Facebook Google+ Twitter

"Przysmaczek" oszukuje swoich klientów?

W jednym z kutnowskich sklepów, mieszczącym się przy ulicy Kościuszki, sprzedaje się napoje z podrobioną datą przydatności. Ekspedientka przyjmuje reklamacje z wielkim oburzeniem, czasem nawet nie oddaje pieniędzy. Sprawa natychmiast trafiła do kutnowskiego sanepidu.

Kiosk "Przysmaczek" znajduje się na ulicy Kościuszki w Kutnie. / Fot. Piotr PanfilW kutnowskim sklepiku osiedlowym o nazwie "Przysmaczek", mieszczącym się przy ulicy Kościuszki, sprzedaje się napoje z podrobioną datą ważności. Warto zaznaczyć, że punkty sprzedaży mieszczą się również przy dwóch kutnowskich szkołach średnich. Co dzień zakupy robi tam wiele osób. Sklep oferuje bułki słodkie, batony, chipsy, zapiekanki i... napoje. Niestety, z tym ostatnim produktem jest duży problem.

Sprzedawczyni sprzedaje wody z podrobioną datą ważności. - Kupiłem tam napój, a kiedy wypiłem zauważyłem, że był on przeterminowany - mówi jeden z uczniów. Na szczęście chłopakowi oddano pieniądze. Nie przeproszono.

Wiadomości24.pl dotarły do kolejnych osób, które miały styczność z przeterminowanym produktem z "Przysmaczka". - Mnie także oszukano - stwierdza Michał, uczeń. - Kupiłem oranżadę z podrobioną datą ważności. Gdy się idzie z reklamacją to pani jest bardzo zbulwersowana. Przecież ktoś może zachorować przez jej wybryki - dodaje.

Na zdjęciu ewidentnie widzimy, jak sprzedawczyni bezwstydnie podrobiła datę ważności. Napój ważny był do 2008, a długopisem napisane jest, iż do 2009. / Fot. Piotr PanfilDziennikarz nabity w butelkę

Dziennikarz Wiadomości24.pl nie czekał i postanowił to sprawdzić. Kupił najtańszą oranżadę, jak się okazało z ręcznie przedłużoną datą ważności. Na butelce można było znaleźć informację, iż produkt ważny jest do 2008 r., zaś długopisem poprawione, że do 2009.

Co na to sprzedawczyni? - Przecież te wody to wczoraj mi przywieźli - tłumaczyła się dziennikarzowi oburzona ekspedientka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Miało być, to w hurtowniach towar się sprawdza. A co z moim postulatem, słabego dowodu jakim jest to przymglone zdjęcie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ef... Może to nie do końca fair, ale idźmy dalej tropem Twego rozumowania. Hurtownia (duża) to 40 tys. produktów razy 2 tys. sztuk. Czyli... to nie wina hurtowni. Producenta? No też nie, bo co prawda asortyment mniejszy, ale sztuk... ho, ho. Może i dwa miliony. I jakże on, biedaczek, ma wszystkiego dopilnować? Może więc wina jego dostawców? Raczej nie, bo jest ich ze dwudziestu. Pewnie to wina samego towaru. Kiepski był i się przeterminował. Sam. Skurczybyk jeden...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A teraz panie Piotrze, wyobraź pan sobie, że sklep asortyment, mniejszy powiedzmy 400 produktów razy 30 sztuk każdego.

A sprawdzanie to domena hurtowni. Więc dalej moim zdaniem napisane jest to błędnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dziękuje, dziękuje Panie Piotr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i pojawił się obrońca uciśnionych i zaczyna obronę autora, brawo Panie Damian

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale po co się dowiadywać z której hurtowni? Przecież wina i tak leży po stronie szefa sklepu - mógł sprawdzić co otrzymuje, a nie od razu sprzedawać. Co do przypadku, to inna osoba też kupiła oranżadę z podrobioną datą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przede wszystkim zanim oskarżył był kogokolwiek, to spróbował się dowiedzieć z jakiej hurtowni ten sklep to bierze, czy to jednorazowy przypadek itd. Tak się robi dobry materiał. A nie rzuca oskarżeniami na lewo i prawo i to bez dowodów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hah... Drogi Piotrze A. jestem ciekaw jak Ty byś próbował rozwiązać tą sprawę. Siedziałbyś może w sklepie i patrzył na ręce ekspedientki? Na Twoim miejscu nie pouczałbym innych. Tutaj mamy przynajmniej przykład tego, że sprawę trzeba badać i reagować u rzecznika konsumenta, w sanepidzie itd. (+) Za materiał w pełni obywatelski i dobrze zrealizowany!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł bardzo słaby i nieprofesjonalny. Najbardziej rozbawiło mnie, że jako "świadkowie" przywoływani są uczniowie, którzy kupują napoje, wypijają a następnie żądają zwrotu pieniędzy. Niepoważne. Dziennikarstwo na poziomie gazetki szkolnej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.04.2009 23:39

Ja bym, w dociekliwości dziennikarskiej napoju spróbował :)
Kto wie co krył pod kapslem wiekowy trunek :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.