Pozycja materiału w rankingach:
Prowadzona od wielu lat w Chinach polityka jednego dziecka, skrywa przed światem okrutną tajemnicę. Każdego dnia w państwie środka wykonuje się przymusowe aborcje, nawet w 8. miesiącu ciąży.
Październik 2011 r., okręg Lijing w prowincji Shandong, Chiny. Jihong Ma, kobieta w szóstym miesiącu ciąży zostaje aresztowana przez funkcjonariuszy planowania rodziny. Ten oddział chińskiej policji ma na celu przestrzeganie polityki jednego dziecka - każda para może mieć tylko jedno dziecko, a za każde kolejne ponosić słoną opłatę. Z powodu zbyt dużego stresu, kobiecie podano maskę z tlenem. Przyszło więcej niż dziesięć osób z Biura Planowania Rodziny, zdjęli z niej maskę tlenową zmusili do wywoływania porodu. Od momentu, kiedy została wprowadzona do sali operacyjnej, nie było żadnych wiadomości. W nocy, około godz. 22, (...) wpadliśmy na salę porodową i zobaczyliśmy, że lekarze i pielęgniarki zniknęli a ciało Jihong Ma było już całkiem zimne. Miała fioletowe usta i krwawienie z nosa, leżąc na stole operacyjnym, bez ruchu - tak członkowie rodziny opisują przymusową aborcję Jihong Ma, podczas której kobieta zmarła. Niestety, nie był to odosobniony przypadek - komunistyczne władze miały dokonywać przerwania porodu nawet w ósmym oraz dziewiątym miesiącu ciąży. Dlaczego władze w Pekinie postępują tak nieludzko?
Początek polityki jednego dziecka sięga rządów Deng Xiaopinga w latach 70. ubiegłego stulecia. Wówczas komunistyczni dygnitarze postanowili zahamować rosnący z każdym rokiem przyrost naturalny. I tak od ponad trzydziestu lat zza wielkim murem obowiązują przepisy, dzięki którym aparat państwowy kontroluje życie rodzinne swoich obywateli. Według nich, każda para może wychowywać tylko jedno dziecko jeśli żyje w mieście. Natomiast mieszkańcy wsi mają prawo do dwójki potomków. Ale jest jedno ale - pierwsze z nich musi być dziewczynką. Każde dodatkowe dziecko wiąże się z dodatkowymi opłatami lub gdy jest ukrywane - z poważnym konfliktem z prawem. Jak można się domyślić, Chińczycy starają się jak mogą ominąć politykę jednego dziecka. W państwie środka nadal panuje tradycyjny pogląd o faworyzowaniu synów, którzy m.in. na wsi są bardziej przydatni w pracy na roli. Z tego powodu, ukrywa się przed państwem narodzone dziewczynki lub co najgorsze - pozbawia się je życia. Zobacz także:
Artykuły
(557)
Galerie
(84)
Średnia ocen
(3.96)
Wiek: 21 | Miejscowość: Trzebinia | Kraj: Polska
O mnie: http://drabikpany.blogspot.com/ >> Po prostu opisuję świat jaki jest - Bez cenzury i uprzedzeń. Po co marzyć o idealnym świecie skoro ten jest taki piękny ?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mou Bendan 29.11.2011 18:08
Feministki w Polsce szacują liczbę aborcji na 200 tys. rocznie. Przy 38 mln ludności daje to średnio 5 razy więcej zabiegów aborcji, niż w Chinach (13 mln na 1,3 mld).
Nota bene, katolicka Polska ma niższy przyrost naturalny niż Chiny, pomimo polityki jednego dziecka.
Ciekawe, prawda?
Li Cha Do 29.11.2011 06:26
Co za totalne bzdury i ciemnogród, typowy zresztą dla mieszkańców znad Wisły. Nigdzie nie byli a na wszystkim się znają. Polityka jednego dziecka obowiązuje tylko w wielkich miastach i wcale nie jest przymusem, a bzdety autora artykułu o przymusowych aborcjach i to kobiet w ósmym miesiącu ciąży wołają o pomstę do nieba. Ale autor znany jest z takich sensacyjnych wiadomości z całego świata, kiedy zapewne nidy nie wychylił nosa ze swoje grajołka. Człowieku jeżeli chcesz o czymś pisać rozsądnie, to rusz d..ę w troki a nie kopiuj jakiś artykułow ze szmatławców.
Gdybyś ruszył człowieku trochę łepetyną to przy rodzinie 2+1 Chiny powinny być narodem wymierającym, a tymczasem od czasu wprowadzenia oficjalnej polityki jednego dziecka populacja Chin zwiększyła się z 850 milionów do 1,35 miliarda. To co, te dzieci z nieba spadły? Jak wspomniałem wyżej, jedno dziecko obowiązuje w dużych miastach, można mieć ich skolko ugodno, ale za każde nastepne nie płaci się żadnej kary ale jet ono pozbawione darmowych usług społecznych. I wiekszość mieszczuchów, szczególnie tych zamożniejszych nie chce mieć więcej dzieci, wolą wygodne życie z mieszkaniem w dobrej dzielnicy i samochodem światowej marki. Na prowincji sprawy przedstawiają sie zupełnie inaczej, a w niektórych rejonach kraju, szczególnie na zachodzie wręcz zacheca sie rodziny do wielodzietności.
Ponieważ mieszkam od wielu lat w Chinach i mam wielu przyjaciól a także żonę Chinke (która nota bene ma dwóch braci) to mogę coś na ten temat powiedzieć sensownego, a nie szukając tanich sensacji smarować pier...ły.
Na koniec tylko dodam że rząd chiński ostation poważnie rozważa zaprzestania polityki jednego dziecka.
Jadwiga Kowalczyk 29.11.2011 03:31
Wprowadzono to przed 30 laty. http://www.bibula.com/?p=26867
Dla odmiany w Indiach zabija się dziewczynki.
http://www.bibula.com/?p=36511
Marek Chorążewicz 28.11.2011 22:20
I tu wychodzi cała obłuda wielkiej polityki. Niezależnie od szerokości geograficznej.
Chiny mają w głębokim poważaniu wszystkie ustalenia międzynarodowe.
Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ przywódcy Chin po prostu myślą, praktycznie. Wiedzą, że rządy wielu najważniejszych dla nich biznesowo krajów działają tak, jakby były albo skorumpowane, albo opanowane przez hipokrytów. Setki a może tysiące organizacji protestujących w różnych zakątkach świata, zbierających podpisy pod najprzeróżniejszymi petycjami działają swoim torem, a biznes i tak będzie się kręcił pod ochroną większości rządów, które oczywiście popierają protestujących, ale "puszczają oko do rządzących Chinami" i utrzymują mniej lub bardziej intensywne z nimi kontakty. Władcy Chin potrafią z tej prawidłowości korzystać.
Magdalena Gawryś 28.11.2011 22:16
Bo to pewnie dziewczynka miała być...
Małgorzata Najda 28.11.2011 19:32
W Chinach również handluje się dziećmi. Paradoksem jest fakt, że biedni muszą więcej zapłacić za dziecko niż bogaci.
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)