Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10561 miejsce

Przypadek? Zbieg okoliczności? A może coś innego?

Wszyscy chętnie czytamy o niesamowitych zdarzeniach, czasami aż nam dreszczyk przechodzi po plecach, gdy okazuje się, że i my sami przeżyliśmy coś podobnego! Zastanawiamy się wtedy dlaczego tak się dzieje? Czy to przypadek?

20 kwietnia 1889 w Braunau am Inn na świat przyszedł chłopiec. Był wątłym, słabym dzieckiem. Zaraz po narodzinach zachorował. Był bliski śmierci. Wszyscy domownicy modlili się by wyzdrowiał. I wymodlili jego zdrowie. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie jeden fakt: tym dzieckiem był Adolf Hitler, człowiek, który był bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć ponad 30 milionów ludzi!

Według planu, w dniu 20 lipca 1944 roku Stauffenberg miał podłożyć bombę zegarową obok siedzenia Hitlera podczas narady w kwaterze führera zwanej Wilczym Szańcem koło Kętrzyna na Mazurach. Dzień był wyjątkowo upalny. Narada, na której Hitler miał być zabity, miała miejsce w baraku a nie w samym bunkrze. Na nieszczęście dla zamachowców, jeden z adiutantów uczestniczących w naradzie potknął się o teczkę i przestawił ją obok betonowej podpory stołu, która osłoniła Hitlera od bezpośrednich skutków wybuchu! Gdyby ta bomba wybuchła w sali bunkra, wszyscy uczestnicy bez wątpienia byliby martwi (zamknięta sala bunkra miała spotęgować skutki wybuchu). Zbieg okoliczności i trochę opatrzności sprawiło, że Hitler mógł kontynuować
swoją wojnę. (wg. książki "Hitler i Stalin" Alan Bullock - Dom Wydawniczy "Bellona")

Niektórzy twierdzą, że to Bóg prowadzi nas przez życie, inni, że to jakaś wyższa uniwersalna inteligencja, że jacyś bogowie, a jeszcze inni, że to tylko potęga naszych myśli, naszego umysłu.

Pewna rodzina (nazwisko znane autorowi) ze Szczecinka zaczęła poszukiwać swoich „korzeni”. Poprzez internet udało im się znaleźć i nawiązać kontakt z inną rodziną z Polic. Okazało się, że są powiązani ze sobą nie tylko nazwiskiem i więzami krwi, ale także i tym:
1. obie rodziny mieszkają na ulicy o takiej samej nazwie - Armii Krajowej;
2. obie rodziny posiadają dwie córki o tych samych imionach: Ania i Kasia;
3. obydwie Anie są urodzone w tym samym dniu i w tym samym miesiącu, różnica jest w jednym roku.

W toku prowadzonych badań drzewa genealogicznego wyszedł jeszcze inny "przypadek". Otóż, okazało się, iż jedna z pań z tego rodu, która zanim została zaadoptowana i nosiła nazwisko swojej matki biologicznej zauważyła, że jej "prababcia” nazywała się tak samo jak ona przed adopcją! Przypadek, zbieg okoliczności czy ... coś więcej? Dalsze badania nad drzewem genealogicznym dadzą odpowiedź na pytanie.

Czym są zbiegi okoliczności? Przypadkiem, zbieżnością w czasie i przestrzeni czy tylko dopasowaniem swoich wyobrażeń i oczekiwań do rzeczywistości? A może nasz los jest zapisany w gwiazdach, a planety określają nasz wzorzec życia?

„To było na początku roku 1999. Miałam sen o jakiejś fotografii na której był mężczyzna w mundurze. – opowiada Pani Agnieszka R. – Na fotce był młody choć "oczyma duszy" widziałam, że jest starszy i to dużo starszy. Pod koniec października 1999 roku poszłam do nowej pracy. Gdy weszłam do pokoju szefa firmy na rozmowę kwalifikacyjną nie mogłam uwierzyć własnym oczom: to był mężczyzna z tego snu! Starszy, około 50 lat. Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie, gdy zobaczyłam u niego fotografię, na której widniał młody, przystojny i w mundurze mężczyzna! Ten sam, którego widziałam we śnie na fotografii! Do pracy zostałam przyjęta natychmiast a między nami, do dnia dzisiejszego, jest przyjaźń! Z czasem dowiedziałam się, że on także, w momencie naszego pierwszego spotkania, miał identyczne wrażenie co ja: my znamy się od lat! Czy to „gwiazdy” pokierowały mnie do jego firmy? Czy Bóg chciał bym poznała tego człowieka, który znacząco wpłynął na moje życie? A może to zwykły zbieg okoliczności?”

