Pozycja materiału w rankingach:
W jednym z kutnowskich sklepów, mieszczącym się przy ulicy Kościuszki, sprzedaje się napoje z podrobioną datą przydatności. Ekspedientka przyjmuje reklamacje z wielkim oburzeniem, czasem nawet nie oddaje pieniędzy. Sprawa natychmiast trafiła do kutnowskiego sanepidu.
W kutnowskim sklepiku osiedlowym o nazwie "Przysmaczek", mieszczącym się przy ulicy Kościuszki, sprzedaje się napoje z podrobioną datą ważności. Warto zaznaczyć, że punkty sprzedaży mieszczą się również przy dwóch kutnowskich szkołach średnich. Co dzień zakupy robi tam wiele osób. Sklep oferuje bułki słodkie, batony, chipsy, zapiekanki i... napoje. Niestety, z tym ostatnim produktem jest duży problem.
Dziennikarz nabity w butelkęZobacz także:
Artykuły
(270)
Galerie
(114)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 23 | Miejscowość: Kutno | Kraj: Polska
O mnie: Kontakt: p.panfil@polskapresse.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Mazur 28.04.2009 10:25
Miało być, to w hurtowniach towar się sprawdza. A co z moim postulatem, słabego dowodu jakim jest to przymglone zdjęcie?
Tomasz Kowalski 28.04.2009 00:39
Ef... Może to nie do końca fair, ale idźmy dalej tropem Twego rozumowania. Hurtownia (duża) to 40 tys. produktów razy 2 tys. sztuk. Czyli... to nie wina hurtowni. Producenta? No też nie, bo co prawda asortyment mniejszy, ale sztuk... ho, ho. Może i dwa miliony. I jakże on, biedaczek, ma wszystkiego dopilnować? Może więc wina jego dostawców? Raczej nie, bo jest ich ze dwudziestu. Pewnie to wina samego towaru. Kiepski był i się przeterminował. Sam. Skurczybyk jeden...
Paweł Mazur 27.04.2009 15:21
A teraz panie Piotrze, wyobraź pan sobie, że sklep asortyment, mniejszy powiedzmy 400 produktów razy 30 sztuk każdego.
A sprawdzanie to domena hurtowni. Więc dalej moim zdaniem napisane jest to błędnie.
Piotr Andrzejak 25.04.2009 17:38
No i pojawił się obrońca uciśnionych i zaczyna obronę autora, brawo Panie Damian
Piotr Panfil 25.04.2009 16:50
Ale po co się dowiadywać z której hurtowni? Przecież wina i tak leży po stronie szefa sklepu - mógł sprawdzić co otrzymuje, a nie od razu sprzedawać. Co do przypadku, to inna osoba też kupiła oranżadę z podrobioną datą.
Paweł Mazur 25.04.2009 16:06
Przede wszystkim zanim oskarżył był kogokolwiek, to spróbował się dowiedzieć z jakiej hurtowni ten sklep to bierze, czy to jednorazowy przypadek itd. Tak się robi dobry materiał. A nie rzuca oskarżeniami na lewo i prawo i to bez dowodów.
Damian Kazak 25.04.2009 15:06
Hah... Drogi Piotrze A. jestem ciekaw jak Ty byś próbował rozwiązać tą sprawę. Siedziałbyś może w sklepie i patrzył na ręce ekspedientki? Na Twoim miejscu nie pouczałbym innych. Tutaj mamy przynajmniej przykład tego, że sprawę trzeba badać i reagować u rzecznika konsumenta, w sanepidzie itd. (+) Za materiał w pełni obywatelski i dobrze zrealizowany!
Grzegorz Grochowski 25.04.2009 01:31
Artykuł bardzo słaby i nieprofesjonalny. Najbardziej rozbawiło mnie, że jako "świadkowie" przywoływani są uczniowie, którzy kupują napoje, wypijają a następnie żądają zwrotu pieniędzy. Niepoważne. Dziennikarstwo na poziomie gazetki szkolnej.
Autor usunął profil 24.04.2009 23:39
Ja bym, w dociekliwości dziennikarskiej napoju spróbował :)
Kto wie co krył pod kapslem wiekowy trunek :)
Palikot: za śmierć Lecha Kaczyńskiego odpowiada Jarosław
(odsłon: +597)