Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27729 miejsce

Przyjaźni Niemcy, agresywni Słowianie. I Żydzi

Temat polskiego antysemityzmu powraca jak bumerang, bo daje wdzięczną okazję dla naturalnej ekspozycji żydowskiego poczucia krzywdy. Gazeta Wyborcza i kanał ZDF bezwględnie eksploatują brak wzajemności między Polakami i Żydami.

 / Fot. Youtube/UfaFictionPolacy nie potrafią przebić się z informacją o własnym narodowym punkcie widzenia na stosunki polsko-żydowskie przed, w trakcie i po II wojnie światowej.

Ponieważ - mimo wszystko - dysponujemy narodowym potencjałem historycznym, od czasu do czasu skrzy. Ktoś się nie zgadza z treściami podręcznika holokaustowego, finansowanego przez MSZ, ktoś protestuje przeciwko szkalowaniu AK-owców przez niemiecką telewizję, ktoś jeszcze i to nie byle kto, bo prof. PAN, obiektywizuje sytuację w żydowskim getcie w latach wojny.

Wtedy Gazeta Wyborcza podnosi łeb i warczy na publikatory, które odważyły się komunikować stanowisko nieżydowskie.

Zapał cenzorski rodziny Michników (jeśli redakcję traktować jako jedną wielką rodzinę) jest znany. Coś, co nie zostaje opublikowane, nie istnieje. Ta strategia skutkuje. Ale czasami, choć bardzo rzadko, zawodzi. Taką wpadką z perspektywy GW była publikacja dysydenckiej wypowiedzi w czasopiśmie Focus. W dodatku do popularnego magazynu "Focus Historia ekstra", poświęconemu 70. rocznicy powstania w warszawskim getcie pojawiła się opinia prof. PAN Krzysztofa Jasiewicza, który powiedział, że "na Holokaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów".

Czytaj więcej: Spękane sąsiedztwo: dwugłos o antypolonizmie Maćka Stuhra

Gazeta Wyborcza symuluje istnienie albo nieistnienie opinii eksperckiej. Komentarz uczonego, który dotarł do odbiorców należy do tej drugiej symulacji i nie powinien - zdaniem redaktorów z Czerskiej - ujrzeć światło dzienne.

W Polsce istnieje niemała grupa historyków identyfikująca się z polskim punktem widzenia. (Dwa lata temu Agora wściekle zaatakowała Ewę Kurek, która ośmieliła się opisać autodestrukcję getta w pracy "Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945").

Jest również grupa historyków, która nie identyfikuje się z polskim punktem widzenia i punkt widzenia tej drugiej grupy historyków jest raczej żydowski, o ile przyznajemy, że postrzeganie rzeczywistości historycznej może być nasycone emocjami etnicznymi. Mówimy wszak o historykach niemieckich, rosyjskich albo polskich i o różnicach w ich poglądach.

Sam Jasiewicz odniósł się bezpośrednio do fałszowania historii:

*"Owe bzdury i dane z sufitu o Żydach zamordowanych głównie przez polskich chłopów to właśnie projekcja zmierzająca do ukrycia największej żydowskiej tajemnicy. Otóż skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, » co się działo na obrzeżach Zagłady «, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu".

Jak to jest możliwe, żeby fundamentalny wniosek historyczny został pominięty?

* "Żydów zaślepia ich nienawiść i chęć odwetu. To podstawowy powód, dla którego zasilili aparat bezpieczeństwa bolszewii, potem sowiecki na Kresach i wreszcie UB po wojnie. Mam wrażenie, że człowiek w miarę wykształcony i średnio bystry zorientuje się, że niekoniecznie relacja żydowska jest prawdziwa. Że wywód badacza żydowskiego nie zawsze jest mądrzejszy. I że jeśli jakiś badacz nie podziela tego poglądu, to wcale nie musi być antysemitą pozbawionym empatii".

* "Grupę badaczy nieżydowskich, która się identyfikuje z etosem żydowskim, złośliwie nazwałbym ludźmi intelektualnie ułomnymi. Często jest to spowodowane manierą stosowania nadmiernego krytycyzmu w stosunku do rodaków, przy bezkrytycznym stosunku do dywagacji żydowskich, z nadzieją, że to pomoże im w karierze. Ja bym wybrał Polskę".

*"Jest też problem badaczy żydowskich, którzy ukrywają, że są Żydami, i udają, że są np. Polakami, Francuzami czy Węgrami".

Czytaj więcej: Prof. Shoeps: Jestem Żydem i mam prawo do swojego punktu widzenia

Gazeta lansuje taką symulację, że nie istnieje polaryzacja polsko-żydowska, że stan oskarżenia Polaków jest jedyną, całkowicie obiektywną i słuszną opinią ekspercką.

