Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

95317 miejsce

Przypomniany geniusz. Recenzja filmu "Sugar Man"

22 lutego na ekranach kin pojawił się szwedzko-brytyjski film dokumentalny "Sugar Man", opisujący życie Sixto Rodrigueza, zapomnianego muzyka, któremu wróżono ogromną karierę w przemyśle muzycznym. Czy film ten jest warty obejrzenia?

„Sugar Man” to film o Sixto Rodriguezie- równie utalentowanym, co tajemniczym piosenkarzu z Detroit, charakterystycznym ze względu na swoje długie włosy oraz ciemne okulary.

Rodriguez był tak dobry, że bez rozgłosu i promowania podpisał lukratywny kontrakt z jedną z najbardziej znanych wytwórni muzycznych, a pierwszy album- „Cold Fact” okazał się na początku lat 70-tych XX wieku hitem. Mimo, iż również druga z jego płyt, „Coming from Reality” sprzedawała się bardzo dobrze, nagle Rodriguez zapadł się pod ziemię, a jego twórczość powoli odeszła w zapomnienie.

Dopiero kilka lat później w Republice Południowej Afryki jego muzyka została ponownie przypomniana światu, a jego utwory traktowane były jako hymny ruchu przeciwko apartheidowi. Sprzedaż jego płyt osiągnęła wielkość 500 tysięcy egzemplarzy, co, biorąc pod uwagę RPA, może być porównywane do popularności krążków Elvisa Presleya.

Akcja filmu wyreżyserowanego przez Malika Bendjelloul, szwedzkiego producenta, odbywa się w dwóch miejscach- amerykańskim Detroit, miejscu gdzie się wychował, oraz południowoafrykańskim Cape Town, by pokazać wpływ, jaki Rodriguez miał na sytuację wśród ludności RPA.

Reżyser stara się w tym filmie przedstawić postać, o której tak naprawdę niewiele wiadomo. Znany tylko ze swojej muzyki był zagadką, a o jego życiu osobistym snuto jedynie rozważania i rozprzestrzeniano plotki. W afrykańskim kraju, w którym zyskał tak wielką popularność, przyjęto nawet bez wahania informacje o rzekomym samobójstwie artysty.


Dokument ten przedstawia bardzo interesującą historię- szwedzki reżyser w sposób bardzo płynny i staranny stara się zrekonstruować wydarzenia, dzięki którym Rodriguez zostaje odnaleziony. Nie sposób nie czuć w tym filmie wszechobecnej tajemnicy oraz zaplanowanych przez Bendjelloula niedomówień, które jeszcze bardziej wzbudzają zainteresowanie oglądającego.

Bohater filmu sprawia w dokumencie wrażenie osoby nie radzącej sobie z popularnością. Wzbudza jednak jednocześnie pozytywne odczucia- jego nieśmiałość, skromność
i niepewne ruchy poruszają odbiorcę i stwarzają pewną więź między nim a artystą.

Zgoła inaczej zachowują się znajomi i rodzina Rodrigueza- ich wypowiedzi potwierdzają
budowany przez twórcę obraz geniuszu wielkiego artysty, który jedynie podczas koncertów pokazuje prawdziwego siebie.

„Sugar Man” obfituje w bardzo dobre animacje, które mają odwrócić uwagę odbiorcy od momentów, w których wyraźnie widać brak materiałów potrzebnych do stworzenia obrazu filmowego. Zachwyca również, odświeżona po wielu latach, muzyka autora, wzbudzająca w odbiorcy odpowiedni nastrój do obejrzenia filmu.

Mimo, iż reżyser nie zawsze potrafił ułożyć części obrazu w jedną, logiczną całość, to nie zmienia to faktu, iż film ten może być zaliczany do grona najlepszych dokumentów, jakie w ostatnich latach wyszły na ekranach kin i powinien być podstawową pozycją do obejrzenia dla każdego miłośnika twórczości o tematyce muzycznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.