Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

370 miejsce

Przyszłość multimediów

Przed kilkoma laty, będąc korespondentem zagranicznym śląskich mediów, red. Dawid Władyka z gazety internetowej ZEWPRESS przeprowadził ze mną rozmowę na temat multimediów. Powtórzę tę rozmowę, jako że po dziś dzień nie utraciła znaczenia

Autor na Targach Książki we Frankfurcie Fot. Mundi / Fot. MundiDawid Władyka: Jest pan dziennikarzem z kilkudziesięcioletnim stażem, czy zauważył pan konkretne zmiany w tym zawodzie?

Rajmund Czok: Zmiany są ogromne. Kiedy zacząłem pracować w 1948 roku w tygodniku „Młodzi Idą” w Warszawie (Organ KC OMTUR), teksty pisano odręcznie, maszynistki przepisywały dla linotypistów. Podobnie było w katowickim „Dzienniku Zachodnim” w latach 1950/60. Czeską maszynę walizkową można było kupić okazyjnie w połowie lat sześćdziesiątych. Wtedy rarytas. Telewizja Katowicka zainaugurowała czarno-biały program w 1957 r. na Barbórkę, nadawany trzy razy w tygodniu od godzin popołudniowych. Wspominam te czasy z rozrzewnieniem, były spokojniejsze i ciekawsze.

D. Wł.: W tamtym czasie słowo „Internet” nie było jeszcze w obiegu?

R. Cz.: Nawet magnetofon stanowił techniczny postęp. Pierwszy magnetofon „Made in ZSRR” nabyłem w komisie. Była to przystawka gramofonowa. Obracający talerz gramofonu przesuwał krążek z taśmą. W 1958 roku w sklepie można już było kupić NRD-wski „Smaragd” magnetofon szpulowy z magiczny okiem. Szczyt techniki i luksusu, ale bardzo ciężki. Dopiero w połowie lat 60-tych importowano z Czechosłowacji magnetofon „Tesla”, lekki, zgrabny i technicznie doskonalszy.

D. Wł.: Można sądzić, iż przeszedł pan niemal wszystkie szczeble technicznego doskonalenia warsztatu dziennikarskiego?

R. Cz.: Przykładam się do napisania moich wspomnień dziennikarskich, które na mojej drodze zawodowej bywały różne...

D. Wł.: Może nieco konkretniej?

R. Cz.: Raz bywało się na wozie, innym razem pod nim. Czasem dostało się też niezasłużenie solidnie po uszach. Ale takie bywały wtedy polityczne czasy.

D. Wł.: Obok dziennikarstwa jest pan także autorem książek?

R. Cz.: Pisać zacząłem już w młodości... do szuflady. Pierwsza nowelka ukazała się w 1947 r. Była to opowieść o zdobywaniu przeze mnie szlifów pilota szybowcowego. Natomiast pierwsza - dojrzała - powieść „Frankfurcki epizod”, opisująca dzieje młodego polskiego dziennikarza za żelazną kurtyną, napisałem w 1959 r. ale drukiem ukazała się dopiero po 4o latach dzięki zniesieniu cenzury.

D. Wł.: Dotąd wydał pan kilka książek, którą z nich ceni najwyżej, odnosi z sentymentem?

R. Cz.: Cenię wszystkie jednakowo, ale w zanadrzu mam autobiografię, która obejmie osiem dekad: od przedwojnia, okres okupacji, czasy PRL-u i powrót kapitalizmu. W PRL-u doznałem wielu upokorzeń ze strony zawistnych przyjaciół, jednak były to czasy, które mile wspominam i nie potępiam. Przede wszystkim dały mi wykształcenie i dojrzałość życiową. Dlatego z obrzydzeniem patrzę na tych, którzy w PRL-u opływali w splendorze, teraz go opluwają. Opiszę wszystko po to, by moje wnuki o tamtych czasach miały klarowny, nie zbrukany obraz.

