Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22951 miejsce

Przyjaźń w partii Eureko

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-10-14 11:07

W cieniu ujawnionej afery hazardowej, która może kosztować budżet państwa pół miliarda złotych - niemal bez echa przeszedł fakt, iż rząd Donalda Tuska lekką ręką ofiarował prywatnej zagranicznej spółce, co najmniej pięć miliardów złotych.

A co jeszcze zabawniejsze - ci, którzy odnotowali ten akt niezwykłej szczodrobliwości, dość jednogłośnie okrzyknęli go sukcesem rządu. Nawiasem mówiąc, koszt ugody z Eureko będzie tak naprawdę dużo większy. Ale o tym za chwilę.

W odróżnieniu od afery hazardowej, która jest prosta, zerojedynkowa i świetnie się prezentuje w tytułach – po dziesięciu latach od rozpoczęcia prywatyzacji PZU, mało kto ma choćby mgliste pojęcie, o co w niej chodziło. Ponurym paradoksem afery PZU jest fakt, iż liczba skandali, które się na nią złożyły, działa na korzyść jej autorów i beneficjentów. Kiedy cały proces jest jednym ciągiem nieprawidłowości, nadużyć i naruszeń przepisów, z których połowa z mocy prawa winna owocować nieważnością umowy – trudno w tej dżungli dojrzeć prawdziwy kształt przekrętu.

Ci, którzy postawili sobie za cel zdekonspirowanie afery, wpadają w retoryczną pułapkę, i zamiast trzymać się podstawowych faktów, dorzucają coraz to nowe informacje, wytwarzając w umyśle odbiorców biały szum, tym bardziej irytujący, że egzaltowany. Coraz trudniej zrozumieć, o co chodzi i opinia publiczna, zwykle tak skora do ferowania wyroków, traci grunt pod nogami, bo nie wie, kogo winić – więc przestaje się interesować sprawą. A jak nie interesuje się nią opinia publiczna, to zainteresowanie tracą także politycy, obojętność polityków rodzi desinteressement organów ścigania i w efekcie cała sprawa nikogo już tak naprawdę nie obchodzi. Dlatego warto przypomnieć – w największym skrócie – fakty, które złożyły się na to bezprecedensowe w historii III RP szalbierstwo.

W 1999 roku rząd Jerzego Buzka upoważnił swojego ministra skarbu, Emila Wąsacza, do sprzedania 30 do 40 proc. akcji grupy PZU poważnemu inwestorowi branżowemu, który pomoże w rozwoju i restrukturyzacji firmy, co przygotuje ją, w ciągu trzech lat, do wejścia na giełdę. Aby uzyskać jak najlepszą cenę, Rada Ministrów zezwoliła Wąsaczowi na dokapitalizowanie PZU akcjami Banku Handlowego. Inwestor branżowy – lub grupa z udziałem takiego inwestora – miała kupić 30-40 proc. akcji i uzyskać proporcjonalny do zakupu wpływ na zarządzanie PZU. Minister zapewnił Sejm, że rząd nie zobowiązuje się wobec inwestora do niczego więcej – a szczególnie, do sprzedawania mu dalszych pakietów akcji PZU. Następnie minister Wąsacz sprzedał PZU konsorcjum złożonemu z Eureko i BIG Banku Gdańskiego. Dziś trudno już nawet wyliczyć wszystkie powody, dla których transakcja ta nie powinna była dojść do skutku, ale oto najważniejsze:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.