O zbiegach okoliczności pisał już największy szwajcarski psycholog Gustaw Carl Jung. Nazwał on to synchronicznością, czyli hipotetyczną zasadą wszechzwiązku zdarzeń, która działa obok zasady przyczynowości. Synchroniczność dotyczyć ma związków między stanem psychicznym człowieka a równoczesnymi zdarzeniami zewnętrznymi, które go spotykają. Według Junga zbiegi okoliczności nie zawsze są wynikiem przypadku! Niektóre z nich to wyraz działania sił natury, które wiążą ze sobą wydarzenia niezależne przyczynowo. Zdobywanie intuicyjnej świadomości tych sił i działanie zgodne z nimi ma prowadzić do indywiduacji, czyli realizacji samego siebie. Osoby, które przeszły już tę fazę mogą kształtować zdarzenia wokół siebie przez kontakt między swoją świadomością a nieświadomością zbiorową.

Zbiegi okoliczności są uwarunkowane psychologicznie i sprzyjają im silne emocje. Bardzo ważnym momentem jest poczucie impasu, bezsilności i braku znalezienia racjonalnego wyjścia z danej sytuacji. Jest to znaczące dla osób, które właśnie w tych przypadkowych, irracjonalnych zdarzeniach odnajdują sens, czyli wiążą je ze swoim aktualnym stanem psychicznym. Mogą one być całkowicie przypadkowym zdarzeniem, ale też mogą być próbą odwołania się do irracjonalnych procedur, takich jak na przykład wróżenie.

„Mając może 18 lat namówiono mnie bym poszła do wróżbity – opowiada pani Beata. – Wywróżył mi, że nie będę „przy czarnym”. W tym czasie byłam już 3 lata z chłopakiem, który miał włosy czarne jak kruk, o czym wróżbita nie wiedział. O wróżbie zapomniałam. Przypomniała mi o niej „niedoszła teściowa”, gdy po następnych 4 latach wspólnego życia ze sobą nasze drogi się rozeszły. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jego córka urodziła się w tym samym dniu i w tym samym miesiącu co nasz syn, tyle, że sześć lat później! Zaś matka mojego „byłego” do swojej siostrzenicy ciągle zwracała się po imieniu swojej przyszłej synowej, której jeszcze wtedy nie znała. Do dnia dzisiejszego mówi, że „wygadała” sobie przyszłą synową!”

Zbiegi okoliczności mają swój urok i wdzięk. Im niezwyklejszy przypadek, tym silniejsze wrażenie, że ono musi coś znaczyć. Nasza uwaga jest wybiórcza. Widzimy to, co chcemy zobaczyć, to co nas w danej chwili interesuje. Chcemy widzieć je, ponieważ ich potrzebujemy. One powodują, że czujemy, iż nasze życie ma sens a ścieżka życiowa, którą podążamy jest tą, którą powinniśmy iść przez dalsze swoje życie. Nie możemy jednak popadać w zbytni entuzjazm, bo zaczniemy dopatrywać się ich tam, gdzie ich tak naprawdę nie ma! A może ...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Podsumowywacz
  • Podsumowywacz
  • 19.04.2011 19:37

Ja prosiłbym zarówno komentatorów jak i autora o mniejszą dawkę ironii. Niektórzy mogą jej nie odczytać ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Grazyna S
  • Grazyna S
  • 10.04.2011 17:07

Witam .Jestesmy z mezem urodzeni w tym samym dniu miesiacu i roku .W dniu naszych urodzin bralismy slub.Niezle co ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
PŁ
  • 18.03.2011 18:54

Coś w tym jest... Co powiecie na to? Moja teściowa urodziła się 4 stycznia, tak jak ja. Mój teść urodził się 22 stycznia, jak moja żona. Żona ma siostrę o imieniu Kinga i ja mam siostrę o imieniu Kinga. Moja siostra urodziła się 18 marca, jak moja córka, a nasz syn urodził się 7 sierpnia, jak siostra żony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.07.2007 14:51

(+) Przeczytalem z zainteresowaniem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.