Gdy ta symulacja pada, rodzą się wątpliwości i pytania. Trzeba rozstrzygnąć, kto ma rację. Tego nie chce "rodzina" Michnika i to ją niepokoi.

Na treść wypowiedzi profesora możemy sobie wyrobić samodzielny pogląd. Warto zaglądnąć przede wszystkim do oskarżycielskiego artykułu Gazety.

W telewizji ZDF lansowano - rzecz jasna - opinię historyków zidentyfikowanych z żydowskim "punktem widzenia", że AK było zasiedziałe przez antysemitów. Ale co to znaczy antysemityzm? Polacy wiedzą, na czym polegał AK-owski antysemityzm. To była wrogość panująca między dwoma narodami.

Antysemityzm i antypolonizm unosił się nad stosunkami polsko-żydowskimi, jako nieodzowna konsekwencja rywalizacji o zasoby. Sytuacja jak najbardziej porównywalna ze współczesną geopolityką żydowsko-palestyńską.

Przemoc medialna stosowana na Polakach sprowadza się do zrównania tego antysemityzmu z czynnymi aktami zbrodni. Film wyemitowany przez ZDF sugeruje, że przedwojenna wrogość jest tym samym co zgoda na zbrodnię, udział w zbrodni i jej inicjowanie. De facto zrównał "spokojnych i zwyczajnych" Niemców ze Słowianami, którzy byli ich ofiarami. Notabene pierwszym, który poważył się na tę historyczną redefincję był Claude Lanzmann, autor filmu Shoah.

Czytaj więcej: Obcy w ekonomii, polityce i na wojnie

Katoliccy Polacy mentalnie, organizacyjnie i w jakikolwiek inny zbiorowy sposób nie mieli udziału w hitlerowskiej zbrodni. Nie przemilczeli jej jak Żydzi amerykańscy, nie byli wobec niej bierni, bo pomagali Żydom a polskie elity stanęły solidarnie po ich stronie w konflikcie z Niemcami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

A propos... manipulowania historią przez Niemców - całe to ich "wybielanie", świadome zrzucanie winy lub dzielenie się odpowiedzialnością za wybuch i skutki II wojny światowej z prawdziwymi ofiarami, można śledzić na stronie www.germanipulate.com

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, trafiła Pani dwa razy w dziesiątkę. Moje gratulacje. Nie będę jednak dyskutował tu dalej. Raz - napisała Pani już wszystko, co należy. Dwa - mam na razie inne pilne i ważne zajęcia. Do zobaczenia w końcu tygodnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniałym przykładem, że mogło być inaczej, jest postać Józefa Sarego - wybitnego krakowianina, ogromnie szanowanego przez mieszkańców przedwojennego miasta.
Proszę spojrzeć, jak go żegnali: http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/78197/
A nigdy nie odcinał się od swych korzeni, przewodniczył zresztą Radzie Naczelnej Zjednoczenia Polaków Wyznania Mojżeszowego Ziem Polskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Długo się zastanawiałam nad Pani pytaniem.
Trudno mi na nie odpowiedzieć, nie mając obszernej wiedzy historycznej na temat stosunków polsko-żydowskich na przestrzeni dziejów. W moim odczuciu to wielowiekowe życie "obok" (nie tylko w Polsce) w dużej mierze wiązało się z niechęcią Żydów do asymilacji. Obcy zawsze budzi nieufność, w tym przypadku potęgowaną przez odmienność (wiary, języka, obyczajów, typu urody etc.) Można tę nieufność rozwiać, poznając się nawzajem, ale o to właśnie było trudno. Rodziły się uprzedzenia, których nie miał kto rozwiać. Dawało to wspaniałe pole do popisu dla antyżydowskiej propagandy.
W okresie międzywojnia wśród polskich Żydów 85 procent stanowili Żydzi ortodoksyjni, głównie chasydzi. Wielu z nich nie mówiło po polsku. Żydzi zasymilowani, często wybitni obywatele polscy, jako bezwyznaniowcy żyli z kolei poza nawiasem żydowskiej społeczności. Znów zabrakło punktów stycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Schindler też był Żydem, jak wielu wysoko postawionych hitlerowców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani i Marcin piszecie o wzajemności. I tej - wiem - brakuje. Ale ja pytam, zresztą za innym wielkim myślicielem - psychologiem, czy Polacy kiedykolwiek udzielili gościny serdecznej Żydom. Czy my od przedwojnia zrobiliśmy im miejsce. Czy nie jest czymś destruktywnym, że miliony naszych sąsiadów, a niech będzie - wrogów zginęli a my ciągle jesteśmy obok, a nie z nimi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Miłko, ja coraz częściej mam ochotę zapytać, czy w sercach Żydów jest miejsce dla tych, którzy ratowali ich przodków...
Na liście Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata figuruje najwięcej Polaków. Mimo to, zdaniem profesora Moshe Zimmermanna (szefa Instytutu Historii Niemiec na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie), "młodzież izraelska widzi w Polakach ludzi drugiej kategorii, postrzega ich jako potencjalnych wrogów".

