Facebook Google+ Twitter

Przyjmujcie "kolędę"! Ksiądz nie musi być cool!

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-01-12 08:18

Moje przemyślenia na temat odwiedzin duszpasterskich. Czy rzeczywiście jest tak źle?

 / Fot. AdrianSte/domena publiczna"Kolęda" to potoczne określenie odwiedzin duszpasterskich. Zgodnie z prawem kanonicznym proboszcz lub jego zastępca mają obowiązek odwiedzić każdą rodzinę w parafii. A my nie mamy obowiązku ich przyjąć.

Przejrzałem wpisy na blogach i komentarze, zdecydowanie dominują te negatywne: "księdza interesuje jedynie koperta", "panuje na nich sztuczna atmosfera", "kolęda powinna być niezapowiedziana", "bez sensu jest wyczekiwanie na księdza", "nasz ksiądz jest tak gruby, że nie mieści się w drzwiach", "ksiądz to zło", "szamanom dziękuję".

Generalnie jest źle, tak wynika z wpisów. Wpada ksiądz na kilka minut, zadaje krępujące pytania, potem poucza nas jak mamy żyć, bierze kopertę i wychodzi. Mało tego, często przychodzi o takiej porze, że normalnego człowieka nie ma w domu.

Zastanówmy się chwilę. Powszechne narzekania, że księża odwiedzają domy w godzinach pracy, to hipokryzja w czystej postaci. Na załatwienie ważnej sprawy w urzędzie bierzemy dzień wolny lub urlop. Na wizytę u lekarza też, bo szef poleci po premii. Czy nie możemy wziąć urlopu na dzień kolędy? Czy odwiedziny duszpasterskie nie powinny być ważnym wydarzeniem w kalendarzu wierzącego, raz do roku? A przecież zawsze istnieje możliwość przyjęcia księdza w innym terminie. Wystarczy wykazać odrobinę chęci. Jednak łatwiej narzekać.

Gruby ksiądz? Trudno polemizować, a jaka jest norma? W mojej parafii księża mieszczą się zarówno w drzwiach, jak i w normie.
(Robert Oślizło)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Przeszłam dość przykrości podczas kolędy przez całe moje życie.A czy ludzie wiedzą,skąd się wzięlo chodzenie po kolędzie i jak i dlaczego zamieniono prebendy na kolędy?Czy ludzie wiedzą,co to były prebendy?Żeby sie tego dowiedzieć,proponuję zajrzeć do historii,do kronik kościelnych|(tych starych,które się zachowały tylko w niektórych parafiach),bo w internecie nie mogę tych wiadomości znaleźć.A tym,co nie mają czasu na poszukiwanie prawd historycznych proponuję przeczytać książkę księdza Zygmunta Zaborskiego pt. "Z DZIEJOW PARAFII LELOW I STAROMIEŚCIE".Tam wspomniano,o prebendach zamienionych na kolędy i w którym roku to się stało.

Komentarz został ukrytyrozwiń
konio
  • konio
  • 12.01.2012 10:48

Owo "kolędowania"miało sens (dla Kościoła)w czasach i w miejscu,kiedy ,i gdzie, proboszcz miał w parafii trzydzieści dymów.Raz do roku schodził z wysokości ambony i jako ten roztropny pasterz szedł pośród swe owieczki,aby te czuły,że KTOŚ się nimi interesuje i ma je ciągle "na oku".
Dzisiaj ksiądz dosłownie "wpada" do domu parafian nie jako pasterz,ale jak celnik. Kasuje kopertę i nie w głowie mu słuchanie narzekania starych bab,jęków głupich kobiet i frustracji weteranów wojen byłych czy urojonych.Nie ma ochoty na wdawanie się w dysputę z domownikami,skoro usłyszy to samo,co usłyszał(tylko dzisiaj)w poprzednich 200 domach i usłyszy w nastęnych 300.Kościół wychodzi z założenia,że nie musza się już starać,ani niczego markować.Klerykalny totalitaryzm jest dostatecznie społecznie zakorzeniony,aby ludzie sami siebie pilnowali i mieli "na oku".Kto księdza nie przyjmie,staje się co najmniej podejrzanym,a na pewno jest "nie nasz".Kościól juz nie musi niczego udawać i niczego markować.Wystarczy,że ludzie udają i ...rżną głupa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.