D. Wł.: Powróćmy jeszcze do pisarstwa. Nie sądzi pan, iż któregoś dnia książka jako taka przestanie istnieć?

R. Cz.: Wynalezienie przez Johana Gutenberga czcionki drukarskiej nazywany niesłusznie wynalazkiem druku. Przetrwał do czasu... i odszedł do muzeów. Zastąpiły go współczesne multimedia.

D. Wł.: Do dziennikarstwa i drukarstwa wkroczyła elektronika... Czy w tej sytuacji gazeta i książka drukowana mają przyszłość?

R. Cz.: W Polsce z wynalazku Gutenberga przestano korzystać już na początku lat 90. Początkowo dość prymitywny fotoskład dzięki komputerom - znacznie elastyczniejszy i łatwiejszy od tradycyjnego składu „na gorąco”, wyparł z drukarń maszyny linotypowe.

D. Wł.: Czy nowy wiek, a z nim szybki rozwój audiowizualnych i multimedialnych technik przekazu, nie wróży rychły koniec ery słowa drukowanego na papierze?

R. Cz.: Takim przykładem może być również elektroniczna gazeta „Zewpress”, gazeta nie drukowana, jednak wydawana i czytana. Piewcy informacyjnej rewolucji ogłaszali zmierzch ery Gutenberga, dziś jednak coraz mniej skłonni jesteśmy wierzyć w świat bez druku, chociaż rozwój technologii multimedialnej i Internetu, zamiast ograniczać popyt na słowo drukowane, nakręca koniunkturę. To nie znaczy, że łatwy dostęp do cyfrowej informacji w Internecie zagraża pozycji druku. Nadal większość dokumentów, które chcemy przechować i odczytać w formie elektronicznej, trzeba nam drukować.

D. Wł.: Dowodzi tego zresztą rosnące zapotrzebowanie w biurach na papier do drukarek. I co ciekawe, obecnie możemy mieć gazetę czy książkę w ciągu kilkunastu minut, wcale nie wychodząc z domu.

R. Cz.: To dzięki istniejącym już bazom danych, skupiających elektroniczne wersje książek w wirtualnych bibliotekach. A na krążku CD nawet kompletny rocznik gazety.

D. Wł.: Ściągnięte z Internetu pliki – oczywiści odpłatnie – można drukować i oprawić?

R. Cz.: Możliwości takie dają urządzenia firmy Xerox. Na razie jeszcze bardzo drogie, ale wkrótce zostaną zminiaturyzowane do rozmiarów drukarki domowej.

D. Wł.: Czyżby nieuchronnie zbliżał się kres wydawnictw książkowych i prasowych w ich dotychczasowej formie?

R. Cz.: Przyszłość rysuje się taka, iż pozostaną jedynie redakcje i redaktorzy przetwarzający informacje, wzrośnie też rola informatyków w wydawnictwach, a zredukowane zostaną działy produkcji i kolportażu. Książka i gazeta przestanie się ukazywać w nakładach z góry określonych przez wydawcę...

D. Wł.: Co wtedy...?

R. Cz.: Zastąpi ją jeden egzemplarz „Informatora” nabyty w kiosku za opłatą, żeby w Internecie, czy z jakiekolwiek innej globalnej sieci cyfrowej czytać na monitorze komputera.

D. Wł.: Z taką wizją przyszłości wiąże się jednak wiele problemów.

R. Cz.: Oczywiście. Jednym z nich jest piractwo i działalność hackerów. Nie wynaleziono dotąd jeszcze zabezpieczeń, które dawałyby pełną ochronę danych. Należy także liczyć z tym, że hackerzy pozostaną również pomysłowi, podobnie jak konstruktorzy urządzeń szyfrujących i zabezpieczających cyfrowe informacje.

D. Wł.: Dziękuję za interesującą rozmowę.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Interesujący wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy wywiad, w którym jest mowa o historii, teraźniejszości i przyszłości dziennikarstwa. Zgadzam się z wnioskami p. Czoka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.