Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Przyjmijmy zasadę minimum tolerancji...

Pozycja materiału w rankingach:

45323 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 22pkt

Oceń:

Przyjmijmy zasadę minimum tolerancji...


Głos w dyskusji o tolerancji, na podstawie orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie obecności krzyży w szkołach.

Pomnik Ofiar Czerwca 1956, znany również jako Poznańskie Krzyże, projektu rzeźbiarza Adama Graczyka i architekta Włodzimierza Wojciechowskiego. / Fot. PAP/Adam CiereszkoJesteśmy świadkami nieco wymuszonej „dyskusji” (w istocie pohukiwania) dotyczącej krzyży w szkołach, a w istocie w instytucjach, w Parlamencie, w całej przestrzeni publicznej. Zdumienie wywołuje fakt, że obrońcy krzyży w naszym kraju nie dostrzegają oczywistych, zdawałoby się, w obecnych czasach faktów.

W istocie debata ta dotyczy pojmowania przestrzeni publicznej; dotyczy także miejsca każdego Polaka w tej przestrzeni. Idzie więc o to, czy ta przestrzeń ma być zdominowana przez jakąś większość, która, na podstawie siły, czy swoich nieformalnych wpływów, może narzucać
mniejszościom swoje symbole; czy, przeciwnie, przestrzeń ta jest wspólna dla wszystkich Polaków, i jako taka, powinna być wyłączona spod wpływów jakiejkolwiek z grup światopoglądowych? Czy większość musi w każdym miejscu utwierdzać się w swoich ideowych wyborach, czy może dopuścić wyłączenie pewnych miejsc spod symbolicznej gry, i pozostawić je w tejże symbolicznej neutralności?

Moim zdaniem nadchodzi w naszym kraju czas zupełnego zmęczenia walką i rywalizacją w każdym miejscu, w każdej sytuacji, walką toczoną w każdej dogodnej chwili. Mam przekonanie, że gdybyśmy pozwolili wypowiedzieć się większości Polaków bez „podkręcania” emocjonalnego kogokolwiek, zgodziliby się z moim przekonaniem, że istnieje pewna przestrzeń wspólna; przestrzeń, w której nie powinniśmy toczyć wojen ideowych, ani żadnych innych.

Przestrzenią tą jest, siłą rzeczy, przestrzeń instytucji państwowych, należących do wszystkich obywateli. Wierzę, że przebije się do zbiorowej świadomości myśl - wszyscy Polacy powinniśmy czuć się w miejscach publicznych "u siebie"; nikt, nawet przedstawiciel najbardziej egzotycznego nurtu światopoglądowego (o ile jest pokojowy), nie powinien czuć się w kontakcie z Państwem wykluczony. To musi być powszechnie akceptowany nowy standard życia społecznego; swoista zasada minimum tolerancji – publiczna przestrzeń państwa jest „domem” wszystkich i każdego z osobna.

I to jest prawdziwy powód realizacji zasady neutralności światopoglądowej miejsc takich jak szkoły, urzędy, czy parlament. W państwie naprawdę realizującym idee wolności osoby ludzkiej nie definiujemy wartości, idei, znaczeń, światopoglądów i filozofii odgórnie; nie narzucamy ich obywatelom.

Zobacz także:

Alexander Sikora OFFline profil autora

Autor: Alexander Sikora

Napisz do autora

Artykuły (3) Galerie (0) Średnia ocen (3.30)

Wiek: 48 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska

O mnie: Netysta - http://www.netysci.pl

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 35

Sortuj komentarze:

Alexander Sikora 14.11.2009 12:18

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 54

Panie Wojciechu zdanie, od którego rozpoczyna Pan swoją wypowiedź: "Uważam, że wiekszość ma zawsze rację" - poniekąd od początku dyskwalifikuje Pana wypowiedź.. czy podtrzymał by je Pan w przypadku hitlerowskich Niemiec, stalinowskiej Rosji, czy choćby sytuacji, w której np. muzułmanie stanowiliby u nas większość? Inną tezą Pana wypowiedzi jest, iż Europa dąży do samozagłady, bo pozbywa się swoich tradycji. A ja sądzę wręcz przeciwnie, Europa ma swoją pozycję, dzięki temu, że zawsze przekraczała swoje tradycje; zawsze je rozwijała, kwestionowała.. Jak wygląda poziom rozwoju tych, którzy nie kwestionują swoich tradycji może Pan zobaczyć w Somali, Beninie i innych krajach afrykańskich. Również kraje Azji trwały w zacofaniu, póki np. USA siłą nie narzuciły Japonii konieczności zerwania z tradycją.. Przykłady można mnożyć. A zatem Pana teza, iż wiszące w klasach krzyże to główna wartość Europy jest jednak mocno przesadzona, i gdyby sam przemyślał Pan konsekwencje tej tezy - zobaczył by Pan że jest głęboko uproszczona. Nie jest tak także, że nasza siła (w obronie np. przez islamistami) zależy od naszej religii, od tego symbolicznego wiszenia krzyży w klasach... Przeciwnie, zależy właśnie od przekraczania tradycji, bo rozwój, innowacje wiążą się z odchodzeniem od dawnych wzorców (wszak co było dobre dla naszych ojców, wcale nie musi byc dobre dla nas). A nasza obrona polega - paradoksalnie - właśnie na tym, że my umiemy być innowacyjni, potrafimy tworzyć nowe technologie, a oni nie, bo trzymają się kurczowo swojej tradycji..
Inna rzecz, na co błyskotliwie zwraca uwagę Pan Marek, w całej dyskusji wokół krzyży umyka nam myśl - po co właściwie wieszać te krzyże w klasach? Jaki jest tego sens? Czy religia, która jest tak silna, jak w naszym kraju musi na każdym kroku zaznaczać swoje terytorium? musi wciąż utwierdzać swoich wyznawców, że w danym miejscu panuje? Czy oznaką siły / zdrowia jest jak na każdym kroku muszę afiszować swoją siłę / podkreślać swoje zdrowie, czy, przeciwnie, pozwalać innym na spokojne funkcjonowanie, z przekonaniem, że "znam swoją wartość", i wiem, że "nie mogą mi zagrozić"? A, uogólniając, takie pytanie - czy demokracja polegać ma na tym, że większość pacyfikuje mniejszość (mówi im, jak Pan sugeruje: "Jak sie komu nie podoba, to fora ze dwora"..), czy że większość i mniejszości szukają punktów wspólnych, zapewniając zarazem możliwość realizacji swoich odmienności. A jeśli tak, godzą się na minimum tolerancji wobec siebie, tzn. wyłączenia spod wpływów przestrzeni wspólnych, a takimi są przestrzenie publiczne państwa, jak szkoła i inne urzędy.
Mam także nadzieje, że elementem tego porozumienia między wszystkimi stronami jest, jak sugeruje Pan Marek, że w sumie ważne jest "żeby szkoła służyła nauce, a nie indoktrynacji"; żeby pozwalała rozwijać się uczniom tak, aby byli potem w stanie samodzielnie myśleć, dowolnie wybierając swoje przekonania światopoglądowe - wtedy bowiem będziemy bezpieczni, gdyż nowe pokolenie naukowców znajdzie sposoby, aby technologicznie zabezpieczyć nas przed religijnymi szaleńcami (którzy na szczęście wciąż zamiast myśleć o nowych technologiach - będą usilnie trzymać się swoich tradycji).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jarosław Grondys (v.S) 14.11.2009 11:59

