Pozycja materiału w rankingach:
W jednym z kutnowskich sklepów, mieszczącym się przy ulicy Kościuszki, sprzedaje się napoje z podrobioną datą przydatności. Ekspedientka przyjmuje reklamacje z wielkim oburzeniem, czasem nawet nie oddaje pieniędzy. Sprawa natychmiast trafiła do kutnowskiego sanepidu.
Powiadomiliśmy sanepid
- Ta sytuacja jest niedopuszczalna i należy bezwzględnie wyciągnąć konsekwencje - komentuje Aleksandra Bielecka, powiatowy rzecznik konsumentów w Kutnie. - Tego typu, niezgodne z prawem, zachowania przedsiębiorców należy zgłaszać stosownym instytucjom. Każdy konsument, który spotka się z takim zdarzeniem może tą sprawę zgłosić do rzecznika konsumentów lub bezpośrednio do właściwej miejscowo Inspekcji Handlowej - podsumowuje Aleksandra Bielecka. Zobacz także:
Artykuły
(270)
Galerie
(114)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 23 | Miejscowość: Kutno | Kraj: Polska
O mnie: Kontakt: p.panfil@polskapresse.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Mazur 28.04.2009 10:25
Miało być, to w hurtowniach towar się sprawdza. A co z moim postulatem, słabego dowodu jakim jest to przymglone zdjęcie?
Tomasz Kowalski 28.04.2009 00:39
Ef... Może to nie do końca fair, ale idźmy dalej tropem Twego rozumowania. Hurtownia (duża) to 40 tys. produktów razy 2 tys. sztuk. Czyli... to nie wina hurtowni. Producenta? No też nie, bo co prawda asortyment mniejszy, ale sztuk... ho, ho. Może i dwa miliony. I jakże on, biedaczek, ma wszystkiego dopilnować? Może więc wina jego dostawców? Raczej nie, bo jest ich ze dwudziestu. Pewnie to wina samego towaru. Kiepski był i się przeterminował. Sam. Skurczybyk jeden...
Paweł Mazur 27.04.2009 15:21
A teraz panie Piotrze, wyobraź pan sobie, że sklep asortyment, mniejszy powiedzmy 400 produktów razy 30 sztuk każdego.
A sprawdzanie to domena hurtowni. Więc dalej moim zdaniem napisane jest to błędnie.
Piotr Andrzejak 25.04.2009 17:38
No i pojawił się obrońca uciśnionych i zaczyna obronę autora, brawo Panie Damian
Piotr Panfil 25.04.2009 16:50
Ale po co się dowiadywać z której hurtowni? Przecież wina i tak leży po stronie szefa sklepu - mógł sprawdzić co otrzymuje, a nie od razu sprzedawać. Co do przypadku, to inna osoba też kupiła oranżadę z podrobioną datą.
Paweł Mazur 25.04.2009 16:06
Przede wszystkim zanim oskarżył był kogokolwiek, to spróbował się dowiedzieć z jakiej hurtowni ten sklep to bierze, czy to jednorazowy przypadek itd. Tak się robi dobry materiał. A nie rzuca oskarżeniami na lewo i prawo i to bez dowodów.
Damian Kazak 25.04.2009 15:06
Hah... Drogi Piotrze A. jestem ciekaw jak Ty byś próbował rozwiązać tą sprawę. Siedziałbyś może w sklepie i patrzył na ręce ekspedientki? Na Twoim miejscu nie pouczałbym innych. Tutaj mamy przynajmniej przykład tego, że sprawę trzeba badać i reagować u rzecznika konsumenta, w sanepidzie itd. (+) Za materiał w pełni obywatelski i dobrze zrealizowany!
Grzegorz Grochowski 25.04.2009 01:31
Artykuł bardzo słaby i nieprofesjonalny. Najbardziej rozbawiło mnie, że jako "świadkowie" przywoływani są uczniowie, którzy kupują napoje, wypijają a następnie żądają zwrotu pieniędzy. Niepoważne. Dziennikarstwo na poziomie gazetki szkolnej.
Autor usunął profil 24.04.2009 23:39
Ja bym, w dociekliwości dziennikarskiej napoju spróbował :)
Kto wie co krył pod kapslem wiekowy trunek :)
Palikot: za śmierć Lecha Kaczyńskiego odpowiada Jarosław
(odsłon: +597)