Pozycja materiału w rankingach:
Stoją na przystankach kompletnie pijani. Gadają o głupotach, które nazywają rozmową żuli. Gdyby władze miasta zorganizowały im czas, chętnie opuściliby swoje miejsca spotkań. To "przystankersi", czyli młodzi ludzie, którzy w wolny czas spędzają w publicznym miejscu.
Monika (imię zmienione na potrzebę artykułu), uczennica: – Na przystankach siedzimy i pijemy. Często zdarzają się rozróby. Rozmawiamy o głupotach, które nazywam rozmową żuli. Pijemy dla fazy oraz dlatego, żeby pośmiać się z siebie i innych. Gdy mamy jakiś hajs, idziemy na przystanek i pijemy. Gdyby nie było przystanków i innych miejsc tego typu, w których możemy się spotykać oraz, gdyby organizowane były częściej imprezy na amfiteatrze, bardzo chętnie wiele osób z naszego towarzystwa spędzałoby tam czas na trzeźwo.
Zobacz także:
Artykuły
(49)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.51)
Wiek: 21 | Miejscowość: Spychowo / Szczytno | Kraj: Polska
O mnie: http://bezladuiskladu.wordpress.com
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zbigniew Michał Twerd 30.07.2007 22:10
Pozdrawiam Spychowo :)
Miałem okazję spędzic troche czasu ze spychowskimi przystankersami, a raczej knajpersami (dawna restauracja GS). W sumie było miło. Jeden z nich przejawiał zainteresowanie filozofia Platona i jej heglowskimi i marksistowskimi nastepstwami. Wysłalem mu nawet potem skserowane fragmenty Kołakowskiego i Poppera dotyczące tego wątku. Ze Spychowa wracałem mocno skacowany :)
Marek Długajczyk 30.07.2007 20:48
Jak dla mnie nazwa "przystankersi" jest mało oryginalna, ale coż każy lubi to, co lubi:) pozdrawiam
Mariusz Wójcik 30.07.2007 20:34
Przesiadywanie na przystankach nie stanowi jeszcze o powstaniu nowej subkultury młodzieżowej. Ale "przystankersi" - niezła nazwa, w przyszłości o ile nastąpi eskalacja zjawiska, może nawet posłużyć za tytuł filmu.
Natalia Klimczak 30.07.2007 20:06
Niezły tekst... Może zbyt ogólny, ale niezły. Plus.. na zachętę :)
Kajetan Balcer 30.07.2007 19:32
Witam!
Wybacz, ale twój artykuł jest bardzo prymitywny. Jakie masz dowody na to, żeby stwierdzić, że takie rzeczy dzieją się praktycznie w każdej miejscowości. Takie rzeczy poza tym zdarzają się wszędzie, przy szkole, świetlicach, na placach zabaw, wg mnie na przystankach akurat najrzadziej. To tyle co do zawartości merytorycznej. Artykuł nie jest poza tym jak dla mnie artykułem, ale próbą stworzenia czegoś na siłę. Myślę, że powinieneś pisać bardziej na luzie, nawet o takich sprawach:) Pisz tak, aby łatwo się czytało twoje materiały. Jak na razie tak nie jest - tekst wygląda typowo książkowo, jak definicje, wyliczenia, śmiesznie się go czyta:) Życzę, by kolejne teksty lepiej się czytało. Na pocieszenie powiem, że od czegoś trzeba zacząć, więc fajnie, że w ogóle postanowiłeś tu napisać:) Pozdrawiam
Marek Długajczyk 30.07.2007 17:40
hmmm...jak dla mnie to normalna sprawa zawsze tak było i będzie:)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +9952)