, niezależnie od tego jakiej jesteśmy płci. Szukamy kogoś, kto będzie nas wspierał w każdej sytuacji, pomagał w ciężkich chwilach i po prostu spędzał z nami czas. Ale czy to ostatecznie można nazwać miłością? Czym odróżnić prawdziwą przyjaźń od miłości?

Wielokrotnie spotykamy na swojej drodze życia osobę, która myśli podobnie jak my, ma podobne zainteresowania. Chcemy z nią spędzać jak najwięcej czasu, lubimy jej śmiech, lubimy, gdy jest przy nas, możemy z nią porozmawiać na rozmaite tematy. Otwieramy przed nią swoją dusze, bez obawy oto, że zostaniemy wyśmiani czy wzgardzeni. Możemy nawet pomilczeć, bez tej typowej „niezręcznej ciszy”, nie czuć obowiązku ciągłej rozmowy. Ale znowu powstaje pytanie, czy to miłość czy przyjaźń? Gdzie kończy się granica między przyjaźnią a miłością i partnerstwem? A może przyjaciel może stać się także partnerem? Uważam, że dla każdego z nas jest to sprawa indywidualna.

Ze starych książek i historii wyłania się obraz szczęśliwej, żyjącej z zgodzie i harmonii, rodziny. Nie dowiemy się jednak z żadnej lektury jak powinien wyglądać prawdziwy, partnerski związek, co jest w nim najbardziej potrzebne i czy nie opiera się tylko na fizycznych aspektach?

Jak wiadomo zaspokojenie pożądania można porównać do nasycenia głodu. Czy łączenie się ludzi w pary, wiąże się tylko z seksem i chęcią zaspokajania swojego pożądania. Czy w obliczu tego instynktu wszystko inne schodzi na boczny tor? Kolejne pytanie jakie mi się nasuwa to, czy bez seksu związek może przetrwać? Jeżeli pary są ze sobą szczęśliwe, czerpią przyjemność z samego przebywania z partnerem, to czy koniecznie trzeba uprawiać seks? Czy jest on nam naprawdę potrzebny? Według psychologów, łączenie się w pary to instynkt,który ma służyć przekazaniu swoich genów. Pożądanie jest w takich związkach siłą napędową. Wydaje mi się, że taki związek jest pusty i bardzo „samolubny”. Niestety nasz świat w większości jest tak zbudowany. Na szczęście są tez pary, którym wystarcza partnerstwo i bliskość. Ich związek nie jest zdominowany przez cielesne pożądanie.

Dlatego zachęcam wszystkich do przemyślenia, czego oczekujecie w sferze emocjonalnej od związku, czego potrzebujecie wy sami, a co chcielibyście dać drugiej osobie i starajcie się to zrealizować. Kierujcie się własnym planem, i szukajcie osoby, która ma podobny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

No i proszę, jak pięknie wyrażamy złożoność homo sapiens. Jest jeszcze biologia, albo tzw chemia, albo fizyka, czyli nadawanie na tych samych falach...Przypomina mi to zdumiewającą równowagę Kosmosu, o której mówią, że kiedyś się skończy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, ja uważam to za całkowity przypadek :)

Ja np z moim mężczyzną tworzyliśmy bardzo długo parę przyjaciół. Natomiast po latach zdecydowaliśmy się na związek. Po 2 latach zaczęły się liczne nieporozumienia i sprzeczki, co bardzo osłabiło więź, stoimy w kropce, ponieważ związek nie ma już takich emocji jak kiedyś, a przyjaźń w tym wypadku byłaby co najmniej nie zręczna (zwierzanie się przyjacielowi z aktualnych problemów czy uniesień z aktualnym partnerem).

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i znów zamknęłam , całkiem niechcący, tę interesującą tu rozmowę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Honorato, Mnie się wydawało, że Pani artykuł doskonale koleruje z alegorią w podanym przeze mnie linku. Po prostu wyraża moj głos w dyskusji na temat przez Panią poruszony. Nie widzę potrzeby powtarzania się, gdy już o tym mówiłam.
Uważam , że przyjażń i miłość to dwa skarby , które koniecznie wymagają pilęgnacji bez , której po prostu usychają aczkolwiek nie umierają. Jeśli przyjażń nie jest sztuczną namiastką , to jest i trwa wiecznie, bez względu na wichry, burze i błyskawice z piorunami.
Natomiast związek dwojga ludzi, których łączy i przyjażń i miłość, lub na odwrót, ma szanse na dozgonne szczęśliwe pożycie. Znam jednak i przypadki, że gdy miłość się skończyła została przyjaźń. Natomiast odwrotnie nie spotkałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze, widzę, że zainteresował państwa mój tekst :)



Autoreklama w komentarzach pani Barbaro?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwolę sobie przypomnieć moją opowiastkę o przyjaźni bezwzględnej.
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Pozdrowienie dobranocki Wszystkim w wątku komentarzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato :)
Udowadnianie tezy, którą tak pięknie wywiodłaś wykreśliłoby sens wielu subtelności.

Alino :)
Jeżeli seksualność wiąże się z ekonomią - to nie dziwne, że z czasem może stać się przeszkodą w relacjach partnerskich.
Małżeństwo z miłości, nawet w biedzie, tak uskrzydla, że potrafi wyzwolić motywacje do osiągnięć ekonomicznych w związku.
W drugą stronę to nie działa. Małżeństwo bez miłości, przy największym majątku bytu finansowego, brakiem subtelności współrozumienia i współodczuwania skutkuje stresem, który do ruiny może doprowadzić największe majątki.

;)
"Majątek małżeństwa składa się: z tego co mężowi udało się zaoszczędzić i z tego, co żonie nie udało się wydać."
/Lucjan Kydryński/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po co instynkt skoro jest socjal ?;p...a tak swoją drogą to myślę, że mamy w UE syndrom wyjałowienia społeczeństwa...niedługo będziemy się przedstawiali, a spytać o płeć będzie wypadało tylko po paru piwach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem polega nie na tym, że seksualność człowieka w jakichś sposób przeszkadza w związku, jakoby miała zdominować i zniszczyć więź duchową między dwojgiem ludzi. Takie niebezpieczeństwo rzeczywiście czasem może wystąpić, ale rzadko. Sądzę, że zagrożeniem dla miłości między kobietą a mężczyzną jest pożądanie nie cielesne ale ... materialne. Chciałam napisać "kiedyś" ale napiszę "od zawsze" tak było, że człowiek mógł być atrakcyjny wewnętrznie, zewnętrznie lub... materialnie. I może chłopak/ dziewczyna być ucieleśnieniem wszelkich cnót duchowych, może być ponętny/-a fizycznie niczym ...Brad Pitt czy Scarlett Johansson ale to wszystko na nic - nie będzie atrakcyjny, jeżeli jest słaby "ekonomicznie". Roi się w dzisiejszych czasach od młodych mężczyzn / kobiet niezdecydowanych na trwały związek, bo oczekują na spotkanie kogoś bardziej atrakcyjnego "ekonomicznie". To jest zagrożenie. Czasem wolą pozostać samotni niż związać się z kimś niezamożnym. Nawet "instynkt, który ma służyć przekazaniu genów" nie działa w tym momencie. Dobieranie się ludzi z uwzględnieniem zasobności portfela jest zagrożeniem dla miłości w sferze duchowej i cielesnej. Oczywiście mówię tu o świadomym i celowym postępowaniu ludzi. Nie mam na myśli tych, którzy szukają drugiej połówki, a z wielu obiektywnych przyczyn jej nie znajdują, bo to jest zupełnie inny temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.