Facebook Google+ Twitter

Przyszła mama to też kobieta - inny punkt widzenia

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-07-29 16:06

Jeszcze niedawno mała Agatka, a teraz przyszła mama dwóch małych Agatek. I jak to się fachowo nazywa: "ciąża wysokiego ryzyka". Brrr.. niejedną kobietę wystraszy! Aktualnie 6 miesiąc i - o dziwo! dobre samopoczucie.

Ciągle się mnie ktoś, pyta jak się czuję a ja w kółko odpowiadam, że wszystko dobrze. No a co mam mówić? "- Wiesz, w nocy chodzę 3 razy do toalety, cały czas jestem głodna i nie pamiętam kiedy ostatnio dobrze spałam. A pozycje to wprost kocham zmieniać, dlatego robię to średnio co trzy minuty. Nie, nie kłamię." Ale przecież to przechodzi akurat chyba każda z nas. A i przeciętny człowiek jakże często miewa gorsze dni...

Więc, póki mogę to chodzę, czasem troszkę poćwiczę i staram się w niczym nie ograniczać. Mogę się po prostu pochwalić, że aktualnie czuję się świetnie! Jednak nie zawsze tak było. W pierwszych 3 miesiącach byłam ledwo żywa, choć na ogół tryskam energią. No, a wtedy brzuszka jeszcze nie było, bo pojawił się dopiero sporo po 4 miesiącu... Nie mogłam liczyć w tramwaju, że ktoś mi ustąpi miejsca, bo nie wiedział, że stoimy we trzy. Nikt mnie nie przepuszczał w kolejce i w niczym nie wyręczał. A teraz? Owszem, proponują miejsca lub przepuszczają. Ale po co, kiedy akurat w ciągu dnia czuję się normalnie, a nawet lepiej niż niektórzy. Grzecznie dziękuję i mówię, że nie trzeba.

W czym więc problem? W naszej kulturze! Uważamy, że skoro my czekamy pół godziny w kolejce, to kobiecie w ciąży nie należy się pierwszeństwo. A i nie tylko jej. 80-letni pan o kulach powinien odstać swoje, pomimo, iż w pobliżu nie ma nawet gdzie usiąść i zaczekać. W autobusie jakaś 'moherowa dama' nie ma siły już stać, i mimo, że my akurat możemy ustąpić to tego nie robimy. Jesteśmy po prostu bezczelni i to objawia się na każdym kroku. Faktycznie, niby mam 20 lat, 2 osoby dodatkowo na karku, ale i chęć postania w tramwaju czy kolejce do kasy. Dziękuję wszystkim, którzy chcą dla mnie lepiej, jednak póki mogę to z tego nie korzystam.

Czuję się człowiekiem, jak każdy inny i nie mam zamiaru wykorzystywać dużego brzucha choćby do urlopu w pracy tylko dlatego, że mi się należy lub żądać od innych jakiś ustępstw, bo w te "9 miesięcy" wszystko mi wolno. Zachcianki jedzeniowe (nawet czekolada do każdego posiłku), czy krzyki na partnera usprawiedliwiamy ciążą. Obrażamy się na cały świat, bo rzekomo mamy prawo. Owszem, hormony szaleją, lecz czy nie myślicie Panie, że niektóre z nas chcą wtedy zbyt wiele? Zdaje nam się, że skoro wstąpiłyśmy w ten błogosławiony stan to jesteśmy na pierwszym miejscu. I egoistycznie nie zauważamy potrzeb innych. Wymagamy od innych, a same uważamy, że od nas powinno sie wymagać jedynie odpoczynku.

Już sobie wyobrażam, jak to będzie później. Tak bardzo się do tego przyzwyczaimy, że będziemy przychodzić z wózkami, z dziećmi i tłumaczyć innym, że są chore albo mamy mało czasu. Z jednej strony żądamy równouprawnień, a z drugiej litości. Zdecydujcie się w końcu, czego chcecie i postawcie się na miejscu innych. Czy z innej perspektywy nie oczekujecie zbyt wiele? Czy nie stałyście się rozpuszczone?

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, ja również mam zachcianki, humory i gorsze dni. Jednak nie zwalnia mnie to z kultury osobistej i nie uprawnia do taryfy ulgowej, jeśli i bez niej wiem, że jakoś sobie poradzę.

Z góry przepraszam Panie, które pomimo chęci faktycznie źle znoszą swoją ciążę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.