Pozycja materiału w rankingach:
Fragment skrzydła, które w dniu 10 kwietnia znaleziono nieopodal lotniska w Smoleńsku, może nie należeć do rządowego samolotu Tu-154m - podaje dzisiejszy "Nasz Dziennik".
Według portalu Smoleńsk2010, skrzydło nie należy do samolotu Tu-154m. Ponadto owa część podczas rekonstrukcji wraku została umieszczona w miejscu prawego statecznika poziomego. Pochodzenie tego fragmentu mogłyby ustalić badania eksperckie. Jeśli te spostrzeżenia okazałyby się słuszne, to należałoby na nowo odpowiedzieć na pytanie o przebieg ostatnich chwil lotu prezydenckiego samolotu. Czy rzeczywiście Tu-154m zderzył się z brzozą i co było bezpośrednią przyczyną katastrofy? - pyta "Nasz Dziennik".Zobacz także:
Artykuły
(74)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.09)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Prowadzę fan club Roberta Kubicy: www.robertkubica.fanklub.sport24.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Henryk Kokot 24.07.2010 16:52
Z racji tego, iż nie jestem laikiem w kwestiach zapewnienia bezpieczeństwa, przedstawię jeszcze jeden aspekt dziwnej polityki oszczędnościowej naszych ekip rządzących. Każdy wyjazd głowy państwa, czy też przedstawicieli rządu, wymaga zapewnienia tym osobom bezpieczeństwa w podróży, jak i w trakcie realizacji jej celu. Niezbędne jest tu zaangażowanie sporych sił i środków. W przypadku tak licznej reprezentacji naszego kraju, z jaką mieliśmy do czynienia przy obchodach rocznicowych tragedii katyńskiej, konieczne byłoby zatem zapewnienie środków transportu (opancerzone limuzyny) i dodatkowych sił ochrony (których tam nie było, a które wymagają wcześniejszych międzynarodowych uzgodnień z opracowaniem tras przejazdu włącznie) z lotniska w Mińsku lub Moskwy, do miejsca docelowego.
To fragment artykułu link który napisałem 11 kwietnia. I tylko w tym sensie mówię o braku przygotowania zapasowego lotniska.
Monika Redlińska 24.07.2010 16:38
Panie Kazimierzu, przedstawia się Pan jako ekspert, można wiedzieć na jakiej podstawie, czy mamy wierzyć na słowo? Pisze Pan truizmy - samolot przed lotem jest kontrolowany, pilot powinien się zapoznać z dokumentacją. Do tego nie trzeba wielkiej znajomości lotnictwa.
Ja ekspertką od spraw lotnictwa nie jestem, moje wątpliwości wynikają z niezrozumiałych reakcji pilotów (stenogramy) , a także wielu oświadczeń ze strony rządowej, które niestety okazały się kłamstwem. Kto raz skłamie, temu się już nie wierzy.
Może pan pisać do znudzenia, jak wielkim ekspertem pan jest i jak bardzo inni się nie znają, nie przekona mnie to. Myślę, że Magdzie nie trzeba nic tłumaczyć, bo ona wie co pisze.
Autor usunął profil 24.07.2010 16:35
To mogło być te 57 minut, które wstrząsnęły Polską. Ale nie musiały.
Michał Piotr Kościuszko 24.07.2010 16:20
Pani Magda kończy udział w każdej dyskusji przed dojściem do czegoś. Dziwna to prawidłowość.
Jeśli chodzi o spóźnienie, to o tyle mogło to mieć znaczenie, że warunki się pogarszały. Samolot wcześniej jakoś wylądował.
Autor usunął profil 24.07.2010 16:15
W nomenklaturze wojskowej lotnisko zapasowe oznacza dodatkowe lotnisko, które na co dzień nie obsługuje startów i lądowań, służy głównie do ćwiczeń w warunkach poligonowych i bojowych. Jednakże sygnał stacji naziemnej lub komunikat ze statku będącego w sytuacji przymusowego lądowania jest dla wojskowego lotniska zapasowego alarmem. Służby dyżurne takiego lotniska mają w polskich warunkach 30 minut czasu na przygotowanie się do przyjęcia awaryjnego lądowania lub lądowania przymusowego.
