Facebook Google+ Twitter

"Przyjeżdża orkiestra" - izraelska opowieść w klimacie Kusturicy

"Przyjeżdża orkiestra" to ciepła, utrzymana w stonowanych barwach, opowieść o tworzeniu relacji z drugim człowiekiem ponad barierami uprzedzeń, kultury i języka. Eran Kolirin w swoim obrazie opowiada o ludziach zagubionych na pustyni życia i cierpiących samotność.

Plakat filmu "Przyjeżdża orkiestra" / Fot. Materiały dystrybutoraReprezentacyjna orkiestra aleksandryjskiej policji przybywa do Izraela, aby dać koncert na uroczystym otwarciu Centrum Sztuki Arabskiej. Ponieważ nikt nie odbiera ich z lotniska, postanawiają sami dotrzeć na miejsce. W wyniku pomyłki, zamiast znaleźć się w centrum kulturalnym, trafiają do małego izraelskiego miasteczka ukrytego pośród piasków pustyni. Ponieważ właściwy autobus odjeżdża dopiero następnego dnia, korzystają z gościny miejscowych. Okazuje się, że granice języka nie ograniczają wcale porozumienia, a przeżywane emocje i pragnienia są niezależne od kultury. Pomimo iż narody - arabski i żydowski - trwają w konflikcie, ich przedstawiciele potrafią zbudować wątłą nić porozumienia.

Gościnna i bezpośrednia Dina (Ronit Elkabetz), która od razu zaprasza orkiestrę do siebie, próbuje przebić się przez twardą skorupę otaczającą dyrygenta orkiestry Tawfiqa (Sasson Gabai). Mężczyzna wydaje się być szorstki i pozbawiony jakichkolwiek emocji. Pomimo poddańczej uległości jednego ze swoich muzyków, nie pozwala mu dyrygować orkiestrą, a najmłodszego członka orkiestry - Khaleda (Saleh Bakri) traktuje jak nieposłuszne dziecko. Jednak jak się potem okazuje, pod oschłością wobec świata Tawfiq ukrywa osobisty dramat. Dina też nie wydaje się być szczęśliwa - całe życie spędziła w tym zapomnianym miasteczku, a po rozwodzie z mężem nie potrafi się zaangażować w żadną relację emocjonalną i ogranicza się do przygodnych kontaktów. Dla równowagi Kolirin zbudował zabawną postać Khaleda - przystojnego młodzieńca, bez skrupułów uwodzącego każdą napotkaną kobietę. To właśnie on staje się nauczycielem nieśmiałego żydowskiego chłopca, który na widok kobiet słyszy w uszach szum morza. Jest też przyjaciel Diny, do którego żona ma wieczne pretensje i który z tęsknotą patrzy na wiszący na ścianie portret roześmianej pary młodej.

Gadatliwa i bezpośrednia Dina w rozmowie z nieśmiałym oraz szorstkim Tawfiqem. / Fot. Materiały dystrybutoraW obsadzie "Przyjeżdża orkiestra" znalazły się osoby, zapewne nieznane polskiemu widzowi i w większości mające małe doświadczenie aktorskie. Możliwe, że właśnie to zaważyło na sukcesie filmu. Gra aktorów jest bardzo naturalna, widz ma wrażenie, że są oni po prostu sobą. Nawet ich komunikacja w języku angielskim - obcym dla obu stron - wypada bardzo prawdziwie. Moją szczególną uwagę zwróciła Ronit Elkabetz, grająca bardzo ekspresywnie Dinę. Pomimo już niemłodego wieku aktorka nadal zachwyca tajemniczą urodą.

Obraz Erana Kolirina składa się ze scen o różnym nastroju. W pewnych momentach, jak podczas obserwowania nauki uwodzenia udzielanej przez Khaleda, nie można opanować wybuchu śmiechu, zaś w innych, kiedy Tawfiq opowiada o swojej przeszłości, trudno odgonić smutek. Dzięki temu film nie staje się jedynie ciepłą, nierealistyczną opowiastką, kuszącą naiwnym optymizmem, ale pokazuje różne barwy życia. Niewątpliwym atutem "Przyjeżdża orkiestra" są fenomenalne zdjęcia. Mnie pozostała w pamięci pusta droga o zmierzchu, nad którą górują linie wysokiego napięcia. Nie można zapomnieć o uzupełnieniu obrazów w postaci muzyki, budującej klimat każdej sceny.

Jeżeli moja pełna ciepłych słów recenzja nie jest wystarczającym powodem, by udać się do kina, najlepszą rekomendacją może być informacja o zdobyciu przez film Kolirina nagrody w Cannes oraz wyróżnienia przyznanego przez publiczność Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. Ta oryginalna, pełna humoru historia jest wspaniałą propozycją w repertuarze kinowym nie tylko na zimowe wieczory.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Trochę się nie zgadzam z autorką. Po pierwsze tytuł. Z klimatem filmów Kusturicy, ten ma jedynie wspólny motyw orkiestry. w Moim przypadkunie było ani jednego wybuchu śmiechu podczas projekcji, a zaledwie kilka uśmiechnięć. Natomiast co do zdjęć z filmu - racja na tle filmów z szybką akcją, obróbką cyfrową, mnóstwem efektow specjalnych, spokojne, statyczne, proste kadry mogą się wydawać fenomenalne. Zgadzam się, co do postaci - sympatyczne i ciekawie budują "wątłą nić porozumienia", lecz slabo opisane psychologicznie. Film dobry, ale bez ochów i achów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Trzeba zobaczyć. Dzięki za info

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.