Facebook Google+ Twitter

Przymusowa nauka niemieckiego lub rosyjskiego - Polska podzielona

W polskim szkolnictwie wprowadzono kilka lat temu obowiązkową naukę dwóch języków. To świetnie. Jednak na wielkim obszarze Polski są to języki z góry narzucone i bez możliwości zmiany. Dlaczego?

Autorem zdjęcia jest Edyta Sochacka. / Fot. Edyta Sochacka
W województwach zachodnich, we wszystkich szkołach podstawowych regionu (łącznie z dużymi miastami) są tylko dwa języki, oba obowiązkowe: angielski i niemiecki. Nie ma możliwości nauki innych. We wschodnich regionach kraju jest na odwrót, czyli tak, że trzeba uczyć się angielskiego i rosyjskiego, bo nie ma nauczycieli np. niemieckiego.

Tendencja oczywista, uwarunkowana historycznie. Jednak czy naprawdę w całych województwach nie ma nauczycieli od innych języków? I chętnych do ich nauki? Na pewno są. Tylko wygodnictwo dyrektorów albo tradycja wpływają na taki stan rzeczy.

Temat wydaje mi się wart poruszenia. Czy nie można naprawdę nic zrobić? Jak zacząć te zmiany? Jedna matka ucznia albo nawet grupka rodziców nic nie wskóra. Próbowaliśmy. Od dyrektora jednej z podstawówek w zachodniej Polsce usłyszeliśmy: "Nie, nie ma i nie będzie takiej możliwości, układamy plan lekcji dla wszystkich klas, za trudno byłoby ułożyć plan zajęć, nie mamy takich możliwości".

Ręce nam opadły. Nie ma możliwości? Za trudno? A w Warszawie, Krakowie, Łodzi - nie jest za trudno? Tam można?

Oświata dała rodzicom wybór. Wybór, którego nie ma w rzeczywistości w wielu regionach Polski. Nie ma tego wyboru tylko z powodu opieszałości i przyzwyczajeń. Czy to wychodzi na dobre dzieciom, społeczeństwu? Jak dzieci z zachodniej Polski mogą uczyć się np. rosyjskiego, francuskiego? Dlaczego nikt nie reaguje na taką sytuację? Czy godzimy się z tym?

Zwracam tu uwagę nie tylko na opisany problem, ale na olbrzymie różnice w dostępie do wolnej edukacji. Dzieci z regionów zachodniej Polski są pozbawione możliwości wyboru języka. Natomiast dzieci z Polski centralnej taki wybór mają.

Czy chcemy, żeby Polska była w ten sposób podzielona? Jak my, rodzice, mamy walczyć o prawa swoich dzieci? Władzę w tej kwestii mają dyrektorzy szkół. Im - jak widać - problem nie bardzo przeszkadza, wręcz odwrotnie. Ten problem można rozwiązać więc tylko na szczeblu ministerialnym - np. dbając o to, by w większych miasteczkach i miastach danego regionu była w szkołach obowiązkowo jakaś różnorodność języków do wyboru. Mamy nadzieję, że ktoś dostrzeże ten problem i zacznie zmiany w tym kierunku.

W tym kontekście absurdalne staje się nowe prawo mówiące o organizowaniu lekcji etyki dla jednego ucznia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.