Pozwoli Pani, że zacytuję Bronisława Wildsteina:
"Obcy, w tym wypadku Niemcy, naznaczając Żydów, zaspokajają potrzebę kozła ofiarnego. Wszystko to pozwalało nie tylko znosić koszmar dziejącego się na oczach miejscowej ludności holocaustu, ale niekiedy korzystać ze stwarzanych przezeń okoliczności np. przywłaszczając sobie bezpańskie, bo pożydowskie (właściciele, jeśli nie zostali zabici, to właściwie byli skazani na śmierć, zniknęli) mienie. Zaczyna szerzyć się bandytyzm, którego główną ofiarę stanowić będą Żydzi. Są bezbronni, nie mają się do kogo odwołać, a oprawcy przyzwyczaili się do ich dehumanizacji.

Z tych powodów wśród Polaków, w czasie holocaustu częściej niż w czasach pokoju trafiały się postawy naganne, przestępcze, a nawet zbrodnicze wobec Żydów. Nie miały one nic wspólnego z narodową specyfiką, a odzwierciadlały uniwersalne mechanizmy ludzkich zachowań. Nie mamy ciągle pełnych, wiarygodnych danych na ten temat, ale nawet te, którymi dysponujemy potwierdzają ponurą prawidłowość, której innymi obliczami był wzrost pospolitej przestępczości w trakcie wojny i bezpośrednio po niej, większa skala obojętności na zło itp. Tylko że wszystkie dane, które posiadamy z krajów o podobnych w czasie wojny losach pokazują identyczny stan rzeczy.

Z drugiej jednak strony nie została opisana skala pomocy, którą Polacy nieśli Żydom, a która wydaje się imponująca. Zwłaszcza, jeśli przypomnimy warunki, w jakich się to działo i cenę, którą płacili za to wielokrotnie nieznani do dziś, anonimowi bohaterowie. Liczba polskich drzewek symbolizujących pomoc dla Żydów w Yad Vashem jest imponująca i stanowi zdecydowanie największą narodową sekcję. Można uznawać, że ponieważ holocaust dokonywany był głównie w Polsce, to i statystycznie liczba ludzi zaangażowanych w pomoc Żydom winna być większa, ale i tak zjawisko to przeciwstawia się stereotypowi polskiego, zbrodniczego, wojennego antysemityzmu.

To bardzo znamienne, że w kulturze masowej utrwalona została dzięki filmowi Stevena Spielberga postać dobrego Niemca, Oscara Schindlera, podczas gdy Polacy występujący w kontekście holocaustu w świadomości międzynarodowej malowani są zdecydowanie czarną barwą."

W nawiązaniu do ostatniego akapitu przypomnę postać Henryka Sławika, któremu zawdzięcza życie ok. 5 tysięcy Żydów. W odróżnieniu od Schindlera, nie czerpał korzyści z ich pracy. W odróżnieniu od niego swoją działalność przypłacił życiem - zginął w Mauthausen-Gusen. I w odróżnieniu od "dobrego Niemca" odszedł w zapomnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja bym zadała pytanie: czy jest w naszych sercach miejsce dla żydowskich ofiar, które zamieszkiwały Polskę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli tak to analogia z Konecznym jest trafna. Koneczny zakładał sprzeczność między koncepcją cywilizacji według judaizmu i chrześcijańskiej.

I teraz należałoby się zastanowić czy owi autorzy źródła owej sprzeczności widzieli w religii, etyce indywidualnej, społecznej, w dystrybucji interesów ekonomicznych i celów politycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z Konecznym bym tego nie porównywała. Wg samego autora "Celem niniejszej pracy jest przedstawić stanowisko Kościoła w sprawie żydowskiej i niebezpieczeństwa żydowskiego w dawnej, przedrozbiorowej Polsce na podstawie źródeł ustawodawstwa Kościoła Polskiego, będącego zarazem wykonaniem odpowiednich konstytucji papieskich, dekretów i kanonów powszechnego prawa kościelnego."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.