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 44

Już komentowałem tą problematykę , po 20 latach demokracji i ustanowieniu stabilnego systemu demokratycznego powinniśmy zapytać społęczeństwo w formie referendum o podstawowe problemy - proponowałbym na dzień dobry "dekalog obywatelski" niech społeczeństwo powie jakie są jego preferencje.
I co roku z okazji np. dnia niepodelgłosci powinno się odbywać takie cykliczne referendum narodowe.
Oczywiście każdy wynik powienien być wiążacy.
Co do tolerancji - jest ona miarą tego co dana społeczność kulturowa dopuszcza i zmienia się w formie "ewolucji priorytetów i oczekiwań" nic nie jest stałe w swojej naturze.
Dlatego referendum jest doskonałym rozwiazaniem / oczywiście wynik obowiązuje minimum 10 lat /.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Jurkiewicz 13.11.2009 23:02

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 53

Czy mógłby mi ktoś wreszcie wytłumaczyć, czemu służy to wieszanie tych krzyżyków w różnych pomieszczeniach? Czy to coś daje, jakąś moc specjalną, czy to taki amulet czy co? A może - wbrew temu, co tłumaczyła mi katechetka na religii (w kościele) przed 20 laty - pan Bóg nie jest wszędzie, tylko tam przychodzi, gdzie powiesi się znaczek z jego synem? Tak samo jak święty Mikołaj nie przyjdzie jak choinki w domu nie ma, bo nie będzie wiedział, gdzie prezenty położyć.

A tak prywatnie to ten ludowy zwyczaj ozdabiania ścian różnymi symbolami nawet mi się podoba (choć go nie rozumiem), ale jeśli chodzi o urzędy i innych instytucje publiczne, to zdecydowanie uważam, że powinny być neutralne w kwestiach światopoglądowych. Sama obecność krucyfiksów jest sprawą drugorzędną, ważne żeby szkoła służyła nauce, a nie indoktrynacji, psiej tresurze uczniów tak, aby w przyszłości wyznawali tę jedną, jedyną, słuszną religię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 13.11.2009 22:14

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 52

Uważam, że wiekszość ma zawsze rację. Przyjęcie tego jako pewnik, zdecydowanie ułatwi wszelkie dyskusje i spory.Zostawmy pozory równości.Nikomu i niczemu to nie służy. Zachodnia Europa w irracjonalny sposób dąży do samozagłady. W imie poprawności politycznej, swiatopogladowej i społecznej, chce pozbyc sie swojej tożsamości kulturowo-historycznej, bo jakaś nawiedzona Finka złozyła protest contra znakowi krzyza.
Tymczasem, istenieja kraje na świecie, gdzie za samo przyznanie sie do innej wiary-niż urzędowa-grozi śmierć. Europa była i jest nadal chrześcijańska, pomimo zalewu islamistów, innych religii i ateizmu. W Europie gospodarzami sa Europejczycy. Jak sie komu nie podoba, to fora ze dwora. Unijne urzędasy powinny zrozumiec, co jest głowna wartoscia Europy. Na pewno nie może byc nia uległośc wobec najbardziej niedorzecznych żądań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Podgórski 13.11.2009 22:00

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 53

Idzie więc o to, czy ta przestrzeń ma być zdominowana przez jakąś większość, która, na podstawie siły, czy swoich nieformalnych wpływów, może narzucać
mniejszościom swoje symbole; czy, przeciwnie, przestrzeń ta jest wspólna dla wszystkich Polaków, i jako taka, powinna być wyłączona spod wpływów jakiejkolwiek z grup światopoglądowych?
Pytanie jest zasadnicze. Odpowiedż pozornie prosta. Teoretycznie. A jak wygląda rzeczywistość?...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.