Załoga TU-154 takiego sygnału ani komunikatu nikomu nie dawała.
A na tych lotniskach w Mińsku i Moskwie przez całą dobę trwa przyujmowaniem samolotów. Co jeszcze mogę Pani wyjaśnić?
Autor usunął profil 24.07.2010 16:07
Pani Magdo, było kilka lotnisk zapasowych. Proszę mi uwierzyć - jedno w Mińsku, drugie w Moskwie. Dwa to już kilka, wybór był.
Widać po Pani wypowiedzi, że lotnictwo, to temat, w którym czuje się Pani nie najmocniejsza.
Otóż na długo prze wylotem załoga powinna zapoznać się z:
- topografią lotniska, gdzie ma lądować samolot
- przepisami obowiązującymi na tym terenie
- wyposażeniem lotniska w aparaturę i systemy naprowadzające
- możliwościach lądowania awaryjnego na lotniskach zapasowych i ich rozmieszczeniu
Jako,n że był to samolot wojskowy - miał również do wybory kilka wojskowych lotnisk zapasowych, lecz o tym nie wspomina się z uwagi na tajemnicę o ich położeniu.
I co to znaczy, że lotnisko zapasowe nie było przygotowane?
Lotnisk zapasowych nie przygotowuje się, one cały czas stoją w gotowości do przyjęcia awaryjnego lądowania samolotów, one są zawsze i 24 godziny na dobę gotowe.
Nie było mowy o lądowaniu na lotnisku zapasowym, bo prezydencka delegacja musiałaby się przesiąść do 30 limuzyn, by nimi dotrzeć na uroczystości w Katyniu. Pod tym względem lot nie był przygotowany. Lotnisko czekało i było gotowe na przyjęcie polskiego samolotu, kropka, toczka, punkt.
Magda Wieczorek 24.07.2010 15:27
Nie zna Pan wszystkich faktów. Kilkanaście godzin po katastrofie dziennikarz TVN....przepraszam , ale nie mogę dyskutować na ten temat z Panem. Czas pokaże (jeżeli pokaże) kto miał racje . Tym samym kończę udział w tej dyskusji. Pozdrawiam
Henryk Kokot 24.07.2010 14:36
Wiem, że nie było przygotowanego zapasowego lotniska, co niestety także nie świadczy o profesjonalizmie tych którzy zginęli. Od tego są przecież szefowie służb, których raczył był prezydent zaprosić do wspólnego lotu. Myli się Pani twierdząc, że mieli lecieć Jakiem. Na jego pokład nie wchodzi ponad 60 osób, którym prezydent rozdał zaproszenia. Spóźnienie zaś z całą pewnością miało wpływ na podejmowane decyzje, bo piloci nie mieli czasu na inne rozwiązanie.
Magda Wieczorek 24.07.2010 13:32
Panie Henryku nie było przygotowanego zapasowego lotniska. Czy pan wie , że początkowo para prezydencka miała lecieć jakiem 40? spóźnienie nie miało tu żadnego wpływu
Henryk Kokot 24.07.2010 12:06
Jaki wpływ na zaistnienie zdarzenia miało spóźnienie się o 57 minut pary prezydenckiej? Ano wpływ był taki, że pilotów pozbawiono możliwości skorzystania z innego lotniska, z którego delegacja mogłaby dojechać na uroczystości samochodami. Niecałą godzinę wcześniej na lotnisku w Smoleńsku wylądował bezpiecznie znacznie gorszy, starszy i mniejszy Jak 40. Później warunki pogodowe znacznie się pogorszyły. Piloci mieli oczywiście wybór. Mogli nie lądować. Wtedy jednak mielibyśmy kolejny "incydent gruziński" i oskarżenia o tchórzostwo, bo skoro inni potrafili, to czemu nie wy? Obecność generała Błasika i Bóg wie kogo jeszcze w kabinie pilotów świadczy dobitnie o tym, że oni tam >musieli< lądować.
Palikot: za śmierć Lecha Kaczyńskiego odpowiada Jarosław
(odsłon: +597)