Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

135106 miejsce

Przystanek do kariery

W przerwie zimowej ekstraklasę opuścili obcokrajowcy, którzy stanowili o sile ligi. Ale ruch transferowy odbywa się również w drugą stronę. Wiosną zobaczymy nowych zawodników, którzy mogą stać się ozdobą rozgrywek.

Niepowetowaną stratą dla Legii, a także dla ekstraklasy, jest odejście Jana Muchy do Evertonu. Słowacki bramkarz podpisał trzyletni kontrakt z angielskim klubem, ale Łazienkowską opuści dopiero po zakończeniu sezonu.

Jesienią Mucha był pierwszoplanową postacią w zespole Jana Urbana, a stołeczna drużyna straciła najmniej bramek w lidze - siedem. To zasługa dokonującego cudów w bramce reprezentanta Słowacji. Mucha został wybrany przez tygodnik "Piłka Nożna" obcokrajowcem 2009 roku, a jego dokonania dostrzegli również zagraniczni menedżerowie, co zaowocowało transferem do Premiership.

Wiosną ligowych bramkarzy nie będzie straszył Hernan Rengifo. Peruwiański napastnik Lecha Poznań przeniósł na Cypr do AS Omonii Lefkossias. W ostatnim czasie reprezentant Peru był odsunięty od pierwszego składu Kolejorza, ale za trenerskich rządów Franciszka Smudy Rengifo miał przy Bułgarskiej status gwiazdy. Występami w Pucharze UEFA zwrócił na siebie uwagę przedstawicieli HSV Hamburg, ale później spuścił z tonu, aby ostatecznie zakotwiczyć na Cyprze.

Dosyć występów w polskiej lidze miał również Carlos Costly, który Bełchatów zamienił na rumuński FC Vaslui. Zresztą Honduranin nie ukrywał, że chce zmienić barwy klubowe. Po powrocie z wypożyczenia do Birmingham, gdzie nie zawojował angielskich boisk, niesforny napastnik kaprysił. Mimo trudnego charakteru Costly należał do czołówki napastników ekstraklasy. Jego brak będzie widoczny na ligowych boiskach.

Bez Muchy, Rengifo i Costly'ego liga nie będzie taka sama. Wymienieni zawodnicy byli jak tęcza na pochmurnym niebie. Dodawali kolorytu rozgrywkom i byli magnesem przyciągającym kibiców na trybuny. Zmienili pracodawcę, bo chcieli spróbować sił w innym otoczeniu i piłki w lepszym wydaniu.

Ale zimą w lidze pojawili się dwaj obcokrajowcy, którzy mogą wypełnić powstałą lukę. Siergiej Kriwiec, najlepszy piłkarz ligi białoruskiej poprzedniego sezonu, podpisał kontrakt z Lechem Poznań. Białorusin przedstawiany jest jako talent czystej wody - piłkarz, który strzelił gola Juventusowi Turyn w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.

Transfer, o którym tylko pomarzyć mogą prezesi polskich klubów, sfinalizował Józef Wojciechowski, który sprowadził na Konwiktorską wychowanka FC Barcelona. Andreu Mayoral, bo o nim mowa, grał w rezerwach Dumy Katalonii, ponadto występował w Maladze i Sportingu Gijon. Piłkarz z taką przeszłością ma papiery na bycie gwiazdą ligi, ale najpierw swoją wartość musi potwierdzić na boisku.

Przez obcokrajowców polska ekstraklasa traktowana jest jak przystanek w drodze do kariery. Ci, którzy pokażą, że drzemie w nich potencjał i zabłysną na ligowych boiskach – obierają inny kurs i jadą dalej. Tak jak Mucha, Rengifo czy Costly. W ich miejsce przyjeżdżają kolejni gracze mający ten sam cel, pokazać się i wyjechać.

Dopóki polskie zespoły nie będą osiągały sukcesów na arenie międzynarodowej, dopóty obcokrajowcy będą traktowali ekstraklasę jak trampolinę, z której można wybić się na piłkarskie salony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.